+48 22 731 70 88
W 2025 roku polskie firmy ogłosiły upadłość w 416 przypadkach, co oznacza spadek o 5 proc. wobec roku 2024, jednak jest to drugi najwyższy wynik w ciągu ostatnich pięciu lat. Najwięcej postępowań upadłościowych dotyczyło przedsiębiorstw z sektora przetwórstwa przemysłowego, handlu hurtowego i detalicznego oraz budownictwa. W przetwórstwie przemysłowym ogłoszono 116 upadłości, w handlu hurtowym i detalicznym - 91, a w budownictwie - 53.
Równocześnie odnotowano znaczny wzrost liczby postępowań restrukturyzacyjnych. W 2025 roku restrukturyzację rozpoczęło 5 132 firm, co stanowi kontynuację trendu wzrostowego obserwowanego od kilku lat i po raz pierwszy przekroczyło barierę 5 tys. przypadków w ujęciu rocznym.
W odniesieniu do lat poprzednich dane wskazują, że przedsiębiorcy coraz częściej wybierają restrukturyzację zamiast ogłoszenia upadłości. Postępowania restrukturyzacyjne stały się instrumentem preferowanym do radzenia sobie z problemami finansowymi, co odzwierciedla się w rosnącej liczbie zgłoszeń i wciąż wysokim poziomie aktywności firm w tej procedurze.
W sektorach takich jak handel i budownictwo liczba restrukturyzacji zwiększyła się rok do roku, odpowiednio o ponad 11 proc. i ponad 30 proc., a także w przetwórstwie przemysłowym o około 18 proc. w porównaniu z 2024 rokiem.
Sytuacja przedsiębiorstw pozostaje wymagająca, pomimo spadku liczby upadłości. Trend wskazuje, że restrukturyzacja zadłużenia stała się powszechnym narzędziem pozwalającym firmom podejmować działania naprawcze i kontynuować działalność, nawet w warunkach trudnej koniunktury gospodarczej.
Źródło: „Postępowania upadłościowe i restrukturyzacyjne. Raport 2026”
"Pan Marek jest rolnikiem. Od wielu lat korzysta z ciągników marki Claas. Jest przyzwyczajony do tych maszyn i zadowolony z nich. Dlatego, gdy kilka lat temu chciał kupić nowy ciągnik, poszukiwał tej samej marki. Chciał porównać oferty, by wybrać najkorzystniejszą. Niestety, gdy dzwonił do przedstawicieli handlowych, był zawsze kierowany do tego w najbliższej odległości od swojego gospodarstwa. Gdy prosił o przedstawienie mu oferty innego dealera, cena zawsze okazywała się wyższa. Wskutek tego, chcąc pozostać przy marce, pan Marek nie miał wyboru — musiał skorzystać z oferty najbliższego lokalizacyjnie dealera i kupić maszynę w zaproponowanej przez niego cenie" - czytamy na stronie UOKiK opowieść o fikcyjnej postaci, która jednak ma wiele wspólnego z prawdziwymi rolnikami. Ci przez długi czas nie mogli samodzielnie wybrać najkorzystniejszej oferty zakupu sprzętu, a to przez zmowę ograniczającą konkurencję.
Jak czytamy w komunikacie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w zmowie udział brała spółka Claas Polska oraz dystrybutorzy: Agro Sznajder WKP, Przedsiębiorstwo Techniczno-Handlowe Roltex, Świerkot, Agrimasz oraz Agroas.
Proceder trwał 11 lat, jak szacują urzędnicy, od 2011 do 2023 roku. Prezes UOKiK nałożył na winnych kary w łącznej wysokości 170 milionów złotych.
– Wielu rolników kupuje przez lata maszyny rolnicze tej samej marki. Wynika to ze znajomości sprzętu, dostępu do części i umiejętności jego obsługi i naprawy, a niekiedy obaw związanych ze zmianą marki. Dlatego zmowa dotycząca sprzedaży maszyn i części zamiennych Claas była wyjątkowo niekorzystna dla rolników. W zamian za lojalność wobec marki, oferowano im cenę wyższą, aniżeli mogliby otrzymać w warunkach uczciwej konkurencji pomiędzy dealerami – czytamy wypowiedź prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
UOKiK publikuje też treść jednego z maili pozyskanych od nieuczciwych przedsiębiorców:
Grzecznie daliśmy mu do zrozumienia, że ma daleko od naszego serwisu i musielibyśmy mu sprzedać dużo drożej z racji odległości i najlepiej kupować w najbliższej odległości od dealera. Reszta należy do Was.
Spółka Claas Polska brała czynny udział w procederze, jako koordynator - pokazują zebrane dowody. Dystrybutorzy sprzętu kierowali rolników chcących kupić maszyny do "odpowiednich" sprzedawców zgodnie z ustalonym podziałem terytorialnym. Rolnik spoza rewiru danego sprzedawcy otrzymywał niekorzystną cenę. Co więcej, sprzedawcy obserwowali się wzajemnie i donosili spółce Claas Polska, jeśli któryś nie stosował się do ustaleń. Jeśli doszło do sprzedaży maszyny rolnikowi spoza wyznaczonego obszaru, sprzedawca płacił "rekompensatę" odpowiedniemu dealerowi.
UOKiK nałożył kary na przedsiębiorców w następujących wysokościach:
Jak uzasadnia Tomasz Chróstny, decyzja została wydana w obronie interesów ekonomicznych rolników.
Źródło: UOKiK
Fot.: Wolfgang Weiser
W całym kraju mają miejsce przetargi w ramach programu „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna na lata 2025-2026". Część samorządów kupuje za te środki maszyny budowlane.
Ponieważ zakupy odbywają się w procedurze zamówień publicznych, gdzie liczy się przed wszystkim cena, w przetargach tych startują i wygrywają sprzedawcy tanich maszyn z Chin.
Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczy (ZPDMR) alarmuje, że część tych maszyn budzi wątpliwości co do posiadania przez nie obowiązkowego znaku CE oraz spełniania europejskich norm emisji spalin.
– Warto tu zadać sobie pytanie: czy tanie maszyny z Chin, często dopiero co pojawiające się na polskim rynku, bez historii serwisu, co do których dodatkowo są wątpliwości co do ich legalności, to na pewno dobry wybór na zakupy z programu mającego nas chronić przed ewentualnymi zagrożeniami? – mówi Rafał Jajor, dyrektor biura ZPDMR.
Związek zwrócił się do kilku gmin procedujących postępowania przetargowe na maszyny budowlane z pismami przestrzegającymi przed zakupem nielegalnych maszyn.
