Wynajem

Firma Develon rozszerzyła gamę koparek gąsienicowych Smart Excavator serii 9 o model DX300LC-9. Maszyna o masie 32 ton wykorzystuje w pełni elektrohydrauliczny układ sterowania FEH oraz zintegrowane rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję. Jest piątym modelem serii 9, dołączając do koparek DX230LC-9, DX260LC-9, DX360LC-9 i DX400HD-9.

 

DX300LC-9 napędza silnik Develon DX08 o mocy netto 207 kW (278 KM) przy 1800 obr./min. Maksymalny moment obrotowy wynosi 1230 kgf/m przy 1300 obr./min. W standardowej konfiguracji przedniej maksymalna głębokość kopania wynosi 7305 mm, a maksymalny zasięg kopania 10 530 mm. Producent oferuje również wersję o zwiększonym zasięgu, oznaczoną jako DX300SLR-9. Jej zasięg jest o jeden metr większy niż w przypadku poprzedniego modelu DX300SLR-7.

 

Jedną z podstawowych zmian zastosowanych w serii 9 jest w pełni elektrohydrauliczny układ sterowania. Zastępuje on tradycyjne mechaniczne układy sterowania pilotowego. Według producenta rozwiązanie to pozwala zmniejszyć zużycie paliwa nawet o 8 proc. Koparka otrzymała również zwiększoną siłę podnoszenia oraz rozwiązania wspomagające pracę przy wymagających zadaniach.

 

 Y2A0359

W maszynie zastosowano także rozbudowany system monitorowania i zabezpieczeń. Standardowe wyposażenie obejmuje system kamer Smart Around View Monitor oraz system wykrywania osób. Sześć kamer, czujniki radarowe i system wykorzystujący sztuczną inteligencję zapewniają obserwację obszaru wokół koparki w zakresie 360°. Develon E-Stop wykorzystuje radar wykrywający obiekty w odległości do 6 m. W przypadku wykrycia osoby w strefie zagrożenia wyznaczonej w odległości 4 m system może automatycznie zatrzymać ruch obrotowy lub jazdę maszyny.

 

Kolejnym rozwiązaniem bezpieczeństwa są wirtualne bariery Virtual Walls. Umożliwiają one wyznaczanie cyfrowych granic pracy wysięgnika i łyżki, ograniczając ryzyko kolizji z napowietrznymi liniami energetycznymi lub przeszkodami znajdującymi się pod ziemią.

 

DX300LC-9 wyposażono również w system Advanced Lift Assist. Funkcja wyświetla aktualny udźwig i ostrzega operatora przed ryzykiem przewrócenia maszyny. Wykorzystuje przy tym dynamiczną tabelę sił podnoszenia, która wskazuje strefy zagrożenia podczas pracy na zboczach i nierównym terenie. Wśród systemów wspomagających znajduje się również Breaker Assist, ograniczający ryzyko pracy młota hydraulicznego na sucho. Automatyczne wyłączanie ma dodatkowo zmniejszać konieczność ciągłego naciskania przycisku przez operatora.

 

Koparka otrzymała system ważenia umożliwiający monitorowanie poziomu produkcji w czasie rzeczywistym. Rozwiązanie ma wspierać ładowanie wywrotek z zachowaniem określonych limitów wagowych. Operator może także konfigurować sposób sterowania za pomocą joysticka, dostosowując dodatkowe elementy sterujące do własnego stylu pracy.

 

Producent zwraca uwagę również na warunki pracy operatora. Poziom hałasu w kabinie określono na 67 dBA. Według Develon jest to wartość średnio o 3 dBA niższa niż w przypadku innych maszyn dostępnych w segmencie koparek 30-tonowych. Kabina została ponadto wyposażona w nowe oświetlenie oraz elementy zwiększające bezpieczeństwo operatora i osób znajdujących się w pobliżu maszyny.

 

Do obsługi systemów maszyny służy 12-calowy ekran dotykowy o wysokiej rozdzielczości. Operator może konfigurować widok na podzielonym ekranie i zarządzać między innymi ogrzewaniem, chłodzeniem, trybami zasilania oraz przepływem hydraulicznym dla osprzętu. Układ może zostać rozbudowany do konfiguracji z dwoma monitorami, pozwalającej na jednoczesne zarządzanie nawet czterema funkcjami.

 

DX300LC-9 może być wyposażona w zintegrowane systemy nawigacji i sterowania maszyną 2D oraz kompatybilne z nimi rozwiązania 3D. System 2D wspomaga operatora podczas niwelacji terenu i wykonywania wykopów, ograniczając konieczność ręcznej kontroli głębokości. Technologia 3D jest przeznaczona między innymi do bardziej złożonych projektów, w których ukształtowanie terenu na placu budowy ulega zmianom.

 

W zakresie diagnostyki zastosowano technologię prognozowania i zarządzania stanem technicznym PHM. System może monitorować stan oleju silnikowego i płynu hydraulicznego, a także głównej pompy oraz silnika obrotu. W wersji premium dodatkowe czujniki drgań i ciśnienia umożliwiają diagnostykę silnika obrotu, głównej pompy oraz przekładni redukcyjnej w czasie rzeczywistym. Celem rozwiązania jest ograniczenie ryzyka nieplanowanych przestojów.