Przypomniał, że użytkowanie maszyn nieposiadających certyfikatu CE jak również nie spełniających norm emisji spalin jest Polsce nielegalne.
Poważne wątpliwości Związku budzi też finansowane takich zakupów ze środków pochodzących z rządowego programu.
ZPDMR zwraca też uwagę, że jakikolwiek wypadek z udziałem takiej maszyny może obarczać winą jej właściciela, gdyż dopuszczenie pracowników do pracy na takich maszynach wiążę się z dużym ryzykiem w zakresie bhp, jak i z ryzykiem prawnym.
W toku korespondencji z samorządami Związek otrzymał w sprawie jednego z przetargów dokument mający potwierdzać posiadanie przez oferowaną maszynę znaku CE. Ale nie tylko nie rozwiał on wątpliwości, lecz wzbudził jeszcze większe.
Związek poinformował o tej sprawie Głównego Inspektora Pracy i odpowiednie Okręgowe Inspekcje Pracy, a także Transportowy Dozór Techniczny.
Spośród przetargów, w których interweniował ZPDMR większość została unieważniona.
Przetargi w ramach programu „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna na lata 2025-2026" są ciągle procedowane. W jednym z ostatnich, na północy Polski, na zakup fabrycznie nowej koparko-ładowarki zaoferowana została maszyna z Chin za cenę... poniżej 300 tys. zł brutto. Druga oferta opiewała na kwotę 2,5 raza wyższą...
– Trzeba w tym miejscu zaapelować do samorządów, aby baczniej zwracały uwagę na spełnianie przez kupowane maszyny prawnych wymogów. A urzędy takie jak PIP czy TDT prosić o wsparcie w tym samorządowców, bo przecież nie każdy musi się znać na maszynach – mówi Rafał Jajor z ZPDMR.
Rosnąca aktywność zagranicznych firm budowlanych na polskim rynku infrastrukturalnym staje się jednym z kluczowych wyzwań dla krajowych wykonawców. Jak wskazuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w najnowszym komentarzu, szczególnie zauważalna jest ekspansja firm tureckich, które coraz częściej startują w przetargach dotyczących strategicznych kontraktów publicznych. ZPP podkreśla, że zjawisko to zachodzi mimo braku realnego zaplecza technicznego lub organizacyjnego po stronie wielu nowych podmiotów funkcjonujących w Polsce.
Według komentarza opublikowanego przez ZPP, jednym z mechanizmów umożliwiających udział firm o niezweryfikowanych kompetencjach jest tworzenie spółek celowych, często rejestrowanych w krajach należących do Government Procurement Agreement. Struktury te, choć formalnie zgodne z prawem, w praktyce pozwalają obejść regulacje przewidujące preferencje dla polskich wykonawców. ZPP ostrzega, że w efekcie na rynku pojawiają się podmioty oferujące rażąco niskie ceny i nierealistyczne harmonogramy realizacji projektów.
Autorzy komentarza zwracają uwagę, że taka praktyka niesie poważne ryzyko dla inwestorów publicznych. Powierzanie kluczowych inwestycji firmom bez odpowiedniego potencjału zwiększa prawdopodobieństwo opóźnień, niewywiązywania się z zobowiązań lub konieczności późniejszego przejmowania kontraktów przez innych wykonawców. Problem ten może mieć istotne znaczenie także z perspektywy bezpieczeństwa państwa, zwłaszcza w obszarze infrastruktury energetycznej i transportowej.
ZPP podkreśla, że zjawisko to nie tylko zagraża stabilności realizacji projektów publicznych, ale także prowadzi do wypierania polskich przedsiębiorstw z rynku. W dłuższej perspektywie skutkuje to ograniczeniem rozwoju kompetencji krajowych firm, które tracą możliwość budowania doświadczenia na projektach wymagających zaawansowanego zaplecza. Organizacja wskazuje, że osłabienie polskiego sektora budowlanego może również zmniejszać jego potencjał udziału w zagranicznych przedsięwzięciach, w tym w przyszłej odbudowie Ukrainy.
W dokumencie pojawia się apel o zaostrzenie zasad weryfikacji podmiotów startujących w przetargach publicznych, zwłaszcza tych dotyczących największych i najtrudniejszych inwestycji. ZPP domaga się bardziej szczegółowego sprawdzania realnego potencjału technicznego i finansowego oraz ograniczenia możliwości udziału „pustych” spółek celowych w postępowaniach. Organizacja wskazuje również na potrzebę systemowych działań, które pozwoliłyby chronić rynek przed podmiotami obchodzącymi krajowe regulacje.
Zdaniem ZPP wprowadzenie takich rozwiązań jest niezbędne, aby zapewnić stabilne, bezpieczne i efektywne funkcjonowanie systemu zamówień publicznych. Organizacja zwraca uwagę, że w przeciwnym razie rynek będzie coraz bardziej podatny na praktyki zagrażające jakości projektów oraz kondycji polskich przedsiębiorstw, co w dłuższej perspektywie może negatywnie wpłynąć na cały sektor infrastrukturalny.
Fot.: Glenov Brankovic
W październiku 2025 roku około 29 proc. firm budowlanych w Unii Europejskiej wskazało niedobór pracowników jako czynnik ograniczający ich działalność. To wynik powyżej wieloletniej średniej wynoszącej około 16 proc.. W niektórych krajach deficyt kadrowy jest szczególnie dotkliwy — wskazywane są m.in. kraje południa Europy (Włochy, Grecja) oraz Niemcy, Belgia, Hiszpania, Holandia i Portugalia. Jednocześnie w UE ponad 30 proc. przedsiębiorstw budowlanych wymienia słaby popyt jako barierę działalności, choć ten odsetek jest poniżej średniej historycznej (~32 proc.) i w ostatnich miesiącach maleje.
W Polsce tempo spadku produkcji budowlano-montażowej pozostaje ujemne; przykład: w okresie styczeń-listopad 2024 sięgnęło –7,4 proc. rok do roku. Z danych ankietowych wynika, że w październiku 2025 r. 31,6 proc. firm budowlanych w Polsce zgłosiło niedobór wykwalifikowanych pracowników — wynik nieznacznie powyżej długoterminowej średniej (~27 proc.). W Polsce odsetek firm wskazujących niedobór pracowników jako barierę działalności wynosił 68,4 proc., przy czym wartość ta od ponad roku maleje.
W sektorze budowlanym w Polsce wykorzystanie mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 10 osób wyniosło około 83 proc., podczas gdy długoterminowa średnia wynosiła 76 proc. W tym samym czasie produkcja budowlana tych przedsiębiorstw po oczyszczeniu z efektów sezonowych była we wrześniu realnie o około 8 proc. mniejsza niż w grudniu poprzedniego roku.
Analitycy z firmy Oxford Economics prognozują, że w krajach południa Europy wzrost aktywności w budownictwie może nieco wyhamować, natomiast w kraju takim jak Niemcy, gdzie zapowiedziano zakrojony na dużą skalę plan inwestycyjny, aktywność może wzrosnąć. W efekcie wzrost popytu na pracę budowlaną oraz inwestycje infrastrukturalne może prowadzić do sytuacji, w której polskie firmy staną w obliczu odpływu fachowców do krajów zachodnich oferujących wyższe płace - zwłaszcza jeśli restrykcje imigracyjne będą dotyczyły tylko pracowników spoza UE.
Jednocześnie, w branży budowlanej w Polsce obserwuje się znaczący wzrost liczby przedsiębiorstw ogłaszających niewypłacalność. W roku 2024 liczba takich firm z sektora budowlanego wyniosła 895, co oznacza wzrost o około 40 proc. wobec roku poprzedniego. W analizie obejmującej pierwszą połowę roku 2023 wskazano z kolei, że liczba niewypłacalności w budownictwie wzrosła o 159 proc. wobec pierwszej połowy roku 2022. Dalsze dane pokazują, że po trzech kwartałach 2024 r. sektor budowlany odnotował wzrost liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw o około 30 proc. rok do roku, co plasuje go w czołówce branż o najszybszej dynamice pogorszenia się sytuacji finansowej.
Połączenie spadku aktywności produkcyjnej z rosnącą liczbą niewypłacalności i utrzymującą się presją kadrową wskazuje na pogarszającą się kondycję sektora budowlanego w Polsce. Brak naprawy tych trendów może wpłynąć na zdolność firm do udziału w nadchodzących inwestycjach infrastrukturalnych i mieszkaniowych.
Źródła: money.pl, wyborcza.biz
Fot.: Josue Isai Ramos Figueroa (unsplash)
Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej w sprawie firmy Exdrog stał się jednym z pierwszych w Polsce przypadków, w których użycie sztucznej inteligencji doprowadziło do utraty kontraktu publicznego. Przedsiębiorstwo ubiegało się o zamówienie dotyczące utrzymania dróg w województwie małopolskim, składając ofertę o wartości około 15,5 mln złotych. W toku postępowania przetargowego firma miała obowiązek przedstawić wyjaśnienia dotyczące kalkulacji ceny, aby udowodnić, że nie jest ona rażąco niska. W tym celu przygotowała 280-stronicowy dokument, w którego tworzeniu posłużono się narzędziem opartym na sztucznej inteligencji.
Konkurencyjna firma Mika zakwestionowała jednak wiarygodność przedstawionych wyjaśnień. Po analizie dokumentacji okazało się, że część przytoczonych danych i argumentów nie miała oparcia w rzeczywistości. Wśród przykładów znalazły się między innymi odniesienia do nieistniejących interpretacji podatkowych oraz fikcyjnych przepisów prawnych. Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że wykonawca nie zweryfikował treści wygenerowanych przez AI, przez co wprowadził zamawiającego w błąd. W konsekwencji Exdrog został wykluczony z postępowania przetargowego.
Sprawa ta ma znaczenie precedensowe. Pokazuje bowiem, że nawet jeśli narzędzia sztucznej inteligencji stają się coraz powszechniejszym wsparciem w tworzeniu analiz, raportów czy dokumentów ofertowych, to pełna odpowiedzialność za ich zawartość wciąż spoczywa na człowieku. W przypadku zamówień publicznych brak weryfikacji takich materiałów może być potraktowany jako działanie nierzetelne, prowadzące do utraty wiarygodności wykonawcy.
Orzeczenie KIO może w przyszłości wpłynąć na praktyki stosowane w postępowaniach przetargowych. Zamawiający prawdopodobnie będą dokładniej analizować dokumenty zawierające dane pochodzące z narzędzi AI, a wykonawcy — zobowiązani do zachowania szczególnej ostrożności — będą musieli potwierdzać źródła wszystkich przytoczonych informacji. Sztuczna inteligencja może pozostać cennym wsparciem, lecz bez odpowiedniej kontroli staje się ryzykownym narzędziem, które zamiast przyspieszyć pracę, może doprowadzić do poważnych konsekwencji finansowych i wizerunkowych.
Źródło: businessinsider.com
Fot.: Steve Johnson (unsplash)
W najnowszym raporcie dotyczącym sektora budowlanego pojawił się istotny sygnał osłabienia — subindeks Barometr EFL dla branży budownictwa w IV kwartale 2025 roku wyniósł jedynie 51,3 pkt, co oznacza spadek o 5,5 pkt względem poprzedniego kwartału.
To najgorszy rezultat w tej branży od ponad dwóch lat — dla porównania: w III kwartale 2023 roku wskaźnik wyniósł 48 pkt.
Według analizy tylko 16 proc. firm budowlanych deklaruje przewidywany wzrost sprzedaży w nadchodzącym kwartale, podczas gdy jeszcze kwartał wcześniej było to 35 proc. przedsiębiorstw. Pozostałe firmy, stanowiące 84 proc., oczekują utrzymania bieżącego poziomu przychodów.
Podobnie sytuacja wygląda w kwestii płynności finansowej: jedynie 12,5 proc. firm prognozuje jej poprawę, podczas gdy w III kwartale 2025 roku było to 33 proc. Pozostałe przedsiębiorstwa zakładają utrzymanie dotychczasowej sytuacji.
Dalsze dane wskazują na znaczny spadek planów inwestycyjnych — tylko 5 proc. firm zamierza zwiększyć nakłady inwestycyjne, wobec niemal czterokrotnie wyższego poziomu (19 proc.) w poprzednim kwartale. Wzrost zapotrzebowania na finansowanie zewnętrzne deklaruje 7,5 proc. przedsiębiorstw (wobec niecałych 3 proc. kwartał wcześniej).
Badanie zostało przeprowadzone w dniach 1–24 września 2025 roku wśród około 600 mikro, małych i średnich firm w Polsce.
Fot.: Saad Salim
Rząd planuje zmiany, które mają wykluczyć z rynku prac budowlanych nieuczciwą konkurencję ze strony firm spoza UE. W przetargach publicznych zamawiający będą mogli odrzucić oferty spoza Unii, w tym głównie z Chin i Turcji.