 

Obsługę maszyny można uzupełnić o cyfrowy klucz Bluetooth współpracujący z aplikacją telematyczną My Develon. Pozwala on zdalnie odblokować kabinę, uruchomić silnik oraz regulować klimatyzację bez korzystania z fizycznego klucza.

 

Według Develon koparki klasy 30-tonowej są przeznaczone między innymi do wielkoskalowych robót ziemnych i zagospodarowania terenu, prac związanych z infrastrukturą komunalną i podziemną, budownictwa, transportu, rozbiórek, wydobycia w kamieniołomach oraz przeładunku materiałów. Masa DX300LC-9 pozwala połączyć możliwości maszyny przeznaczonej do ciężkich prac ziemnych i rozbiórkowych z łatwiejszym transportem niż w przypadku koparek o masie 40–50 ton i większej.

 

Warszawski oddział TwojeMaszyny.pl otworzył drzwi dla klientów, którzy mogli nie tylko zobaczyć maszyny Sany, ale także osobiście sprawdzić ich możliwości na przygotowanym polu testowym.

 

20260925 115804

25 i 26 września przy ul. Płochocińskiej 118B w Warszawie można było z bliska zobaczyć, co ma do zaoferowania Sany – chiński producent maszyn budowlanych, który w ciągu ostatnich kilku lat mocno zadomowił się na polskim rynku. Z okazji otwarcia nowego oddziału diler marki - TwojeMaszyny.pl - przygotował pokazy maszyn, testy sprzętu i osprzętu, rozmowy o finansowaniu oraz specjalne oferty dla odwiedzających. 

 

Na placu znalazł się szeroki przekrój maszyn - od minikoparek, przez koparki średniej wielkości, po koparkę kołową i dużą koparkę gąsienicową.

 

Podczas wydarzenia prezentowano również osprzęt różnych producentów. Były m.in. produkty MB Crusher, Steelwrist, DIGGA, FEMAC, Hunklinger, TokFrez (młoty, głowice, łyżki kruszące i przesiewające, mulczery, chwytaki). 

 

Sany jest chińskim producentem, który należy do największych producentów maszyn budowlanych na świecie. W Europie marka obecna jest od kilkunastu lat, a w Polsce działa od ponad pięciu lat.

 

TwojeMaszyny.pl było drugim dealerem tej marki w Polsce. Firma ma już oddziały m.in. w Miszewku, Toruniu, Olsztynie, Ciechanowie i Porosłach koło Białegostoku, a warszawski punkt przy Płochocińskiej jest kolejnym etapem tej ekspansji.

 

20260925 125243

Zdaniem Piotra Nycza, współtwórcy TwojeMaszyny.pl, w przypadku Sany szczególnie istotne jest to, jak szybko marka zdobyła zaufanie polskich klientów.

 

– Według danych, które my mamy, w 2025 roku marka Sany była na drugim miejscu pod względem ilości sprzedanych maszyn budowlanych w ogóle w Polsce – mówi.

 

Producent rozwija własne zaplecze i buduje swoją pozycję również poprzez technologię, wyposażenie i rozbudowaną sieć sprzedaży oraz serwisu.

 

W maszynach wykorzystywane są podzespoły znanych światowych producentów, m.in. silniki Yanmar i Deutz oraz komponenty takich marek jak Kawasaki i Bosch Rexroth.

 

Znaczenie ma również rozwijająca się sieć dealerów i serwisantów. Dla klienta oznacza to większą dostępność obsługi nie tylko w momencie zakupu, ale również później - podczas codziennej eksploatacji maszyny.

 

Początek obecności Sany w Polsce był mocno związany z minikoparkami. To właśnie najmniejsze maszyny pozwoliły marce pojawić się na wielu placach budów i w firmach wykonawczych.

 

Dziś oferta jest znacznie szersza. Obejmuje zarówno niewielkie koparki, jak i maszyny średnie oraz duże. Rosnące zainteresowanie dotyczy również maszyn z napędem elektrycznym. Otwarcie przy Płochocińskiej jest kolejnym krokiem w rozwoju TwojeMaszyny.pl i jednocześnie ważnym elementem budowania dostępności marki Sany dla klientów z Mazowsza.

 

Nowy oddział Bergerat Cat Rentals w Jankach daje firmom dostęp do szerokiej gamy maszyn i urządzeń bez konieczności kupowania sprzętu na własność.

 

IMG 20260928 WA0003

25 września w Jankach przy al. Krakowskiej 52 otwarto nowy oddział Bergerat Cat Rentals. Dzień Otwarty był okazją, żeby z bliska zobaczyć ofertę wynajmu maszyn budowlanych, poznać możliwości firmy i porozmawiać z jej zespołem o doborze sprzętu do konkretnych prac.

 

Dla przedsiębiorstw działających w budownictwie i innych branżach dostęp do odpowiedniej maszyny w odpowiednim momencie często ma bezpośrednie przełożenie na tempo realizacji zlecenia. Nie zawsze jednak opłaca się kupować urządzenie, które będzie wykorzystywane tylko przy jednym kontrakcie albo przez kilka tygodni w roku. W takich sytuacjach wynajem pozwala szybko uzupełnić własny park maszynowy bez ponoszenia kosztów zakupu i utrzymania kolejnego urządzenia.