Wszystko ma związek z głośną sprawą z Chorwacji, gdzie w budowie odcinka kolejowego udział brała pewna firma z Turcji. Rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości UE orzekł, że przepisy unijne nie pozwalają na udział podmiotów spoza UE w przetargach. W Dzienniku Gazecie Prawnej czytamy, że założenie to oparto na argumencie, że regulacja rynku zamówień publicznych jest wyłącznym uprawnieniem Unii Europejskiej.
Przypomnijmy, że obecnie w Polsce firmy spoza UE mają zlecenia na prace budowlane o wartości 11,5 miliarda złotych - czyli aż 21 proc. kosztów wszystkich kontraktów dla Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jednym z nich są budowane przez chińską firmę Stecol odcinki autostrady A2 pod Siedlcami i trasy S6 koło Słupska za około 3,6 miliarda złotych.
Bardzo aktywne są też firmy z Turcji i Kazachstanu. Turecki wykonawca Kolin Insaat buduje dwa odcinki dróg na wschodzie Polski za łącznie 1,5 miliarda złotych.
Jak podają eksperci Dziennika Gazety Prawnej, wycofanie z polskiego rynku zamówień publicznych firm z Chin, Turcji i innych krajów spoza UE może spowodować wzrost kosztów realizacji projektów, a tym samym spadek liczby inwestycji.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Fot.: Maria Lupan (unsplash)
Podobnie jak w przypadku wszystkich pozostałych gałęzi handlu, sprzedaż pojazdów powoli przenosi się do sieci. Jest tak również w przypadku maszyn roboczych, które coraz częściej można odszukać na przykład na popularnym serwisie otomoto.pl.
Jak podaje Mordor Intelligence, wartość rynku maszyn budowlanych w Europie do roku 2030 przekroczy 76,2 miliardy dolarów. W samej Polsce będzie to 2,01 miliarda dolarów do roku 2028 z udziałem rynku maszyn używanych ok. 523 milionów dolarów.
Tymczasem firmy budowlane często zmagają się z problemem maszyny nieużywanej, ale "zajmującej miejsce" w parku maszynowym. Jak doskonale wiemy, maszyna nie pracująca generuje niepotrzebne koszty. Sprzedanie takiego egzemplarza może być kłopotliwe, chyba, że skorzystamy własnie z nowoczesnych możliwości stwarzanych przez internet.
Samą platformę otomoto.pl odwiedziło w styczniu 2025 roku aż 14,7 miliona kupujących. Dzięki specjalnej sekcji poświęconej maszynom budowlanym, osoby zainteresowane kupnem dokładnie wiedzą, gdzie szukać. Jak wynika ze statystyk portalu, przeciętna uzywana maszyna budowlana kosztuje od 100 do 200 tysięcy złotych (59,3 proc. ogłoszeń), niewiele ponad jedna czwarta jest wyceniona na ponad 200 tysięcy (29,3 proc.).
Jak informują przedstawiciele portalu sprzedażowego, odsetek użytkowników kupujących maszyny budowlane rośnie. Z grudnia 2024 na styczeń 2025 wzrósł o 13 p.p.. Bardzo pomocne okazują się dodatkowe funkcje, takie jak analiza średnich cen dla danego modelu, raporty rynkowe czy zintegrowane oferty z otomoto.pl i olx.pl.
A skoro mowa o platformie olx.pl - tutaj na chwilę pisania artykułu w samej kategorii "Motoryzacja -> Budowlane" znaleźliśmy niemal 14 tysięcy różnych ogłoszeń. Samych koparek jest blisko 3,9 tysiąca. I to w samej kategorii pojazdów - wiele przydatnych na budowie urządzeń znajdziemy tez w kategorii "Firma i Przemysł", gdzie przewijają się agregaty, kontenery czy pompy do betonu.
Szukając maszyn roboczych warto zajrzeć również na mniej popularne portale, gdzie być może łatwiej będzie się "przekopać" przez mniejszą liczbę ogłoszeń. Serwis ogłoszeniowy prowadzi między innymi portal machineryline.pl Jedną z takich stron jest też europa-maszyny.pl, sporo sprzętu znajdzie się również na portalu mascus.pl. Zaglądanie na strony poświęcone wyłącznie branży budowlanej może przynieść szybsze i bardziej konkretne efekty w porównaniu do popularnych platform sprzedażowych.
Pytanie tylko, czy w poszukiwaniu dobrego egzemplarza używanej maszyny nie lepiej skorzystać z okazji i wybrać się na największe w Polsce targi branżowe, i to już pod koniec maja? Poza ofertą nowych sprzętów, w Lubieniu Kujawskim na eRobocze SHOW znajdziecie mnóstwo firm z ofertą "używek".
Pamiętajcie: Centralne Targi Maszyn, Urządzeń i Sprzętu Roboczego eRobocze SHOW już 30 i 31 maja 2025 w Lubieniu Kujawskim! Zerknijcie na Facebooka i klikajcie w wydarzeniu - czekamy na Was! Wszystkie istotne informacje na temat wydarzenia znajdziecie w specjalnej notce lub na stronie eRobocze SHOW.
Długofalowe planowanie i nowe mechanizmy finansowania remedium na wahania unijnych budżetów? Są deklaracje Ministerstwa Infrastruktury - pytanie, czy się spełnią.
Po okresie zahamowania w sektorze budowlanym rynek czeka kumulacja prac w sektorze infrastrukturalnym. Specjaliści przewidują, że największe natężenie robót będzie miało miejse w latach 2027 - 2029.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak mówił podczas prezentacji raportu Deloitte "Polskie spółki budowlane", że w ciągu 2024 roku usłyszał dużo postulatów dotyczących inwestycji i ich planowania pod kątem stabilizacji rynku. Wiele mówiło się też o uniezależnieniu procesów inwestycyjnych i budowlanych od procesów politycznych, co miałoby wygładzić sinusoidę trendów w budowlance.
– Mnie także zależy na długofalowej perspektywie – powiedział Klimczak i zapewnił, że praca nad mechanizmami finansowania trwa. Mowa tu o zmianach w Rządowym Funduszu Rozwoju Dróg odpowiedzialnym za inwestycje samorządów, a także funduszu odpowiedzialnym za duże inwestycje kolejowe – na wzór Krajowego Funduszu Drogowego, który powoduje, że GDDKiA nie jest tak uzależniona od funduszy unijnych jak PKP PLK.
– Ze strony Ministerstwa Infrastruktury padło bardzo dużo dobrych deklaracji, trzymamy za słowo – mówił Damian Kaźmierczak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa – Sytuacja branży budowlanej jest zła, ale są podstawy do optymizmu. Zaliczamy trzeci dołek od przystąpienia do UE, poprzednie przypadły na lata 2013 i 2016 – i ten obecny przypomina sytuację z 2016 r: zastój z powodu braku napływu funduszy unijnych. Tym razem z powodów politycznych, gdyby pieniądze z KPO napłynęły w latach 2023–2024, firmy budowlane miałyby pracę, dopiero pod koniec 2024 r. rozwiązał się worek z przetargami PKP PLK i GDDKiA. Wojsko, energetyka, samorządy – tu perspektywy rysują się również dobrze. Gorzej z inwestycjami prywatnymi, które wyhamowały z powodu wysokich stóp. Cięcia w strefie euro są, ale relatywnie nieduże, a w Polsce trwa dyskusja.
W spotkaniu brali też udział przedstwiciele spółek: Dyrektor Banaszkiewicz z PKP PLK i wiceminister Bukowiec w imieniu GDDKiA. Mówili, że już pracują nad planami inwestycyjnymi w ramach kolejnej perspektywy unijnej, która zacznie się w 2028 roku, by uniknąć "tradycyjnego" dołka.
PKP PLK i GDDKiA szykują współpracę z Ministerstwem Obrony przy strategicznych inwestycjach drogowych o znaczeniu obronnym i modernizacji dróg krajowych o znaczeniu strategicznym. MON miałoby sfinansować część projektów. Ale to nie wszystko: Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej przewiduje możliwość budowy wzmocnionych budynków, a nawet budynków ze schronami, i tu również część pieniędzy mogłaby pochodzić z Ministerstwa Obrony i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Jak mówił Bukowiec, bardzo istotnym elementem jest też odbudowa Ukrainy, gdzie Polska ma szanse stać się "hubem" jako najbliższy sąsiad z rozbudowanym potencjałem logistycznym i transportowym.
Poruszano też istotny temat polskiego rynku przetargów publicznych i wyroku TSUE o którym pisaliśmy jesienią ubiegłego roku. Chodzi o wykluczenie udziału firm spoza UE w procedurach przetargowych. Jak się okazuje, Polska jest jedynym krajem, który nie filtruje firm w przetargach, kraje ościenne wymagają certyfikacji nawet od krajów z UE.
– Powoli jest to realizowane, PKP PLK i urzędy morskie stosują możliwość, jaka wnika z wyroku TSUE. GDDKiA analizuje taką opcję. Będziemy na bieżąco reagować na to, co rynek będzie przynosił – skomentował wiceminister Bukowiec.
– Chodzi o zdrowy rozsądek, a nie zamykanie rynku, ale wszyscy muszą grać na takich samych zasadach – powiedział Kaźmierczak, odnosząc się do firm z Azji, które nie muszą spełniać unijnych norm, a czasem korzystają ze wsparcia swoich państw. – Chodzi o rzetelną ocenę potencjału a nie akceptowanie oświadczeń. Bo w razie kłopotów zapłacą podatnicy.
Fot.: Danist Soh (unsplash)
Największe polskie firmy budowlane odczuwają spowolnienie rynku jednak zachowują spory optymizm, prognozując jego ożywienie. Firma doradcza Deloitte zaprezentowała raport „Polskie spółki budowlane 2024”, który zawiera ranking 15 spółek budowlanych z największym przychodem w 2023 roku. Prezentacja dokumentu była także okazją do dyskusji na temat problemów, trendów i perspektyw rozwoju branży budowlanej. W rozmowach wzięli udział przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury, eksperci i przedstawiciele firm budowlanych.
W 2023 roku przychody największych piętnastu graczy osiągnęły poziom prawie 46,2 mld zł, co stanowiło wzrost o 3,6 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Liderem rankingu, podobnie jak w poprzednich latach, została Grupa Budimex, której przychody wynosiły 9,8 mld zł, co oznacza wzrost o 13,7 proc. w porównaniu do 2022 roku. Na drugim miejscu znalazła się Grupa Strabag z przychodami na poziomie 5,8 mld zł (wzrost o około 13,5 proc. w stosunku do 2022 roku). Miejsce trzecie zajęła Grupa PORR, realizując przychody na poziomie 4,5 mld zł (wzrost o 15 proc. w porównaniu do 2022 roku).
Dla 15 największych spółek budowlanych średnia marża operacyjna spadła o 8,6 mln zł (-4,2 proc. w ujęciu rocznym). Najwyższym wynikiem ze sprzedaży mogła pochwalić się Grupa Budimex (ponad 1,1 mld zł) oraz Grupa Mirbud (336 mln zł). Największy wzrost nominalny w 2023 roku zanotowała Grupa Trakcja PRKiI, która poprawiła swój wynik o 293 mln zł, co daje ponad 205 proc. wzrost i plasuje Grupę na pierwszym miejscu także pod kątem procentowanego wzrostu wyniku ze sprzedaży.
Wartość rynku budowalnego w 2023 roku wyniosła 338,8 mld zł, co stanowi wzrost na poziomie 16,1 proc. w cenach bieżących w stosunku do 2022 roku. W 2023 roku kluczowym czynnikiem wzrostu produkcji budowlanej był sektor specjalistycznych robót budowalnych (wzrost rok do roku o 24,3 proc.).

– Mimo wielu utrzymujących się wyzwań mających wpływ na sytuację branży budowlanej, większości firm z rankingu udało się wypracować w 2023 roku dodatni wynik finansowy. – podkreślił Łukasz Michorowski, partner, Audyt & Assurance lider sektora budownictwa, Deloitte. Jak dodał z przeprowadzonego przez Deloitte badania wynika, że ponad 60 proc. badanych uważa, że rynek w 2024 roku zmaga się z istotnym spowolnieniem i z niedostateczną podażą projektów. Dlatego w kontekście najbliższych lat jeszcze większego znaczenia nabierają szeroko rozumiane inwestycje w infrastrukturę publiczną, które pozwolą zapewnić branży pewną stabilizację.
Czytaj: popyt na wynajem sprzętu budowlanego może przekroczyć podaż!
Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury, zapewnił uczestników debaty, że ministerstwo ruszyło z zamówieniami. Wyróżnił m.in. plan inwestycyjny Zachodniej Obwodnicy Szczecina i Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, czyli trasy, która ma połączyć Bielsko-Białą z Głogoczowem. Resort współpracuje także z Ministerstwem Obrony Narodowej, w ramach tej kooperacji mają być budowane i modernizowane drogi strategiczne dla obronności kraju. Planowane są także inwestycje w schrony i zabezpieczenia w obiektach infrastruktury publicznej.