 

Nowy punkt w Jankach ma odpowiadać właśnie na takie potrzeby. Oferta Bergerat Cat Rentals obejmuje znacznie więcej niż tylko podstawowe maszyny do robót ziemnych. Można w niej znaleźć sprzęt przydatny zarówno na typowym placu budowy, jak i podczas prac przemysłowych, przeładunkowych, utrzymaniowych czy rolniczych.

 

Wśród maszyn do robót ziemnych dostępne są m.in. minikoparki, koparko-ładowarki, ładowarki kołowe, ładowarki ze sterowaniem burtowym oraz kompaktowe ładowarki gąsienicowe. Firmy mogą również wynająć sprzęt przeznaczony do zagęszczania gruntu – zagęszczarki, ubijaki czy tandemowe walce wibracyjne.

 

Na tym oferta się nie kończy. Bergerat Cat Rentals udostępnia także ładowarki teleskopowe i podnośniki, a także urządzenia wykorzystywane przy zapleczu budowy: sprężarki powietrza, generatory czy maszty oświetleniowe.

 

W katalogu znajdują się również urządzenia do obróbki betonu, pompy do wody, sprzęt do kontrolowania temperatury, przyczepy i zbiorniki paliwa. Tak szeroki zakres pozwala dobrać sprzęt zarówno do podstawowych robót na placu budowy, jak i do bardziej wyspecjalizowanych zadań.

 

Możliwość szybkiego pozyskania konkretnego urządzenia pozwala reagować na zmieniający się harmonogram inwestycji i ograniczać przestoje.

 

Bergerat Cat Rentals może być więc zarówno uzupełnieniem własnego parku maszynowego, jak i rozwiązaniem dla firm, które nie chcą inwestować w sprzęt wykorzystywany sporadycznie. Szeroka gama dostępnych urządzeń pozwala dobrać maszynę do rodzaju prac, ich skali i czasu trwania.

Nowe unijne przepisy dostosują wymagania dla maszyn do technologicznej rewolucji i zmuszą producentów do uwzględnienia m.in. sztucznej inteligencji, autonomii i cyberbezpieczeństwa.

 

20 stycznia 2027 r. zacznie być stosowane rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2023/1230 w sprawie maszyn, które zastąpi obecnie obowiązującą dyrektywę maszynową 2006/42/WE. Nowe przepisy mają dostosować wymagania dotyczące bezpieczeństwa maszyn do rozwoju technologicznego oraz uporządkować odpowiedzialność uczestników rynku.

 

Zmiana jest odpowiedzią na rozwój technologii, których wcześniejsze przepisy nie uwzględniały w wystarczającym stopniu. Chodzi m.in. o sztuczną inteligencję, systemy autonomiczne, Internet Rzeczy, cyberbezpieczeństwo oraz maszyny, których działanie może być modyfikowane przez oprogramowanie.

 

Istotna modyfikacja

 

Jedną z ważnych zmian będzie wprowadzenie pojęcia „istotnej modyfikacji”. Dotyczy ono maszyn zmienianych już po wprowadzeniu ich do obrotu. Jeśli modernizacja wpływa na bezpieczeństwo – np. zmienia parametry pracy, dodaje nowe funkcje, łączy maszynę z innymi urządzeniami lub ingeruje w układy bezpieczeństwa – może być konieczna ponowna ocena zgodności.

 

W takiej sytuacji podmiot dokonujący modyfikacji może przejąć obowiązki producenta. Dotyczy to również tworzenia zespołów maszyn. Sam fakt, że poszczególne urządzenia mają oznakowanie CE, nie oznacza automatycznie, że bezpieczny i zgodny z wymaganiami jest cały powstały system.

 

Więcej obowiązków

 

Rozporządzenie zmieni także procedury oceny zgodności i doprecyzuje obowiązki producentów, importerów, dystrybutorów oraz upoważnionych przedstawicieli. Przewidziano m.in. dodatkowy moduł G oraz obowiązek udziału jednostki notyfikowanej w ocenie zgodności sześciu kategorii maszyn wysokiego ryzyka.

 

Nowe przepisy wyraźnie uwzględnią również zagrożenia związane z cyberbezpieczeństwem, oprogramowaniem i jego aktualizacjami. Zmieni się także podejście do dokumentacji – instrukcje obsługi będą mogły być przekazywane w formie elektronicznej.

 

Dla przedsiębiorców kluczowe jest odpowiednio wczesne przygotowanie się do zmian. Projekty maszyn i inwestycje przemysłowe często trwają miesiącami lub latami, dlatego wymagania nowych przepisów trzeba uwzględnić już na etapie planowania.

 

Co dokładnie zmieni rozporządzenie 2023/1230 i jakie obowiązki czekają producentów oraz firmy modernizujące maszyny? O nowych przepisach piszemy szerzej w najnowszym numerze „Robocze News”.

Nex-Group, producent i dystrybutor kompaktowych maszyn budowlanych, ogrodowych i rolniczych, zaprezentował w Lubieniu Kujawskim minikoparki Yuchai U20 i U27, pokazując ich możliwości w praktycznych zastosowaniach terenowych.