Uczestnicy spotkania zwrócili uwagę na kwestię ochrony polskiego rynku. Jak mówił Damian Kazimierczak z Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, krajowe firmy są w stanie same wykonać inwestycje niemal w każdym segmencie rynku budowlanego, poza wąskimi specjalizacjami, na przykład wyspecjalizowanym przemysłem.
– W takim przypadku, jeżeli już zdecydowalibyśmy się wpuszczać firmy spoza Unii Europejskiej, to powinniśmy je bardzo dokładnie weryfikować, musimy na to bardzo zwracać uwagę i przede wszystkim wspierać polski biznes, chodzi po prostu o zachowanie zdrowego rozsądku.
Adam Skwarski, dyrektor Inwestycji i Rozwoju Budimex, mówił, że rynek europejski cechuje zbytnia dostępność dla firm spoza Unii.
– W Polsce jest całkiem mocna konkurencja, liczba ofert, które jest składana w publicznych przetargach, w tych dużych zamówieniach, przekracza 10 firm. I myślę, że nie chronimy chyba odpowiednio swojego europejskiego rynku. To jest coś, co nam przeszkadza na rynku – podkreślił. 2024 był dla Budimexu – lidera rankingu Deloitte - rokiem niższych obrotów w stosunku do 2023, jednak firma ma już sporo nowych kontraktów, co pozwala na pozytywną ocenę perspektyw rozwoju biznesu.
Optymizm w branży potwierdza również badanie przeprowadzone przez Deloitte, w którym 53 proc. ankietowanych uważa, że koniunktura w sektorze budowlanym powinna się poprawić w okresie 6-24 miesięcy.
W 2024 roku aktywność deweloperów w segmencie nieruchomości handlowych była największa od dekady - podaje "Puls Biznesu".
Deweloperzy w ubiegłym roku wprowadzili na krajowy rynek handlowy 530 tys. mkw powierzchni handlowej, co jest najlepszym wynikiem od 2015 roku, kiedy podaż wyniosła ok. 700 tys. mkw – wynika z danych międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield (C&W).
Sam IV kwartał przyniósł zakończenie budowy dwunastu parków handlowych zlokalizowanych zarówno w dużych aglomeracjach, jak i miastach do 50 tys. mieszkańców.
"Puls Biznesu" informuje, że średnia odwiedzalność w centrach handlowych w przeliczeniu na jeden obiekt w 2024 roku wyniosła ok. 410 tys. klientów i była porównywalna ze średnią z 2023 roku. Wzrosły za to obroty najemców centrów handlowych, które średnio wyniosły ponad 1050 zł/mkw i były nominalnie o 4,5 proc. wyższe niż w 2023 roku.
Źródło: Puls Biznesu
Fot.: Dan Burton
Miniony rok 2024 przyniósł spowolnienie w branży budowlanej, ale specjaliści Spectis pocieszają: lata 2025 i 2026 mają być okresem odbudowy i rekordowo wysokich wyników. Wartość rynku budowlanego w Polsce ma sięgnąć 400 miliardów złotych.
Nie wszystkie informacje są jednak pozytywne: zwiększenie wartości nie idzie w parze z większym wolumenem. Ekonomiści tłumaczą, że jest to objawem spowolnionego rozwoju sektora budowlanego.
Wzrost wartości rynku budowlanego w latach 2016 - 2024 z 177 miliardów do 350 miliardów złotych wynikał głównie z rosnących cen materiałów i kosztu pracy. Dlatego mimo tak znacznego nominalnego wzrostu uważa się, że rynek ten w Polsce jest na etapie stabilizacji. Wyznacznikiem realnego stanu budowlanki może być na przykład zużycie materiałów budowlanych.
Na szczęście lata 2025 - 2026 mają przynieść poprawę: jak podaje Spectis, wzrost wartości rynku ma przekroczyć inflację. Do 2026 roku rybek budowlany ma osiągnąć poziom 400 miliardów złotych z ponad 10 proc. udziału w PKB.
Najważniejsze dla sektora są inwestycje realizowane za fundusze z UE (polityka spójności i KPO). Pomogą też dalsze budowy dróg, modernizacja kolei i inwestycje w energetykę. Planowane projekty, takie jak elektrownie jądrowe, morskie farmy wiatrowe czy Centralny Port Komunikacyjny, mogą znacząco zwiększyć popyt na usługi budowlane.
Spectis informuje też o największych czynnikach ryzyka: kosztach materiałów, procedurze nadmiernego deficytu dla Polski, wysokich stopach procentowych i niedoborze pracowników. Negatywny wpływ na sektor może też mieć niepewna sytuacja geopolityczna i ograniczenia demograficzne.
Źródło: spectis.pl
Fot.: Markus Spiske (unsplash)
Dane GUS pokazują, że co siódmy przedsiębiorca zawiesił działalność. Zarejetrowano też o 11 proc. mniej firm.
Jak wynika ze statystyk GUS, w listopadzie 2024 roku zarejestrowano 28,6 tysiąca nowych firm, czyli o 11 proc. mniej niż w październiku i o 4 proc. mniej niż rok wcześniej w analogicznym okresie. Co gorsza, co siódmy przedsiębiorca zawiesił działalność.
Liczba firm ogółem w listopadzie 2024 roku zgodnie z systemem REGON wyniosła niemal 5,3 miliona, czyli o 156 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Ale coraz więcej z tych firm zawiesza działalność - w listopadzie było to 14,9 proc. wszystkich firm (788 tysięcy), czyli o 8,6 proc. więcej niż rok wcześniej.
Najwięcej działalności zawieszono w budownictwie - aż 171,7 tysięcy, o 9,9 proc. więcej rok do roku. W handlu zawieszonych działalności jest 148 tysięcy - 7 proc. więcej rok do roku, a w działalności profesjonalnej, naukowej i technicznej - 90 tysięcy, czyli 9,9 proc. więcej rok do roku.
W 2024 roku zarejestrowało się mniej przedsiębiorstw, zwłaszcza spółek handlowych - o 21 proc. mniej w listopadzie, niż w październiku, i o 14,3 proc. mniej rok do roku. W listopadzie 2024 zarejestrowano mniej działalności gospodarczych należących do osób fizycznych - o 11,4 proc. w porównaniu do października i o 2,8 proc. mniej rok do roku.
Źródło: GUS
Fot.: Christian Lue
Po trzech kwartałach 2024 roku aż 4,5 tysiąca firm boryka się z poważnymi problemami finansowymi. Do końca roku liczba ta może sięgnąć 5 tysięcy - informuje Puls Biznesu.
Dane na temat stanu finansowego firm pochodzą od firmy Coface, zajmującej się ubezpieczaniem należności. W porównaniu do ubiegłego roku liczba firm z problemami wzrosła o 23 proc..
Specjaliści uważają, że na wzrost liczby firm z poważnymi problemami finansowymi ma wpływ szereg czynników, włączając w to rosnące ceny paliwa i prądu, a także same koszta prowadzenia działalności i ograniczona liczba zleceń przeznaczonych na eksport. Znaczenie ma też sytuacja ekonomiczna naszych sąsiadów, w tym Niemiec znajdujących się akurat w recesji.
Aż 60 proc. niewypłacalnych firm działa w branży budownictwa specjalistycznego. W poważnej sytuacji znalazły się działalności jednoosobowe specjalizujące się w remontach i pracach ogólnobudowlanych - ci przedsiębiorcy mają problemy z pozyskaniem zleceń o wystarczającej wartości.
Rośnie też odsetek firm transportowych borykających się z problemami finansowymi.
Źródło: money.pl
Fot.: Ian Talmacs
Jak czytamy na portalu bankier.pl, firma Budimex spodziewa się pod koniec roku historycznie rekordowego portfela zamówień. Obecne portfolio zamówień o wartości ponad 15 miliardów złotych stanowi zabezpieczenie frontu robót niemal do końca 2025 roku.
Podczas konferencji prasowej, przedstawiciele zarządu Budimex opowiadali o możliwej kontraktacji na poziomie około 10 miliardów złotych w 2024 roku.
"Kończymy pierwsze półrocze z rekordowym portfelem przekraczającym 15 mld zł i ten poziom zabezpiecza front robót do końca tego roku oraz większość 2025 r. Ponad 1 wartości portfela to projekty, których realizacja kończy się w latach 2027/28, co daje fundamenty działalności na kolejne cztery lata. Jest bardzo prawdopodobne, że na koniec roku osiągniemy kontraktację na poziomie ok. 10 mld zł” - powiedział prezes Artur Popko.
Firma odnotowała duży skok zamówień w stosunku do minionego roku: w czerwcu 2024 ich wartość wynosiła 15,34 miliarda złotych, podczas gdy w czerwcu 2023 - 12,22 miliarda złotych.
Kontrakty w "poczekalni" mają wartość 9,6 miliarda złotych. Jak mówił prezes Artur Popko, taka sytuacja pozwala na optymistyczne spojrzenie w przyszłość.
Budimex, jak wynika z informacji podanych na konferencji, nie należy zatem do grupy statystycznej firm działających w Polsce. Jak podawał GUS, nastroje w sektorze są raczej negatywne.
Źródło: bankier.pl
Fot.: Scott Graham
Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, firmy budowlane oceniają swoje portfele zamówień podobnie do wyników w czerwcu. Produkcję i sytuację finansową ocenia się nieznacznie lepiej. Ale przewidywania na przyszłość pozostają niekorzystne, podobnie jak miesiąc wcześniej.
W niektórych firmach przewidywany jest spadek zatrudnienia, podobnie jak w poprzednich czterech miesiącach.
Przewiduje się wzrost cen prac budowlanych i montażowych - również podobnie jak w czerwcu i maju.
Barierami dla firm budowlanych pozostają koszta zatrudnienia. W lipcu na tę przyczynę wskazywało aż 72,7 proc. ankietowanych, czyli niewiele więcej niż w analogicznym okresie 2023 roku - wtedy było to 72,6 proc..
W skali roku najbardziej wzrosły trudności wynikające ze zbyt dużej konkurencji na rynku - z 23,3 proc. do 26,4 proc. - ale spadła uciążliwość niepewności ogólnej sytuacji gospodarczej - z 57,3 proc. do 42,8 proc. - oraz kosztów materiałów - z 64,0 proc. do 51,7 proc..
Źródło: PAP Biznes
Fot. Danist Soh
Zadłużenie firm z branży budowlanej wynosi ponad 1,5 miliarda złotych - wskazuje najnowszy raport Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. W informacji podano, że zadłużenie wynoszące 1,55 miliarda złotych jest o 10 proc. większe niż rok wcześniej.
Najbardziej zadłużone są firmy wykonujące specjalistyczne roboty budowlane - na 733 miliony złotych. Drugie w kolejności są firmy zajmujące się wznoszeniem budynków: 646 milionów złotych. "Tylko" 175 milionów długów mają podmioty budujące obiekty inżynierii lądowej i wodnej. W przeliczeniu na dłużnika średnie zadłużenie sięga 34,3 tysiąca złotych.
Nie dziwi informacja, że największym wierzycielem jest sektor finansowy, któremu firmy budowlane zalegają ze spłatą około 868 milionów złotych. Zadłużenie wobec branży handlowej wynosi 237 milionów złotych, operatorów telekomunikacyjnych - 53,5 miliona złotych, a firm energetycznych - 27 milionów złotych.
Wzajemne długi sektora stanowią 252,5 mln zł, czyli aż 16 proc. całego zadłużenia branży. Jeszcze 5 lat temu było to tylko 10 proc..
"Analiza wiarygodności płatniczej KRD pokazuje, że 16 proc. wszystkich firm budowalnych ma niski lub bardzo niski scoring, co oznacza, że współpraca z nimi może być ryzykowna. Wiarygodność płatnicza niemal trzech na 10 firm z tego podsektora jest przeciętna, a dwóch z 10 niska lub bardzo niska" – mówił prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG Adam Łącki. Dodał, że zdecydowanie najniższą wiarygodność płatniczą mają firmy zajmujące się realizacją projektów budowlanych związanych ze wznoszeniem budynków.
Trudną sytuację w branży potwierdzają też dane Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, z których wynika, że w 2023 r. upadłość ogłosiło 55 firm budowalnych, a 595 rozpoczęło restrukturyzację.