 

Współczesne inwestycje budowlane, prace instalacyjne oraz roboty ziemne coraz częściej wymagają sprzętu, który łączy kompaktowe wymiary z realną wydajnością pracy. Właśnie w tym segmencie specjalizuje się Nex-Group – producent i dystrybutor maszyn budowlanych, ogrodowych i rolniczych, który konsekwentnie rozwija ofertę funkcjonalnych i budżetowych rozwiązań dla rynku europejskiego.

 

Podczas prezentacji w Lubieniu Kujawskim firma zaprezentowała szeroką gamę maszyn, w tym dwie minikoparki marki Yuchai: U20 oraz U27. Oba modele zostały zaprojektowane z myślą o pracy w ograniczonej przestrzeni, gdzie liczy się precyzja, zwrotność i niskie koszty eksploatacji.

 

U27

Model Yuchai U20 to minikoparka w klasie ok. 2 ton, idealna do lekkich i średnich prac ziemnych. Jej masa operacyjna wynosi 2000 kg, a kompaktowe gabaryty pozwalają na pracę w wąskich przejazdach, ogrodach czy na terenach zabudowanych. Maszyna napędzana jest ekonomicznym silnikiem o mocy 15,2 kW, co zapewnia dobry kompromis między zużyciem paliwa a wydajnością. Maksymalna głębokość kopania sięga 2,3 m, co czyni ją bardzo uniwersalnym narzędziem do prac instalacyjnych, odwodnieniowych i ogrodowych. Prosta konstrukcja i intuicyjne sterowanie sprawiają, że U20 jest chętnie wybierana przez małe firmy usługowe oraz użytkowników indywidualnych.

 

Z kolei Yuchai U27 to większa i bardziej wydajna minikoparka w klasie ok. 2,7 tony, stworzona z myślą o intensywniejszych pracach. Jej masa operacyjna wynosi około 2600–2800 kg, a mocniejszy silnik o mocy ok. 14–15 kW pozwala na realizację bardziej wymagających zadań terenowych. Model ten oferuje większą siłę kopania oraz stabilność, co przekłada się na efektywność przy pracach fundamentowych, melioracyjnych czy komunalnych. Maksymalna głębokość kopania sięga 2,54 m, dzięki czemu U27 sprawdza się tam, gdzie mniejsze maszyny mogą być niewystarczające. Dodatkowym atutem jest ergonomiczna kabina operatora oraz poprawiona hydraulika, która umożliwia płynną i precyzyjną pracę osprzętem.

 

Obie minikoparki wpisują się w strategię Nex-Group, która zakłada dostarczanie sprzętu o możliwie szerokim zastosowaniu, przy jednoczesnym zachowaniu atrakcyjnego poziomu cenowego. Firma stawia na rozwiązania praktyczne – takie, które pozwalają użytkownikom realizować codzienne zadania bez konieczności inwestowania w ciężkie i kosztowne maszyny.

 

Oprócz minikoparek w ofercie Nex-Group znajdują się także wozidła, miniładowarki, minikoparki, minitraktory oraz rębaki do drewna. Uzupełnieniem portfolio jest szeroki wybór osprzętu – co pozwala na kompleksowe wyposażenie firm działających w różnych sektorach.

 

Nex-Group konsekwentnie umacnia swoją pozycję jako dostawca sprzętu dla firm poszukujących rozsądnego balansu między ceną a możliwościami technicznymi, odpowiadając na potrzeby zarówno branży budowlanej, jak i rolniczej czy komunalnej.

 

Materiał promocyjny

 

BIM pozwala przenieść część problemów z placu budowy do świata cyfrowego, gdzie można je szybciej, taniej i bezpieczniej rozwiązać – o możliwościach jakie daje cyfrowe modelowanie budynków opowiada w najnowszym magazynie Robocze News Aleksander Szerner, prezes Stowarzyszenia BIM.

 

BIM coraz mocniej wchodzi do polskiego budownictwa. Nie jest już wyłącznie narzędziem projektantów, ale metodyką obejmującą cały cykl życia inwestycji – od pierwszej koncepcji, przez projekt i budowę, aż po późniejsze utrzymanie obiektu. Zdaniem Aleksandra Szernera największą korzyść z jej wykorzystania odnosi inwestor, który przez kolejne dekady zarządza obiektem i ponosi koszty jego eksploatacji.

 

Jedną z największych zalet BIM jest możliwość wykrywania problemów jeszcze przed rozpoczęciem robót. Odpowiednio przygotowany, bezkolizyjny model pozwala wychwycić konflikty między instalacjami czy innymi elementami projektu, zanim staną się kosztownym problemem na budowie.

 

Szerner wspomina projekty, w których po otrzymaniu tradycyjnej dokumentacji została ona przemodelowana do BIM. W efekcie udało się znaleźć i rozwiązać nawet kilkaset kolizji, które później mogłyby zatrzymać prace albo wymusić kosztowne przeróbki.

 

BIM pomaga również w planowaniu samej realizacji. Dzięki harmonogramowi 4D model można połączyć z rzeczywistą sekwencją prac, analizując m.in. relacje między pracownikami i ciężkimi maszynami. Pozwala to wcześniej dostrzec zagrożenia wynikające z niewłaściwej organizacji placu budowy i ograniczyć ryzyko wypadków.

 

– BIM pozwala przenieść ogromną część problemów z placu budowy do świata cyfrowego, gdzie ich rozwiązanie jest znacznie łatwiejsze i tańsze – podkreśla ekspert.

 

Polska jednak wciąż nie należy do liderów wykorzystania BIM. Wdrożenia rosną, jednak – zdaniem Szernera – tempo zmian jest nadal niewystarczające. Rozwój w dużej mierze zależy od wymagań zamawiających publicznych i prywatnych inwestorów. Problemem pozostaje także brak spójnej strategii państwowej i formalnego mandatu BIM.

 

Jednocześnie rynek dojrzewa. Coraz więcej zamawiających publicznych inwestuje w kompetencje, tworzy własne struktury organizacyjne i zaczyna formułować konkretne wymagania dotyczące informacji cyfrowej. Szczególnie dużo dzieje się w dużych projektach infrastrukturalnych, sektorze kolejowym i gospodarce morskiej. BIM jest rozwijany m.in. przy projektach CPK, PKP PLK oraz w portach Gdańska i Gdyni.

 

Model cyfrowy może mieć zastosowanie również na poziomie samej maszyny. Operator koparki nie korzysta oczywiście z pełnego modelu BIM tak jak projektant, ale może wykorzystywać jego dane poprzez system sterowania maszyną, czyli machine control.

 

Model terenu trafia do systemu sterowania i pomaga prowadzić maszynę po właściwych poziomach, liniach i spadkach. Efekt to większa precyzja, mniej poprawek i krótszy czas robót ziemnych. Warunkiem jest jednak odpowiednio przygotowany model, dostarczony przez projektanta lub zespół BIM wykonawcy.

 

Choć BIM najłatwiej wdrażają duże firmy dysponujące własnymi zespołami i BIM managerami, zdaniem Szernera także mniejsze przedsiębiorstwa mogą dzięki niemu zyskać przewagę. Chodzi m.in. o lepszą kontrolę kosztów, harmonogramów i jakości.

 

Największą barierą nie musi być przy tym cena oprogramowania. Ważniejsze są ludzie, wiedza, szkolenia i zmiana sposobu organizacji pracy. Transformacja cyfrowa powinna objąć całą firmę – od zarządu po pracowników wykonujących zadania na poszczególnych szczeblach.

 

BIM przesuwa część pracy na etap projektowania, ale właśnie wtedy problemy można rozwiązać, zanim pojawią się na placu budowy. Wczesna koordynacja i dostęp do aktualnych danych ograniczają liczbę kolizji, opóźnień i przeróbek. Dlatego opłacalność BIM należy oceniać nie tylko przez koszt samej budowy, ale przez cały cykl życia inwestycji.

 

Jakie są najważniejsze zalety BIM? Szerner wymienia przede wszystkim jakość i transparentność. Wspólne środowisko danych sprawia, że uczestnicy procesu pracują na tych samych, aktualnych informacjach. Przekłada się to na mniej kolizji, lepsze harmonogramowanie, większą przewidywalność i możliwość wcześniejszego zauważenia problemów.

 

W dłuższej perspektywie BIM nie kończy się wraz z oddaniem budynku czy infrastruktury. Projekt i budowa to tylko część całego cyklu życia inwestycji. Dane zgromadzone w modelu mogą później wspierać zarządzanie i utrzymanie obiektu, prowadząc docelowo do stworzenia jego cyfrowego bliźniaka (Digital Twin).
Czy tradycyjne rysunki 2D znikną? Zdaniem Szernera ich rola będzie stopniowo maleć. Model informacyjny staje się naturalnym standardem pracy, podobnie jak kiedyś CAD zastąpił deskę kreślarską.

 

Nie oznacza to jednak całkowitego końca 2D. Rysunki nadal będą potrzebne jako dokumentacja formalna, ale ich rola się zmieni. Głównym nośnikiem informacji będzie model, a rysunek stanie się jego reprezentacją, a nie odwrotnie.

 

Standard około 2030 roku?

 

 

Szerner nie wskazuje konkretnego roku, w którym BIM stanie się w Polsce powszechnym standardem. Wcześniej wskazywano rok 2025, obecnie częściej mówi się o perspektywie 2030. Ekspert jest jednak optymistą. W ostatnich latach znacząco wzrosła świadomość inwestorów, rozwija się edukacja, studia podyplomowe i szkolenia, a BIM coraz częściej pojawia się w programach studiów.

 

– Perspektywa 2030 roku może być ambitna, ale w ciągu około dziesięciu lat BIM ma realną szansę stać się standardem pracy w polskim budownictwie – ocenia Aleksander Szerner.

 

Aleksander Szerner jest ekspertem ds. BIM, digitalizacji i PROPTECH z ponad 20-letnim doświadczeniem w branży budowlanej. Uczestniczył w dużych projektach infrastrukturalnych w Polsce, odpowiadał za strategie BIM i digitalizacji oraz wdrażanie rozwiązań VR, AR, IoT, Digital Twin i Przemysłu 4.0. Jest autorem studiów podyplomowych „BIM w Cyklu Życia Inwestycji” na Uniwersytecie Gdańskim oraz prezesem Stowarzyszenia BIM.