Źródło: KRD, bankier.pl
Fot.: Jakub Żerdzicki
Jak będzie się rozwijała branża budowlana w 2024 roku? Jakich technologii możemy się spodziewać w maszynach w najbliższej przyszłości i czego powinni oczekiwać przedsiębiorcy rozwijający swoje floty? Oto dziewięć aspektów sektora, które zyskują na znaczeniu:
W tym miejscu wystarczy jedno słowo: wszechstronność. Dzisiaj koparka, która tylko kopie, marnuje swój potencjał! Głowice wychylno obrotowe zapewniają możliwość obrotu i pochylenia osprzętu, dzięki czemu jakość i precyzja wykonywanych prac znacząco rośnie. Dodajmy do tego automatyczne szybkozłącza i z koparki powstaje nośnik narzędzi, z którego nawet nie trzeba wysiadać pomiędzy poszczególnymi pracami.
Wystarczy spojrzeć na oferty firm zajmujących się osprzętami, by zauważyć jak wiele nowych opcji powstaje praktycznie z dnia na dzień. Na znaczeniu zyskują także modele maszyn wyposażone w rozwinięty układ hydrauliczny do zasilania hydraulicznych osprzętów.
Rynek maszyn budowlanych przechodzi okres dynamicznej ekspansji. Przewiduje się, że z 154169,4 mln USD w 2021 roku osiągnie wartość 179807,91 mln USD w 2024. Wzrost ten odzwierciedla zwiększone zapotrzebowanie na zaawansowane maszyny w projektach infrastrukturalnych i mieszkaniowych.
Nowa technologia w sprzęcie budowlanym wyznacza standardy wydajności i bezpieczeństwa. Innowacje, takie jak zaawansowane układy hydrauliczne, maszyny z systemami pracy pół- i w pełni automatycznej czy bardziej wydajne silniki przyczyniają się do zwiększania efektywności.
Jeszcze nie mamy tu na myśli maszyn autonomicznych - na te poczekamy jeszcze dobrych parę lat. Chodzi o systemy pracy automatycznej, która podnosi szybkość i precyzję wykonywanych prac, pozytywnie wpływając też na bezpieczeństwo na plcu budowy. W połączeniu z tiltrotatorem, maszyna posiadająca taki system staje się prawdziwym partnerem dla operatora, a nie jedynie zwykłym narzędziem.
Elektryfikacja sprzętu budowlanego to temat, który zdaje się nieco wyhamowywać. Na rynku mamy już gamę maszyn w rozmiarach mini i midi w opcji akumulatorowej, a ich skuteczność w pracy okazuje się całkiem niezła. Baterie nie są jednak w pełni uniwersalnym rozwiązaniem, a producenci chcieliby oferować modele o zerowych emisjach spalin i hałasu.
Na szczęście kolejne rozwiązania już nadciągają. Głównym kierunkiem rozwoju wydaje się wodór, i to nie tylko jako paliwo w ogniwach wodorowych (wówczas otrzymujemy maszynę elektryczną, której czas ładowania jest porównywalny z tankowaniem diesla), ale również w silnikach spalinowych. Na rynku pojawia się też coraz więcej firm zajmujących się modernizacją istniejących silników pod kątem nowych paliw.
W tym miejscu nie trzeba niczego dodawać. Maszyny pracujące autonomicznie, które będą poruszały się po placu budowy wśród ludzi, muszą mieć zdolność interpretacji sygnałów z otoczenia. Sztuczna inteligencja ma jednak znacznie szerszy wymiar, i będzie się przydawać w dziedzinach związanych z budowlanką na wiele sposobów z których często nie zdajemy sobie sprawy. Analiza danych i optymalizacja procesów - oto słowa kluczowe.
Technologia IoT w sprzęcie budowlanym umożliwia lepszą łączność i monitorowanie w czasie rzeczywistym. Technologia ta usprawnia zarządzanie flotą, usprawnia planowanie konserwacji i zapewnia optymalne wykorzystanie sprzętu. O rozwiązaniach służących do tych celów pisaliśmy już wielokrotnie, a wszyscy więksi producenci oferują dla swoich maszyn specjalne platformy wykorzystujące łączność IoT.
Oczekuje się, że do 2028 roku nastąpi znaczny wzrost rynku dużych maszyn. Ten jest napędzany postępem technologicznym i wzrostem liczby globalnych projektów infrastrukturalnych.
Na rynek wpływają zmieniające się trendy, takie jak rosnące wykorzystanie zrównoważonych materiałów budowlanych i zmiany w budownictwie mieszkaniowym. Czynniki te napędzają popyt na wszechstronne i wydajne maszyny. Budowlane "mody" mają więc pozytywny wpływ na rozwój branży, ponieważ pchają producentów do stałego ulepszania maszyn.
Pojawiające się trendy w sprzęcie budowlanym na rok 2024 są przykładem nieustannego dążenia branży do innowacji i wydajności. Ponieważ projekty budowlane stają się coraz bardziej złożone i wymagające, ewolucja sprzętu budowlanego odzwierciedla zaangażowanie w stawienie czoła tym wyzwaniom, przy jednoczesnym wspieraniu postępu i zrównoważonego rozwoju.
Firma XCMG Machinery rozpoczęła program szkoleń przekrojowych dla swoich pracowników zatrudnionych w światowej centrali XCMG. W ten sposób planowane jest podniesienie kompetencji w zakresie zarządzania projektami dla ponad 1000 pracowników, obejmujące konserwację zapobiegawczą czy konsultacje sprzętowe i techniczne.
Brak wykwalifikowanych pracowników dotyka branży budowlanej na całym świecie i jest szczególnie odczuwalny w krajach o zaawansowanej infrastrukturze, takich jak USA czy Kanada, czy tych o dużym tempie rozwoju, jak Indie i RPA. XCMG celuje w stworzenie zasobu w postaci grupy wykwalifikowanych pracowników wspierających wykonawców i inwestorów pragnących oferować wydajne procesy budowlane. Szkolenia mają być nakierowane na konkretne rynki międzynarodowe.
Do dziś XCMG przeprowadziła ponad 300 specjalistycznych szkoleń po ponad 1300 godzin, w których brało udział niemal 2000 osób z 30 krajów. Centrala firmy opracowuje indywidualne inicjatywy szkoleniowe dostosowane do lokalnych rynków. Wdrożono je już w Azji Południowo-Wschodniej, Azji Środkowej, Indonezji i RPA, gdzie spotkały się ze znakomitym odbiorem.
Głównym celem programu jest połączenie wiedzy teoretycznej z praktyką poprzez symulowane ćwiczenia uwzględniające zróżnicowane sytuacje, takie jak obsługa czy konserwacja. Uczestnicy mieli okazję przećwiczyć naprawy i serwisy, które mają przydawać się w utrzymywaniu sprzętu w dobrym stanie i minimalizacji przestojów.
Źródło: XCMG Machinery