 

To fragment pełnej wersji artykułu, który ukazał się na łamach najnowszego wydania Robocze NEWS - zaprenumeruj czasopismo i otrzymuj dawkę informacji branżowych co kwartał!

 

Bobcat zaprezentował podczas targów GaLaBau 2026 w Norymberdze nową kompaktową ładowarkę kołową L100 oraz zmodernizowany model L85. Maszyny otrzymały przeprojektowane stanowisko operatora, nowe funkcje sterowania oraz zmodernizowany układ hydrauliczny.

 

L100 wyposażona jest w łyżkę o pojemności 1,0 m³, natomiast w przypadku L85 pojemność łyżki wynosi 0,8 m³. Obie maszyny mają standardowo ogrzewaną kabinę, regulowaną kierownicę, automatyczny hamulec postojowy, joystick zintegrowany z fotelem oraz wyświetlacz o wysokiej rozdzielczości. Producent przewidział konfiguracje przeznaczone m.in. do prac związanych z kształtowaniem krajobrazu, zastosowań komunalnych i transportu bliskiego.

 

L85 4

Centralnym elementem zmodernizowanego stanowiska operatora jest joystick umożliwiający obsługę czterech funkcji maszyny bez odrywania dłoni od uchwytu. Opcjonalnie dostępny jest 5-calowy kolorowy ekran przeznaczony do obsługi bardziej zaawansowanych ustawień. Operator może korzystać z trzech trybów pracy wpływających na dynamikę przyspieszania, hamowania i zmiany kierunku jazdy. Maksymalną prędkość w trybie roboczym można regulować bezstopniowo w zakresie od 8 do 16 km/h.

 

Ładowarki wyposażono również w system ACD, który automatycznie rozpoznaje osprzęt marki Bobcat i dostosowuje do niego sterowanie oraz funkcje joysticka. Wśród funkcji pomocniczych znalazły się automatyczna stabilizacja jazdy z amortyzacją wysięgnika, pamięć położenia łyżki oraz funkcja potrząsania łyżką przeznaczona do pracy z lepkimi materiałami. Dostępne są również system autostop silnika oraz regulacja prędkości hydrauliki roboczej.

 

L85 i L100 mogą być wyposażone w jeden z trzech wariantów maksymalnej prędkości jazdy: 20, 30 lub 40 km/h. Do transportu osprzętu przewidziano opcjonalny zaczep o uciągu 3,5 t z gniazdem elektrycznym. W pracy w trudnych warunkach dostępne są dodatkowa przeciwwaga, odwracany wentylator chłodnicy, płyty ochronne oraz zestaw do ochrony podłoża.

 

Producent zastosował rozwiązania ułatwiające obsługę serwisową. Jeden punkt obsługi maszyny i silnika ma ograniczać liczbę czynności wykonywanych podczas codziennego serwisu. Standardowym wyposażeniem jest system telematyczny Bobcat Machine IQ, który przesyła dane eksploatacyjne w czasie rzeczywistym. System umożliwia m.in. zdalną diagnostykę, kontrolę zapłonu, zarządzanie flotą oraz działania związane z ochroną przed kradzieżą. Standardowa gwarancja obejmuje dwa lata lub 2000 godzin pracy, z możliwością przedłużenia do pięciu lat lub 6000 godzin.

 

Istotną zmianą w obu modelach jest zwiększenie parametrów hydrauliki. Ciśnienie pomocniczego układu hydraulicznego wzrosło z 205 do 235 bar, czyli o 30 bar. Według producenta pozwala to na zasilanie bardziej wymagającego osprzętu, w tym zamiatarek kątowych, odśnieżarek i zamiatarek wielofunkcyjnych. Opcjonalny układ High Flow zapewnia przepływ do 103,5 l/min. Standardem jest szybkozłącze Quick Tach, natomiast w wyposażeniu opcjonalnym dostępny jest system Bob-Tach oraz gniazda 7- i 14-stykowe.

 

Pod względem parametrów technicznych L85 ma silnik o mocy 50,7 kW (68 KM) przy 2600 obr./min i masę roboczą 4796 kg lub 5129 kg z dodatkową przeciwwagą. Siła odspajania łyżki wynosi 4588 kg, a maksymalna wysokość podnoszenia do sworznia to 3250 mm. Całkowita szerokość maszyny wynosi 1800 mm.

 

L100 5

L100 dysponuje silnikiem o mocy 55,2 kW (74 KM) przy 2600 obr./min. Masa robocza wynosi 5258 kg lub 5581 kg z dodatkową przeciwwagą. Maksymalne obciążenie statyczne maszyny przegubowej z łyżką określono na 3297 kg, a siłę odspajania łyżki na 5551 kg. Wysokość podnoszenia do sworznia wynosi maksymalnie 3287 mm, a szerokość całkowita 1807 mm. Maksymalna prędkość, zależnie od konfiguracji, wynosi 20, 30 lub 40 km/h.

 

Na Regionalnej edycji eRobocze SHOW w Mielcu znajdziecie wyjątkową atrakcję dla miłośników maszyn i... dobrej zabawy! Hubert Jakieła, prowadzący kanał "Spawer Workshop" zbudował w pełni funkcjonalną koparkę sterowaną radiowo w skali 1:6. Maszyna waży 550 kilogramów i - podobnie jak pozostałe maszyny na eRobocze SHOW - będzie dostępna do testów!

 

Tyle, że w tym wypadku testowanie jest połączone z bardzo ważnym celem. Obok zdalnie sterowanej koparki znajdziecie stoisko, przy którym prowadzona będzie zbiórka pieniędzy na leczenie małego Antosia, zmagającego się z dystrofią mięśniową Duchenne'a. 

 

Każdy będzie mógł wypróbować maszynę i dorzucić się do zbiórki! Obok stoiska z koparką znajdziecie też specjalny kod QR prowadzący do zbiórki online.

 

Pamiętajcie: regionalne eRobocze SHOW, 3 października, Mielec. Wszystkie istotne informacje o wydarzeniu znajdziecie na stronie organizatora. Czekamy na Was!

Historia Bobcata zaczęła się od niewielkiego warsztatu w Minnesocie, problemu z czyszczeniem kurnika i dwóch braci, którzy zbudowali maszynę, jakiej wcześniej na rynku nie było.

 

O historii marki Bobcat przeczytacie w najnowszym numerze „Robocze News”. A sięga ona 1947 r., kiedy E.G. Melroe założył w Dakocie Północnej firmę Melroe Manufacturing Company, produkującą początkowo maszyny i urządzenia dla rolnictwa. Przełom nastąpił dekadę później, gdy do historii firmy dołączyli bracia Louis i Cyril Keller z niewielkiego warsztatu w Minnesocie.

 

Maszyna z potrzeby

 

bobobobo

W 1957 r. lokalny hodowca indyków Eddie Velo zwrócił się do Kellerów z problemem, którego nie dało się łatwo rozwiązać tradycyjnym sprzętem. Jego dwukondygnacyjne budynki wymagały regularnego czyszczenia, ale ciągnik z ładowaczem był zbyt duży i nieporęczny. W ciasnym wnętrzu przeszkadzały słupy konstrukcyjne, a część pracy trzeba było wykonywać ręcznie.

 

Bracia potraktowali problem jak wyzwanie i zbudowali niewielką ładowarkę z dwoma kołami napędowymi i pojedynczym kołem z tyłu. Maszynę napędzał silnik o mocy zaledwie 6 KM, a niezależne dźwignie sterujące prawą i lewą stroną pozwalały na wyjątkową zwrotność. Ładowarka mogła obracać się niemal w miejscu i pracować tam, gdzie większe maszyny nie miały szans się zmieścić.

 

Prototyp okazał się na tyle skuteczny, że Kellerowie zbudowali kolejnych sześć egzemplarzy. W 1958 r. zaprezentowali konstrukcję na Minnesota State Fair, gdzie wzbudziła duże zainteresowanie. Melroe dostrzegło w niej potencjał i uzyskało prawa do produkcji. Bracia dołączyli do firmy, by dalej rozwijać swój pomysł.

 

Tak powstały pierwsze modele: M60 w 1958 r., M200 rok później i M400 w 1960 r. Ten ostatni był pierwszą czterokołową ładowarką typu skid-steer, w której niezależny napęd obu stron pozwalał na zawracanie praktycznie w miejscu. Rozwiązanie stworzyło nową kategorię sprzętu – małego, zwrotnego i wszechstronnego.

 

Narodziny Bobcata

 

Nazwa, która dziś jest niemal synonimem ładowarki kompaktowej, pojawiła się w 1962 r. Zmodernizowany model M440 otrzymał nazwę „Melroe Bobcat”. Kolejnym przełomem był wprowadzony w 1970 r. system mocowania osprzętu Bob-Tach. Dzięki niemu ładowarka mogła szybko zmieniać zastosowanie i wykonywać wiele różnych prac.

 

W kolejnych dekadach firma rozwijała ofertę i wchodziła na nowe rynki. W 1965 r. rozpoczęto licencyjną produkcję ładowarek w Europie. Później Bobcat poszerzał portfolio m.in. o koparki kompaktowe, ładowarki gąsienicowe i kołowe, ładowarki teleskopowe oraz kolejne rodzaje osprzętu.

 

Ważnym miejscem dla europejskiej historii marki stał się czeski Dobříš. W 2001 r. Bobcat kupił tamtejszą firmę Superstav, a trzy lata później w zakładzie powstała pierwsza ładowarka Bobcat 553. W 2007 r. otwarto nową fabrykę, a w 2019 r. w Dobříšu uruchomiono europejską siedzibę Doosan Bobcat EMEA.

 

Marka zaczęła również rozwijać technologie odpowiadające na nowe potrzeby rynku. W 2019 r. zaprezentowała elektryczną minikoparkę E10e o szerokości zaledwie 71 cm, a rok później wprowadziła 48 nowych produktów w 12 kategoriach.

 

Od pierwszej niewielkiej maszyny Kellerów do ponad miliona sprzedanych ładowarek minęło ponad sześć dekad. Firma podkreśla jednak, że jej historia wciąż opiera się na tym samym założeniu: rozwiązywaniu konkretnych problemów użytkowników i szukaniu nowych sposobów wykonywania pracy.

 

To jedynie fragment całego tekstu, który ukazał się w najnowszym numerze Robocze NEWS. Zaprenumeruj, by co kwartał otrzymywać dawkę informacji z branży w pigułce!

 

Polski rynek budowlany w 2026 r. pokazuje mieszany obraz. Z jednej strony rośnie liczba wydawanych pozwoleń na budowę, a także liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto. Z drugiej strony najnowsze dane dotyczące produkcji budowlano-montażowej wskazują na spadek aktywności przedsiębiorstw. Same pozwolenia nie oznaczają więc jeszcze, że na budowach rzeczywiście pojawia się więcej pracy.

 

W pierwszym półroczu 2026 r. wydano w Polsce 73 053 decyzje o pozwoleniu na budowę dla 95 889 obiektów budowlanych. W analogicznym okresie 2025 r. było to 70 398 decyzji dotyczących 88 980 obiektów. Oznacza to wzrost liczby decyzji o około 3,8 proc., natomiast liczba obiektów objętych pozwoleniami zwiększyła się o około 7,8 proc.

 

Wyraźnie wzrosła również liczba pozwoleń dotyczących budynków mieszkalnych. W pierwszych sześciu miesiącach roku wydano ich 49 103, wobec 44 406 rok wcześniej. Wzrost wyniósł więc około 10,6 proc. W tej liczbie znalazło się 46 010 pozwoleń na budynki jednorodzinne oraz 3 093 na budynki wielorodzinne. Rok wcześniej było to odpowiednio 41 547 i 2 859 pozwoleń.

 

Najwięcej pozwoleń na budynki jednorodzinne wydano w województwie mazowieckim – 7523. Kolejne miejsca zajęły województwa małopolskie z 5081 pozwoleniami, wielkopolskie z 4213 oraz śląskie z 4112. Najmniej takich decyzji wydano w województwach opolskim – 1061 oraz lubuskim – 1201.

 

Pozytywny obraz rynku potwierdzają również dane dotyczące budownictwa mieszkaniowego. Według GUS w okresie od stycznia do lipca 2026 r. liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto, była o 3,3 proc. większa niż rok wcześniej. O 15,7 proc. wzrosła natomiast liczba mieszkań, na których budowę wydano pozwolenie lub dokonano zgłoszenia z projektem budowlanym. Liczba mieszkań oddanych do użytkowania zwiększyła się o 3,2 proc.

 

Jednocześnie dane o produkcji budowlano-montażowej nie wskazują na równie wyraźne przyspieszenie. W lipcu 2026 r. produkcja, liczona w cenach stałych, była o 2,4 proc. niższa niż w lipcu 2025 r. Był to pierwszy spadek po czterech miesiącach wzrostów. Po uwzględnieniu czynników sezonowych produkcja zmniejszyła się w ujęciu rocznym o 2,2 proc.

 

Jeszcze słabiej wygląda wynik liczony dla całego okresu od początku roku. Produkcja budowlano-montażowa w okresie styczeń–lipiec 2026 r. była o 2,5 proc. niższa niż w analogicznym okresie 2025 r. Rok wcześniej, w tym samym okresie, również notowano spadek, ale wynosił on 1,2 proc.

 

Do tego dochodzi kwestia kosztów. W lipcu ceny produkcji budowlano-montażowej były o 6,2 proc. wyższe niż rok wcześniej. W porównaniu z czerwcem wzrosły o 1,1 proc. Najmocniej zwiększyły się ceny robót budowlanych specjalistycznych – o 7,2 proc. rok do roku. W przypadku budowy budynków oraz obiektów inżynierii lądowej i wodnej wzrost wyniósł po 5,7 proc.

 

Dane te pokazują więc sytuację, w której portfel przyszłych inwestycji rośnie, ale nie przekłada się to jeszcze wprost na większą bieżącą produkcję budowlaną. Pozwolenie na budowę jest bowiem dopiero jednym z etapów procesu inwestycyjnego. Pomiędzy uzyskaniem decyzji a rozpoczęciem i zaawansowaniem robót może upłynąć wiele miesięcy.

 

W przypadku budownictwa mieszkaniowego sygnały są obecnie bardziej jednoznaczne. Rosną zarówno liczba pozwoleń i zgłoszeń, jak i liczba rozpoczynanych inwestycji oraz mieszkań oddawanych do użytkowania. W całym sektorze budowlanym sytuacja jest jednak bardziej złożona, ponieważ na wynik produkcji wpływają również inwestycje infrastrukturalne, przemysłowe i komercyjne.

 

Istotnym elementem pozostają również ceny. GUS wskazuje, że wskaźniki cen robót budowlano-montażowych są wykorzystywane m.in. przy waloryzacji kosztów inwestycji, przeliczaniu wartości kosztorysowej robót i weryfikowaniu cen ofertowych w przetargach.

 

Na razie można więc mówić o wzroście aktywności inwestycyjnej mierzonej liczbą pozwoleń, ale nie o jednoznacznym powrocie całego sektora budowlanego na ścieżkę wzrostu. Najbliższe miesiące pokażą, w jakim stopniu większa liczba przygotowywanych inwestycji przełoży się na faktyczne roboty prowadzone na placach budowy.

 

 

Fot.: Nacho A (unsplash)

Strona 1 z 188
© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL