+48 22 731 70 88
Z dotacji w wysokości 2,8 miliona złotych na zadania związane z zakupem zasobów przeznaczonych do realizacji zadań ochrony ludności na wypadek zagrożeń gmina Starachowice kupiła między innymi w pełni wyposażoną koparkę kołową marki JCB wraz z osprzętami o wartości około 800 tysięcy złotych.
Konkretnie jest to model Hydradig - koparka kołowa napędzana wysokoprężnym silnikiem JCB DieselMax o pojemności 4,8 litra i mocy 81 kW, cechująca się wysoką zwronością, widocznością, stabilnością i funkcjonalnością. Maszyna posiada napęd na cztery koła, przednia oś oscyluje w zakresie 8 stopni góra-dół, a napęd hydrostatyczny pozwala na jazdę z prędkością do 40 kilometrów na godzinę.
Koparka będzie służyła w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji do usuwania awarii, ma się też przydawać do usuwania skutków nawalnych deszczy.
Poza tym gmina zakupiła między innym stacje uzdatniania wody, agregaty prądotwórcze, kontener mieszkalny oraz sprzęty wykorzystywane w sytuacjach kryzysowych.
Źródło i fot.: Marek Materek (Facebook)
Niedawno pisaliśmy o firmie, która straciła kontrakt przez złe wykorzystanie sztucznej inteligencji. Mowa o firmie Exdrog, która składając wyjaśnienie rażąco niskiej ceny posłużyła się sztuczną inteligencją. Niestety, w dokumencie znalazły się między innymi cytowania nieistniejących zapisów prawa czy interpretacji podatkowych.
Czytaj: Firma straciła kontrakt przez złe wykorzystanie AI
W najnowszym numerze Robocze NEWS temat powrócił rozszerzony o wypowiedź eksperta w dziedzinie wykorzystania sztucznej inteligencji. Jak mówił, wykorzystanie nowej technologii samo w sobie nie jest złe, ale wymaga ostrożności.

"Nikt przy zdrowych zmysłach nie posadzi za sterami wartej milion złotych koparki człowieka bez uprawnień. Dlaczego więc zgadzamy się, by pracownicy bez żadnego przygotowania używali narzędzi AI w procesach, od których zależy finansowa przyszłość całej firmy?" - pyta retorycznie Karol Stryja, praktyk i strateg transformacji cyfrowej.
Co więcej, jak zaznacza Stryja, umiejętne wykorzystanie SI to klucz do sukcesu wielu firm.
"Firmy, które jako pierwsze zrozumieją, że inżynieria promptów – czyli sztuka świadomego i bezpiecznego „rozmawiania” z AI – to kluczowa kompetencja biznesowa, zdobędą miażdżącą przewagę" - mówił na łamach artykułu w najnowszym numerze Robocze NEWS.
Cały artykuł, a także więcej tekstów poświęconych nowoczesnym technologiom, a także wydarzeniom w branży budowlanej i technice maszyn można przeczytać w najnowszym wydaniu Robocze NEWS - zaprenumeruj już dziś w wersji papierowej lub cyfrowej i bądź na bieżąco!
Jak zmniejszyć wpływ prac na środowisko, jednocześnie zyskując realne korzyści dla firmy? To proste: wystarczy zainwestować w nowoczesne technologie…
Precyzja, wydajność, oszczędność, ochrona środowiska - to słowa, którymi można w skrócie opisać korzyści płynące z wykorzystania nowoczesnej technologii w budownictwie oraz pokrewnych sektorach. Z biegiem czasu wykorzystanie zdobyczy współczesnej techniki przestaje być jednak opcją dostępną jedynie nielicznym, a branżowym standardem.


Nowoczesne technologie to nie tyle luksus przywilej, co konieczność, by sprostać rosnącym wymaganiom współczesnego placu budowy dotyczącym efektywności, precyzji i zrównoważonego rozwoju. Dlatego SITECH Poland od lat podkreśla kluczową rolę innowacji, automatyzacji i cyfryzacji w budownictwie i inżynierii. Firma stawia także na rozwiązania pozwalające ograniczyć ślad węglowy inwestycji.
Według dyrektora generalnego SITECH Poland Macieja Batora, kluczową rolę w redukcji emisji CO₂ odgrywają systemy sterowania maszynami - zwłaszcza te oferowane przez firmę Trimble, które znacząco usprawniają pracę sprzętu budowlanego. Automatyzacja pracy maszyn takich jak spycharki, koparki czy równiarki pozwala wykonywać zadania z wyjątkową precyzją. Mniej błędów i poprawek to mniej przejazdów, a co za tym idzie – niższe zużycie paliwa i mniejsza emisja spalin.
Dodatkowo, wykorzystanie w działaniu systemów sterowania cyfrowych modeli terenu 3D oraz danych geodezyjnych, umożliwia precyzyjne planowanie i wykonanie robót ziemnych. Pozwala to uniknąć zbędnych przemieszczeń materiału, minimalizuje ryzyko pomyłek oraz redukuje zużycie energii i surowców. Efekt? Mniejsze straty i niższy ślad węglowy całej inwestycji.

Opisywane wyżej systemy technologie nie ograniczają się już jedynie do koncepcji z odległej przyszłości i drogich, niedostępnych rozwiązań. W Polsce już dziś prowadzi się prace z ich wykorzystaniem - a efekty widać jak na dłoni.
Przykładem skutecznych wdrożeń SITECH Poland są realizacje drogowe, w tym budowy odcinków dróg ekspresowych i autostrad, gdzie wykorzystano systemy sterowania maszynami Trimble wspierane zaawansowanymi platformami do zarządzania i monitorowania pracami budowlanymi takimi jak WorksManager czy WorksOS oraz technologią BIM. Zastosowanie tych rozwiązań przełożyło się na wymierne korzyści dla wykonawców: większą efektywność pracy, niższe koszty operacyjne, krótsze harmonogramy oraz mniejszy wpływ inwestycji na środowisko.
Przykładowo, podczas realizacji odcinków drogi S19 w okolicach Janowa, Strzyżowa czy na odcinku Babica - Jaworów, wykorzystywano systemy Trimble Earthworks oraz stacje bazowe GNSS do sterowania pracą koparek i spycharek. Prace prowadzono w oparciu o przygotowany wcześniej model 3D, a monitoring prac odbywał się zdalnie dzięki platformom Trimble WorksManager i Works OS.

Podobnie podczas robót na odcinkach drogi S7 Napierki - Mława czy Kraków - Rabka wykorzystywany był sprzęt Trimble: jednoosobowe tachimetry robotyczne, odbiorniki GNSS i systemy sterowania. Prace obejmowały pomiary terenowe, dzięki którym utworzone później modele 3D wspierały pracę systemów sterowania maszyn.
Kolejny przykład to modernizacja płyty lotniska w Katowicach, gdzie na podstawie wcześniej przygotowanego modelu 3D wykonano podbudowę oraz warstwę wiążącą zgodnie z założonymi parametrami. Do prac wykorzystano równiarkę oraz rozściełacz asfaltu.

Aby wspierać firmy w efektywnym wdrażaniu nowoczesnych rozwiązań, SITECH Poland organizuje regularnie szkolenia, w tym z obsługi oprogramowania biurowego Trimble Business Center (najbliższe odbyło się na początku grudnia 2025 roku w Warszawie). Szkolenia te są adresowane przede wszystkim do firm budowlanych, biur projektowych i przedsiębiorstw geodezyjnych - wszystkich tych, którzy pracują z danymi CAD i modelami 3D chcących usprawnić swoją pracę dzięki najnowszym technologiom.


Firma SITECH Poland, będąca wyłącznym dystrybutorem rozwiązań Trimble w Polsce, od lat działa na styku technologii, geodezji i nowoczesnego budownictwa. Specjalizuje się w dostarczaniu kompleksowych rozwiązań dla firm z sektora budownictwa, inżynierii lądowej i wodnej, górnictwa oraz gospodarki odpadami. W swojej ofercie posiada systemy sterowania maszynami 2D i 3D, urządzenia pomiarowe GNSS, tachimetry, , a także oprogramowanie biurowe i polowe czy platformy do zarządzania placem budowy, systemy ważące do koparek, ładowarek i przenośników taśmowych, a nawet autonomiczne pojazdy nawodne USV i echosondy do hydrografii.
Współpraca z Trimble - dostawcą innowacyjnych technologii budowlanych - jest dla SITECH Poland fundamentem działalności, co czyni firmę kluczowym graczem na polskim rynku nowoczesnych rozwiązań inżynieryjnych. Dzięki temu polskie przedsiębiorstwa mają dostęp do najnowszych technologii: od precyzyjnych systemów pomiarowych, przez automatyzację maszyn, po kompleksowe rozwiązania do zarządzania cyklem życia projektu.
Podążając z duchem czasu i chcąc wyposażyć polskich specjalistów w najnowocześniejsze rozwiązania, SITECH Poland stale rozwija swoją ofertę o kolejne narzędzia. Dlatego właśnie niedawno znalazły się w niej drony renomowanej marki DJI Enterprise czy specjalistyczne drony CHC Nav do badań głębokości zbiorników wodnych (batymetrycznych), a także systemy ważące Loadrite czy echosondy Norbit Subsea.

Nowoczesne budownictwo wymaga nie tylko precyzyjnych pomiarów, ale także sprawnego zarządzania. Dlatego SITECH Poland oferuje rozwiązania do zarządzania placem budowy, takie jak Trimble WorksManager i Trimble WorksOS. Platformy te umożliwiają bieżący monitoring postępów, szybkie reagowanie na nieprawidłowości, skrócenie czasu realizacji oraz redukcję przestojów. W połączeniu z systemami sterowania maszynami przekłada się to na realne oszczędności paliwa, energii i materiałów.
Kluczowym atutem SITECH Poland jest pełne wsparcie klientów – od doradztwa technologicznego, przez wdrożenie i szkolenia, aż po serwis i opiekę posprzedażową. Firma nie tylko dostarcza sprzęt i oprogramowanie, ale również dba o to, by użytkownicy potrafili w pełni wykorzystać ich możliwości. Wsparcie techniczne świadczone jest zarówno zdalnie, jak i bezpośrednio na placach budowy.
Dzięki zaangażowaniu w rozwój branży oraz konsekwentnemu promowaniu innowacji, SITECH Poland realnie zmienia sposób realizacji inwestycji w Polsce. Firma udowadnia, że cyfryzacja, automatyzacja i świadomość ekologiczna mogą iść w parze z wyższą efektywnością, precyzją i jakością.
Połączenie technologii, wiedzy i troski o środowisko pozwala realizować projekty nowocześnie, wydajnie i odpowiedzialnie – co w erze zrównoważonego budownictwa staje się standardem, a nie wyjątkiem.
Materiał promocyjny
"Pan Marek jest rolnikiem. Od wielu lat korzysta z ciągników marki Claas. Jest przyzwyczajony do tych maszyn i zadowolony z nich. Dlatego, gdy kilka lat temu chciał kupić nowy ciągnik, poszukiwał tej samej marki. Chciał porównać oferty, by wybrać najkorzystniejszą. Niestety, gdy dzwonił do przedstawicieli handlowych, był zawsze kierowany do tego w najbliższej odległości od swojego gospodarstwa. Gdy prosił o przedstawienie mu oferty innego dealera, cena zawsze okazywała się wyższa. Wskutek tego, chcąc pozostać przy marce, pan Marek nie miał wyboru — musiał skorzystać z oferty najbliższego lokalizacyjnie dealera i kupić maszynę w zaproponowanej przez niego cenie" - czytamy na stronie UOKiK opowieść o fikcyjnej postaci, która jednak ma wiele wspólnego z prawdziwymi rolnikami. Ci przez długi czas nie mogli samodzielnie wybrać najkorzystniejszej oferty zakupu sprzętu, a to przez zmowę ograniczającą konkurencję.
Jak czytamy w komunikacie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w zmowie udział brała spółka Claas Polska oraz dystrybutorzy: Agro Sznajder WKP, Przedsiębiorstwo Techniczno-Handlowe Roltex, Świerkot, Agrimasz oraz Agroas.
Proceder trwał 11 lat, jak szacują urzędnicy, od 2011 do 2023 roku. Prezes UOKiK nałożył na winnych kary w łącznej wysokości 170 milionów złotych.
– Wielu rolników kupuje przez lata maszyny rolnicze tej samej marki. Wynika to ze znajomości sprzętu, dostępu do części i umiejętności jego obsługi i naprawy, a niekiedy obaw związanych ze zmianą marki. Dlatego zmowa dotycząca sprzedaży maszyn i części zamiennych Claas była wyjątkowo niekorzystna dla rolników. W zamian za lojalność wobec marki, oferowano im cenę wyższą, aniżeli mogliby otrzymać w warunkach uczciwej konkurencji pomiędzy dealerami – czytamy wypowiedź prezesa UOKiK Tomasza Chróstnego.
UOKiK publikuje też treść jednego z maili pozyskanych od nieuczciwych przedsiębiorców:
Grzecznie daliśmy mu do zrozumienia, że ma daleko od naszego serwisu i musielibyśmy mu sprzedać dużo drożej z racji odległości i najlepiej kupować w najbliższej odległości od dealera. Reszta należy do Was.
Spółka Claas Polska brała czynny udział w procederze, jako koordynator - pokazują zebrane dowody. Dystrybutorzy sprzętu kierowali rolników chcących kupić maszyny do "odpowiednich" sprzedawców zgodnie z ustalonym podziałem terytorialnym. Rolnik spoza rewiru danego sprzedawcy otrzymywał niekorzystną cenę. Co więcej, sprzedawcy obserwowali się wzajemnie i donosili spółce Claas Polska, jeśli któryś nie stosował się do ustaleń. Jeśli doszło do sprzedaży maszyny rolnikowi spoza wyznaczonego obszaru, sprzedawca płacił "rekompensatę" odpowiedniemu dealerowi.
UOKiK nałożył kary na przedsiębiorców w następujących wysokościach:
Jak uzasadnia Tomasz Chróstny, decyzja została wydana w obronie interesów ekonomicznych rolników.
Źródło: UOKiK
Fot.: Wolfgang Weiser
W najnowszym numerze Robocze NEWS ukazał się obszerny artykuł dotyczący wykorzystania Sztucznej Inteligencji na placu budowy i w pokrewnych sektorach branży. Naturalnie, spora część artykułu dotyczy przyszłości zawodów związanych z budowlanką. Które z nich będą zastępowane przez Sztuczną Inteligencję, a które oprą się postępującym zmianom?
Co ciekawe, okazuje się, że ze wszystkich zawodów związanych z budownictwem, operatorzy maszyn mogą się czuć... najpewniej!
"Sztuczna inteligencja wyręcza człowieka w coraz większej liczbie prac. Jednak wielu pracowników drży przed skutkami tej transformacji. Wraz z nadchodzącymi zmianami pojawia się niepewność przyszłości. 46 proc. ankietowanych w badaniu Allianz Trade (przeprowadzone w Austrii, Francji, Niemczech, Włoszech, Polsce i Hiszpanii) oczekuje, że rozwój sztucznej inteligencji zmniejszy liczbę miejsc pracy.
Podobny odsetek – 48 proc. ankietowanych z Polski – obawia się redukcji liczby miejsc pracy w związku z AI, zgodnie z badaniem Hays Poland. W jeszcze innych badaniach przedstawionych przez Polski Instytut Ekonomiczny, jeden na pięciu Polaków obawia się, że automatyzacja zadań za pomocą AI może prowadzić do redukcji miejsc pracy w sektorze publicznym, a 33,4 proc. twierdzi, że wykorzystanie sztucznej inteligencji wpłynie negatywnie na liczbę miejsc pracy na rynku.
Problem dotyczy również budowlanki, ale czy na pewno jest się czego obawiać?
Jak wynika z opracowania Polskiego Instytutu Ekonomicznego „AI na polskim rynku pracy”, aż 3,68 milionów osób w kraju pracuje w 20 zawodach najbardziej narażonych na wpływ sztucznej inteligencji, z czego aż 82 proc. to osoby z wyższym wykształceniem. We wszystkich grupach zawodów kobiety w Polsce są bardziej narażone na zakłócenia wywołane przez AI.
Jednak okazuje się, że obok robotników i sprzątaczy, jednym z najmniej zagrożonych AI zawodów jest operator maszyn. Najniższą ekspozycję na AI odnotowują sektory rolnictwa, leśnictwa, łowiectwa i rybactwa, ale też branża budowlana.
Eksperci uspokajają przy tym, że strach przed AI ma co prawda wielkie oczy, ale w jej rozwoju chodzi nie tyle o odbieranie miejsc pracy, ile o zwiększanie produktywności. Od pracowników będzie się zatem coraz częściej wymagało obeznania z działaniem systemów sztucznej inteligencji, które podniosą ich możliwości i będą wymagały dodatkowych szkoleń.
Wniosek jest taki, że boimy się AI, bo wymaga pracy i przystosowania się do zmian" - cztamy w najnowszym numerze Robocze NEWS.
Artykuł opisuje również aspekty budowlanki w których Sztuczna Inteligencja jest już wykorzystywana, a także te do których dopiero wejdzie. Dowiemy się również, jak będą działały autonomicznie sterowane maszyny i jak działają te, którymi już dziś zarządza komputer.
Nowość w ofercie Kompanii Leśnej – rozdrabniacz LS2 i przesiewacz TT5 – maszyny firmy Terex Green-Tec, zostały zaprezentowane podczas pokazu w Nowym Dworze-Parceli pod Skierniewicami. Prezentacja odbyła się 21 listopada 2025.
Dwuwałową, wolnoobrotową rozdrabniarkę Terex Green-Tec LS2 wyposażono w silnik CAT C4.4 188 KM St.V, 80 000 momentu obrotowego.
Ta maszyna o zwrotnej konstrukcji może pracować w ograniczonych przestrzeniach, a opcjonalna rama hakowca lub nakładki gumowe na gąsienice umożliwiają mobilność w każdym terenie.

Rozdrabniarka LS2 przeznaczona jest do ciężkich prac z zakresu zrębkowania drewna i przetwarzania odpadów zielonych.
Jej wydajność na godzinę to do 24 ton odpadów drewnianych. Jest też bardzo wszechstronna – użytkownik może dowolnie konfigurować wały i sita, w zależności od rozdrabnianego materiału. Wały dostosowanie do różnych materiałów można wymienić w 60 minut. Wymienne sita w komorze rozdrabniania gwarantują dopasowanie do rodzaju frakcji.
LS2 doskonale przetwarza odpady zielone, korzenie drzew, palety, elektrośmieci, czy beton. Ma możliwość separacji metali dzięki pasowi magnetycznemu.
Zapewnia wysoką wydajność przy niskich kosztach eksploatacji (zużycie paliwa 14 l/h), a także łatwy dostęp do elementów serwisowych i szybką konserwację. Dodatkowo kamera do obserwacji komory, spryskiwacz ograniczający zapylenie, odwrócony ciąg chłodnicy – gwarantują większy komfort i bezpieczeństwo operatora, a pilot radiowy daje pełną kontrolę nad maszyną z dystansu.
LS2 posiada system telematyki T-Link, który umożliwia monitoring w czasie rzeczywistym (wydajność, lokalizacja, zużycie paliwa), a także automatyczne zatrzymanie przy zablokowaniu komory lub zagrożeniu.
Podczas pokazu rozdrabniarka LS2 współpracowała z przesiewaczem bębnowym TT5 – segregującym materiał na frakcje (z sitem bębnowym o oczkach 2,5 cm).
Maszyna przesiewa biomasę i kompost, ma także możliwość odseparowywania odpadów metalowych (złomu) za pomocą potężnego magnesu.
Wyposażona jest w intuicyjny system sterowania oraz przyciski „push to start”, które umożliwiają operatorowi łatwe dostosowanie maszyny do konkretnego zastosowania.
Podajnik napędzany od czoła zapewnia doskonały i ciągły przepływ materiału, redukując poślizg w trudnych zastosowaniach. Podajnik został również zaprojektowany w formie wysuwanej kasety, co umożliwia łatwą konserwację oraz szybką i prostą wymianę taśmy.
Przejście materiału pod podajnikiem jest utrzymywane w czystości dzięki przejrzystemu tunelowi, co zapobiega gromadzeniu się materiału i pozwala, aby ewentualny nadmiar spadał bezpośrednio na podłoże.

Zapewniając całkowitą powierzchnię przesiewania wynoszącą 23 m², TT5 jest wyposażony w poziomy bęben o wymiarach 1,8 m x 4,7 m z konstrukcją spiralną.
Dzięki dwustronnemu dostępowi do bębna przez boczne drzwi otwierane pod kątem 180°, konserwacja i wymiana bębna są wyjątkowo proste.
Bęben przesiewacza osadzony jest na wytrzymałych kołach nośnych wykonanych z gumy kompozytowej, co zwiększa trwałość i ułatwia jego wymianę.
W czasie prezentacji pokazano jak maszyny radzą sobie z przerobieniem odpadów zielonych, gałęzi, karpin, palet, drewna budowlanego, odpadów komunalnych, tekstyliów, mebli, betonu zbrojonego, opon, a nawet elektroodpadów.
Wpisując się w działania zero waste nadawały odpadom „drugie życie”.
– Mamy tu klienta, który przyjechał z bardzo twardymi glizami i te maszyny, nie dość, że rozdrobniły je bardzo dokładnie, to później jeszcze segregowały na większe i mniejsze kawałki, które nadają się teraz do dalszej produkcji.
Taka sama sytuacja jest z biomasą, korzeniami, karpiną i z innymi odpadami zielonymi, takimi jak gałęzie, czy choinki.
Wszystko to nadaje się do dalszego recyklingu. Ten uniwersalny wał, który jest do biomasy, równie dobrze radzi sobie z innymi materiałami, takimi jak opony, czy AGD.
Przy zakupie dodatkowego bębna poradzi sobie także z betonem – podkreślił Igor Wodyk, business development manager Green Tec (Terex).
Green-Tec to jedna z marek w grupie Terex Corporation, skupiająca się na maszynach do pielęgnacji zieleni, rekultywacji gruntów oraz odzyskiwania biomasy z odpadów.
Jej maszyny wykorzystywane są m.in. w przemyśle budowlanym, energetycznym, wydobywczym, komunalnym oraz w arborystyce, drogownictwie i kolejnictwie.
Do kluczowych produktów należą przesiewacze biomasy z możliwością separacji metali (tzw. trommel), rozdrabniacze (shredders), rębaki (chippers) oraz mulczery.
– Produkty marki Terex uzupełniają nasze portfolio w zakresie maszyn komunalnych i biomasowych. Cieszymy się, że możemy poszerzyć naszą ofertę o ważny segment maszyn do recyklingu odpadów – podkreśliła Anna Szerszeń, dyrektor wykonawczy Kompanii Leśnej.
Kompania Leśna to jedna z wiodących firm w polskim sektorze leśnym, oferująca maszyny, serwis urządzeń i części zamienne dostosowane do potrzeb profesjonalistów zajmujących się pielęgnacją drzew i zarządzaniem roślinnością.
Z oddziałami w Skierniewicach, Zamościu, Wałbrzychu i Lublinie, Kompania Leśna zapewnia szeroki zasięg regionalny i praktyczne wsparcie w całym kraju.

W całym kraju mają miejsce przetargi w ramach programu „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna na lata 2025-2026". Część samorządów kupuje za te środki maszyny budowlane.
Ponieważ zakupy odbywają się w procedurze zamówień publicznych, gdzie liczy się przed wszystkim cena, w przetargach tych startują i wygrywają sprzedawcy tanich maszyn z Chin.
Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczy (ZPDMR) alarmuje, że część tych maszyn budzi wątpliwości co do posiadania przez nie obowiązkowego znaku CE oraz spełniania europejskich norm emisji spalin.
– Warto tu zadać sobie pytanie: czy tanie maszyny z Chin, często dopiero co pojawiające się na polskim rynku, bez historii serwisu, co do których dodatkowo są wątpliwości co do ich legalności, to na pewno dobry wybór na zakupy z programu mającego nas chronić przed ewentualnymi zagrożeniami? – mówi Rafał Jajor, dyrektor biura ZPDMR.
Związek zwrócił się do kilku gmin procedujących postępowania przetargowe na maszyny budowlane z pismami przestrzegającymi przed zakupem nielegalnych maszyn.
Przypomniał, że użytkowanie maszyn nieposiadających certyfikatu CE jak również nie spełniających norm emisji spalin jest Polsce nielegalne.
Poważne wątpliwości Związku budzi też finansowane takich zakupów ze środków pochodzących z rządowego programu.
ZPDMR zwraca też uwagę, że jakikolwiek wypadek z udziałem takiej maszyny może obarczać winą jej właściciela, gdyż dopuszczenie pracowników do pracy na takich maszynach wiążę się z dużym ryzykiem w zakresie bhp, jak i z ryzykiem prawnym.
W toku korespondencji z samorządami Związek otrzymał w sprawie jednego z przetargów dokument mający potwierdzać posiadanie przez oferowaną maszynę znaku CE. Ale nie tylko nie rozwiał on wątpliwości, lecz wzbudził jeszcze większe.
Związek poinformował o tej sprawie Głównego Inspektora Pracy i odpowiednie Okręgowe Inspekcje Pracy, a także Transportowy Dozór Techniczny.
Spośród przetargów, w których interweniował ZPDMR większość została unieważniona.
Przetargi w ramach programu „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna na lata 2025-2026" są ciągle procedowane. W jednym z ostatnich, na północy Polski, na zakup fabrycznie nowej koparko-ładowarki zaoferowana została maszyna z Chin za cenę... poniżej 300 tys. zł brutto. Druga oferta opiewała na kwotę 2,5 raza wyższą...
– Trzeba w tym miejscu zaapelować do samorządów, aby baczniej zwracały uwagę na spełnianie przez kupowane maszyny prawnych wymogów. A urzędy takie jak PIP czy TDT prosić o wsparcie w tym samorządowców, bo przecież nie każdy musi się znać na maszynach – mówi Rafał Jajor z ZPDMR.
Rosnąca aktywność zagranicznych firm budowlanych na polskim rynku infrastrukturalnym staje się jednym z kluczowych wyzwań dla krajowych wykonawców. Jak wskazuje Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w najnowszym komentarzu, szczególnie zauważalna jest ekspansja firm tureckich, które coraz częściej startują w przetargach dotyczących strategicznych kontraktów publicznych. ZPP podkreśla, że zjawisko to zachodzi mimo braku realnego zaplecza technicznego lub organizacyjnego po stronie wielu nowych podmiotów funkcjonujących w Polsce.
Według komentarza opublikowanego przez ZPP, jednym z mechanizmów umożliwiających udział firm o niezweryfikowanych kompetencjach jest tworzenie spółek celowych, często rejestrowanych w krajach należących do Government Procurement Agreement. Struktury te, choć formalnie zgodne z prawem, w praktyce pozwalają obejść regulacje przewidujące preferencje dla polskich wykonawców. ZPP ostrzega, że w efekcie na rynku pojawiają się podmioty oferujące rażąco niskie ceny i nierealistyczne harmonogramy realizacji projektów.
Autorzy komentarza zwracają uwagę, że taka praktyka niesie poważne ryzyko dla inwestorów publicznych. Powierzanie kluczowych inwestycji firmom bez odpowiedniego potencjału zwiększa prawdopodobieństwo opóźnień, niewywiązywania się z zobowiązań lub konieczności późniejszego przejmowania kontraktów przez innych wykonawców. Problem ten może mieć istotne znaczenie także z perspektywy bezpieczeństwa państwa, zwłaszcza w obszarze infrastruktury energetycznej i transportowej.
ZPP podkreśla, że zjawisko to nie tylko zagraża stabilności realizacji projektów publicznych, ale także prowadzi do wypierania polskich przedsiębiorstw z rynku. W dłuższej perspektywie skutkuje to ograniczeniem rozwoju kompetencji krajowych firm, które tracą możliwość budowania doświadczenia na projektach wymagających zaawansowanego zaplecza. Organizacja wskazuje, że osłabienie polskiego sektora budowlanego może również zmniejszać jego potencjał udziału w zagranicznych przedsięwzięciach, w tym w przyszłej odbudowie Ukrainy.
W dokumencie pojawia się apel o zaostrzenie zasad weryfikacji podmiotów startujących w przetargach publicznych, zwłaszcza tych dotyczących największych i najtrudniejszych inwestycji. ZPP domaga się bardziej szczegółowego sprawdzania realnego potencjału technicznego i finansowego oraz ograniczenia możliwości udziału „pustych” spółek celowych w postępowaniach. Organizacja wskazuje również na potrzebę systemowych działań, które pozwoliłyby chronić rynek przed podmiotami obchodzącymi krajowe regulacje.
Zdaniem ZPP wprowadzenie takich rozwiązań jest niezbędne, aby zapewnić stabilne, bezpieczne i efektywne funkcjonowanie systemu zamówień publicznych. Organizacja zwraca uwagę, że w przeciwnym razie rynek będzie coraz bardziej podatny na praktyki zagrażające jakości projektów oraz kondycji polskich przedsiębiorstw, co w dłuższej perspektywie może negatywnie wpłynąć na cały sektor infrastrukturalny.
Fot.: Glenov Brankovic
W zachowanie zasad bezpieczeństwa na budowie zaangażowane są cztery strony przedsięwzięcia - w tym inwestor. Jak może wpływać na ten aspekt budowy i jakie obowiązki narzuca na niego prawo?
20 listopada 2025 roku w Ośrodku Szkoleniowym Państwowej Inspekcji Pracy we Wrocławiu odbyła się konferencja “Rola inwestora w procesie tworzenia systemu zarządzania bezpieczeństwem pracujących na budowie”. Organizatorem był Okręgowy Inspektorat Pracy we Wrocławiu, Politechnika Wrocławska i Dolnośląska Okręgowa Izba Inżynierów Budownictwa.
Wśród prelegentów wystepowali pracownicy Państwowej Inspekcji Pracy, nie zabrakło również naukowców i profesjonalistów z branży bezpieczeństwa.
Konferencję rozpoczął przegląd nowoczesnych technologii, które mogą pomagać inwestorowi w zapewnieniu bezpieczeństwa pracy. - Z ustawy prawo budowlane możemy wyczytać, że jednym z obowiązków inwestora jest należyte zorganizowanie procesu budowlanego i tak naprawdę rola inwestora jest kluczowa aby ten proces przebiegał w sposób należyty i bezpieczny - mówił dr inż. Tomasz Nowobilski z Wydziału Budownictwa Lądowego i Wodnego Politechniki Wrocławskiej.
Następnie opisał szereg nowoczesnych technologii, które mogą pomagać w utrzymaniu bezpieczeństwa pracowników na budowie, takich jak inteligentne urządzenia (np. smartwatche wykrywające wstrząsy albo nadmierny hałas), egzoszkielety, roboty rozmaitych rodzajów, drony oraz BIM.
W przypadku każdej z wymienionych wyżej technologii można łatwo wyobrazić sobie jej przydatność w sferze bezpieczeństwa. Smartwatch może alarmować o tym, że pracownik znalazł się w miejscu, w którym występuje zagrożenie. Z kolei egzoszkielety chronią go przed nadmiernym zmęczeniem pracą, szczególnie w niewygodnych pozycjach czy podczas ciężkich zadań fizycznych. Roboty i drony mogą szybko i skutecznie prowadzić inspekcje miejsc pracy, w tym rusztowań i wnętrz budynków.
Technologia BIM to również narzędzie mogące wspierać bezpieczeństwo, na przykład dzięki możliwości zaprojektowania sposobu montażu barierek i siatek ochronnych, i udostępnienia informacji o nich wszystkim stronom uczestniczącym w procesie budowlanym.
Dr hab. inż. Mariusz Szóstak z Katedry Budownictwa Ogólnego, Wydziału Budownictwa Lądowego i Wodnego Politechniki Wrocławskiej zaczął swoje wystąpienie od przypomnienia, że branża budowlana jest jedną z najbardziej wypadkowych branży w Polsce - występuje w niej średnio 1,5 wypadku dziennie! Co więcej, raz na 5 dni na budowie ginie jedna osoba.
Prelekcja dr hab. inż. Mariusza Szóstaka pt. “Koordynator do spraw bezpieczeństwa i ochrony zdrowia jako ogniwo współpracy między inwestorem a bezpieczeństwem na budowie” dotyczyła po części wszystkich czterech stron procesu budowlanego odpowiedzialnych za bezpieczeństwo: projektanta, kierownika budowy, inwestora i samych pracowników. Mówca zwrócił uwagę, że wiele obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa na budowie spoczywa na barkach kierownika budowy - aż 5 spośród 11 obowiązków to kwestie BHP.
- Pytanie czy tak rzeczywiście powinno być, bo jeśli tych obowiązków jest dużo, to czy kierownik budowy powinien być odpowiedzialny za bezpieczeństwo ochrony zdrowia z uwagi na to, że on ma również też wykonywać inne czynności związane z całym koordynowaniem i prowadzeniem danego budowy? - pytał dr hab. inż. Mariusz Szóstak - Uważam, że kierownika budowy mógłby wspomóc koordynator. Wiadomo, że nie powinna to być osoba, która będzie pełniła teraz dwie funkcje, tak samo jak nie możemy być jednocześnie inspektorem nadzoru inwestorskiego i kierownikiem budowy, ponieważ są to sprzeczne interesy. Powinniśmy spróbować zmienić ten obecny system rozproszonej odpowiedzialności na spójną koordynację działań właśnie przez koordynatora BHP.
Zdanie przedmówcy podzielał również kolejny prelegent, mgr inż. Rafał Zarzycki, zastępca przewodniczącego Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa.
- Coraz mniej osób chce nasz zawód uprawiać i spada liczba chętnych na kierunek budownictwo głównie z tej przyczyny. Nie jest w stanie kierownik budowy dopilnować budżetu, dopilnować projektu, dopilnować odpowiedniej technologii i jeszcze do tego BHP. Dlatego mam taki apel do środowiska, do wszystkich tu Państwa, aby spróbować pomysły Mariusza Szóstaka wdrożyć, bo dzięki nim na pewno budownictwo będzie bezpieczniejsze i lepsze - mówił.
Wystąpienie mgr inż. Rafała Zarzyckiego dotyczyło roli projektanta w zapewnieniu bezpieczeństwa. - Dlaczego projektant jest ważny dla bezpieczeństwa? Bo on już może wyeliminować pewne zagrożenia na starcie procesu. To jest osoba, która minimalizuje ryzyka poprzez odpowiedni dobór rozwiązań konstrukcyjnych, technologicznych, i instalacyjnych. To projektant pracuje nad tym, aby na samym początku w opracowaniu był uwzględniony bezpieczny montaż, eksploatacja i konserwacji - tłumaczył.
Piotr Cały z Grupy CMT, obecnie zarządzający budową Mercedes-Benz Manufacturing Poland w Jaworze, opisywał swoją pracę koordynatora BHP. Zwrócił uwagę na fakt, że inwestorów można w zasadzie podzielić na zaangażowanych w zapewnienie bezpieczeństwa na budowie, średnio zaangażowanych i niezaangażowanych. Jak mówił, zaangażowani inwestorzy to najczęściej duże, światowe koncerny, które muszą dbać o swój wizerunek.
Po przerwie głos zajął Adrian Ciejak, Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego z Kamiennej Góry. Jego prelekcja, “Świadomy inwestor to bezpieczna budowa; obowiązki inwestora w kontekście wymogów ustawy Prawo budowlane” skupiła się na problematyce podstawowego obowiązku inwestora, jakim jest zorganizowanie procesu budowy z uwzględnieniem zawartych w przepisach zasad bezpieczeństwa i ochrony zdrowia, a w szczególności zapewnienie opracowania projektu budowlanego stosownie do potrzeb innych projektów.
- Często w postępowaniach nadzorowych mówimy o inwestycjach, które są realizowane z całkowitym brakiem poszanowania przepisów prawa. Inwestorzy zasłaniają się mówiąc, że przecież wzięli wykonawcę i to wykonawca miał coś zrobić.
Kolejni prelegenci mówili o Państwowej Inspekcji Pracy jako organie wspierającym inwestora w organizacji bezpieczeństwa pracy na budowie oraz o rekomendacjach Rady Ochrony Pracy oraz Środowiska Budowlanego w zakresie aktywizacji inwestorów w obszarze BIOZ. Konferencję zwieńczyła dyskusja, w której brali udział wszyscy prelegenci, a dotyczyła głównie kwestii konfliktowej sytuacji kierowników budowy, którzy z jednej strony mają obowiązek zadbać o bezpieczeństwo, a z drugiej powinni starać się ograniczać koszty inwestora.
Na koniec wydarzenia odbyło się wręczenie nagród w konkursie Buduj Bezpiecznie 2025, w którym wyróżniono budowy o najwyższym poziomie bezpieczeństwa.
Nie jest tajemnicą, że większość gości na targach eRobocze SHOW zagląda na stoiska z maszynami w poszukiwaniu okazji - do wypróbowania najnowszych modeli lub “wyrwania” promocji. Tego roku w Chorzelach dystrybutor marki JCB, firma Interhandler, zapewniła zwiedzającym obie możliwości.
Na placu manewrowym można było między innymi zobaczyć minikoparkę gąsienicową 16C-1, maszynę w klasie dwóch ton. Na imprezie dostępna była do testów oraz zakupu w promocyjnej cenie – specjalnie na eRobocze SHOW.
Ta lekka maszyna z konwencjonalną przeciwwagą zapewnia stabilność i duży udźwig. Model 16C-1 został zaprojektowany i zbudowany tak, aby wytrzymać najcięższe prace, a dzięki trwałym komponentom i łatwym, opłacalnym naprawom zapewnia minimalne przestoje i maksymalne zyski.

Drugą atrakcją maszynową na stoisku JCB była kompaktowa i ekonomiczna koparko-ładowarka 3CX. To uniwersalna maszyna, której układ hydrauliczny pozwala na pracę z ogromną gamą osprzętów. Wyposażona jest w silnik JCB 430 Stage V, o mocy 75 KM.
Jak mówił Jarosław Szacherski, regionalny dyrektor sprzedaży JCB, 3CX bez problemu osiąga prędkość 40 km na godzinę. Posiada też system TorqueLock, czyli blokadę zmiennika momentu obrotowego, co powoduje, że maszyna może poruszać się z ustaloną prędkością na niskich obrotach silnika. W ten sposób użytkownik oszczędza do 25 proc. paliwa na przejazdach.
Nowy model koparki kołowej Takeuchi sprawdza się najlepiej w miejskiej ciasnocie i przy pracach drogowych.
Nowy model Takeuchi TB 370 W to koparka kołowa o masie 7,5 tony, łącząca dużą moc i głębokość wykopu z nowoczesnym wyposażeniem operatora, wysoką trwałością konstrukcyjną i możliwościami hydraulicznych osprzętów. Podczas regionalnej edycji targów eRobocze SHOW operatorzy mieli okazję nie tylko ją zobaczyć: jak zawsze była też okazja do własnoręcznego przetestowania maszyny na wyznaczonym placu manewrowym.
Maszynę napędza silnik o mocy 54,6 kW, który zapewnia wystarczającą siłę do szerokiego zakresu prac budowlanych i terenowych. Szerokość podwozia maszyny wynosi 2 100 mm, natomiast wysokość całkowita – 2 890 mm.
Imponuje maksymalna głębokość kopania, która w tym modelu sięga 3 775 mm. To po części zasługa dwuczęściowego wysięgnika, który zwiększa zakres roboczy i poprawia efektywność pracy, zwłaszcza w sytuacjach, gdy konieczne jest sięganie na większe odległości lub uzyskanie lepszego kąta pracy.
- Opcjonalnie maszyna jest dostępna z podporami. Klienci cenią ją za elastyczność, mimo wagi jest w stanie wykonać wiele robót i jest bardzo stabilna - mówił Paul Wischniewsky, regionalny kierownik sprzedaży w firmie Wilhelm Schäfer, generalnym importerze maszyn Takeuchi w Polsce - Wyjątkowa wydajność dodatkowej linii hydrauliki z przepływem 120 l/min dodatkowo zwiększa możliwości, można na przykład korzystać z mulczera. W standardzie są 4 linie hydrauliki, więc jesteśmy w stanie podpiąć tiltrotator napędzany wyłącznie hydraulicznie, bez dodatkowych przewodów elektrycznych. Joysticki standardowo są wielofunkcyjne, dzięki czemu montaż tiltrotatora nie stanowi problemu.
- Co istotne, maszyna ma też blokadę układu dyferencjału tylnej osi, co pozwala na szybkie wydostanie się z trudnej sytuacji na budowie.
Dodatkowo, układ hydrauliczny wyposażono w czujniki obciążenia, dzięki czemu przepływ i ciśnienie są dostosowywane do aktualnego zapotrzebowania. Daje to zarówno płynną pracę, jak i bardziej efektywne zużycie paliwa. Z kolei układ automatycznej redukcji obrotów silnika wspiera oszczędność paliwa i redukcję emisji spalin.
W wyposażeniu standardowym TB 370 W znajduje się m.in. automatyczny hamulec postojowy, cztery dodatkowe obwody hydrauliczne, regulacja przepływu i ciśnienia tych obwodów oraz oświetlenie LED spełniające wymagania ruchu drogowego. Jako opcję dodatkową Takeuchi oferuje zwiększenie prędkości maksymalnej do 30 kilometrów na godzinę.
Maszyna została również wyposażona w system kamer zapewniający pole widzenia 270° oraz kolorowy ekran dotykowy z pokrętłem szybkiego wyboru.
TB 370 W wyróżnia się w pełni stalową budową nadwozia, co przekłada się na trwałość i odporność na uszkodzenia. Lemiesz wykonano w profilu skrzynkowym, co zwiększa wytrzymałość na skręcanie, a przewody hydrauliczne zostały osłonięte i poprowadzone w miejscach mniej narażonych na uszkodzenia.
- Operatorzy doceniają TB 370 W również za komfort pracy. Mamy fotel operatora amortyzowany pneumatycznie wraz z joystickami, co oznacza, że urządzenia służące do sterowania poruszają się razem z nim. Jest też ogrzewany, a widoczność z kabiny jest bardzo dobra - wymieniał Paul Wischniewsky - Z kolei dla przedsiębiorcy istotny może być system telematyki TFM - Takeuchi Fleet Management.
Zgodnie z przepisami, pracownik otrzymujący wynagrodzenie nieujawnione w zeznaniu PIT podlega karze grzywny.
Przeprowadzone w 2023 roku badanie Polskiego Instytutu Ekonomicznego pt.: „Skala płacenia pod stołem w Polsce i jej zmiany w czasie” wykazało, że około 20 proc. respondentów zgodziłoby się na otrzymywanie części pensji nieoficjalnie, gdyby miało to oznaczać podwyżkę o 100 złotych na rękę. Aż 27 proc. zgodziłoby się na to za podwyżkę o 500 złotych.
72 proc. respondentów odpowiadało, że nie zgodziłoby się na wynagrodzenie „pod stołem” ze względu na zmniejszenie wysokości emerytury czy innych świadczeń.
W kwestii płacenia pracownikom nieoficjalnie przepisy w Polsce mówią jasno: „zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 151 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych – wolne od podatku dochodowego (PIT) są przychody pracownika z tytułu nielegalnego zatrudnienia (tj. zatrudnienia bez potwierdzenia na piśmie w wymaganym terminie rodzaju zawartej umowy i jej warunków) oraz przychody pracownika w części, w jakiej pracodawca nie ujawnił ich właściwym organom państwowym. Ww. przychody pracownika (tj. nieewidencjonowane wynagrodzenie, przekazane pracownikowi „pod stołem”) – zgodnie z art. 14 ust. 2 pkt 21 ustawy o PIT – stanowią natomiast przychód pracodawcy, z jego działalności gospodarczej, od którego zobowiązany jest on uiścić podatek”.
Oznacza to, że pracownik otrzymujący część wynagrodzenia w tajemnicy przed Urzędem Skarbowym nie ponosi z tego tytułu obciążeń, a odpowiedzialność w zakresie podatku dochodowego w całości spoczywa na pracodawcy.
To samo dotyczy zaniżonych w ten sposób składek na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i chorobowe – nie obciążają one pracownika, a są opłacane w całości ze środków płatnika tych składek.
Ale to nie oznacza, że pracownicy przyjmujący część pensji pod stołem są całkowicie bezkarni…
Pracowników, którzy nie ujawniają pełnej wysokości swojego wynagrodzenia obejmują zapisy kodeksu karnego skarbowego, art. 51 par. 1.
Mówią one: „Podatnik, który uchylając się od opodatkowania, nie ujawnia właściwemu organowi przedmiotu lub podstawy opodatkowania lub nie składa deklaracji, przez co naraża podatek na uszczuplenie – podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych albo karze pozbawienia wolności, albo obu tym karom łącznie„.
Pracownik ma obowiązek w rocznym zeznaniu podatkowym wykazać wszystkie osiągnięte dochody, niezależnie od tego, czy pracodawca się z nich rozliczył – zgodnie z art. 9 ust. 1 oraz art. 45 ust 1. ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych.
Fot.: Markus Spiske (unsplash)
W październiku 2025 roku około 29 proc. firm budowlanych w Unii Europejskiej wskazało niedobór pracowników jako czynnik ograniczający ich działalność. To wynik powyżej wieloletniej średniej wynoszącej około 16 proc.. W niektórych krajach deficyt kadrowy jest szczególnie dotkliwy — wskazywane są m.in. kraje południa Europy (Włochy, Grecja) oraz Niemcy, Belgia, Hiszpania, Holandia i Portugalia. Jednocześnie w UE ponad 30 proc. przedsiębiorstw budowlanych wymienia słaby popyt jako barierę działalności, choć ten odsetek jest poniżej średniej historycznej (~32 proc.) i w ostatnich miesiącach maleje.
W Polsce tempo spadku produkcji budowlano-montażowej pozostaje ujemne; przykład: w okresie styczeń-listopad 2024 sięgnęło –7,4 proc. rok do roku. Z danych ankietowych wynika, że w październiku 2025 r. 31,6 proc. firm budowlanych w Polsce zgłosiło niedobór wykwalifikowanych pracowników — wynik nieznacznie powyżej długoterminowej średniej (~27 proc.). W Polsce odsetek firm wskazujących niedobór pracowników jako barierę działalności wynosił 68,4 proc., przy czym wartość ta od ponad roku maleje.
W sektorze budowlanym w Polsce wykorzystanie mocy produkcyjnych w przedsiębiorstwach zatrudniających co najmniej 10 osób wyniosło około 83 proc., podczas gdy długoterminowa średnia wynosiła 76 proc. W tym samym czasie produkcja budowlana tych przedsiębiorstw po oczyszczeniu z efektów sezonowych była we wrześniu realnie o około 8 proc. mniejsza niż w grudniu poprzedniego roku.
Analitycy z firmy Oxford Economics prognozują, że w krajach południa Europy wzrost aktywności w budownictwie może nieco wyhamować, natomiast w kraju takim jak Niemcy, gdzie zapowiedziano zakrojony na dużą skalę plan inwestycyjny, aktywność może wzrosnąć. W efekcie wzrost popytu na pracę budowlaną oraz inwestycje infrastrukturalne może prowadzić do sytuacji, w której polskie firmy staną w obliczu odpływu fachowców do krajów zachodnich oferujących wyższe płace - zwłaszcza jeśli restrykcje imigracyjne będą dotyczyły tylko pracowników spoza UE.
Jednocześnie, w branży budowlanej w Polsce obserwuje się znaczący wzrost liczby przedsiębiorstw ogłaszających niewypłacalność. W roku 2024 liczba takich firm z sektora budowlanego wyniosła 895, co oznacza wzrost o około 40 proc. wobec roku poprzedniego. W analizie obejmującej pierwszą połowę roku 2023 wskazano z kolei, że liczba niewypłacalności w budownictwie wzrosła o 159 proc. wobec pierwszej połowy roku 2022. Dalsze dane pokazują, że po trzech kwartałach 2024 r. sektor budowlany odnotował wzrost liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw o około 30 proc. rok do roku, co plasuje go w czołówce branż o najszybszej dynamice pogorszenia się sytuacji finansowej.
Połączenie spadku aktywności produkcyjnej z rosnącą liczbą niewypłacalności i utrzymującą się presją kadrową wskazuje na pogarszającą się kondycję sektora budowlanego w Polsce. Brak naprawy tych trendów może wpłynąć na zdolność firm do udziału w nadchodzących inwestycjach infrastrukturalnych i mieszkaniowych.
Źródła: money.pl, wyborcza.biz
Fot.: Josue Isai Ramos Figueroa (unsplash)
Legenda kopalni w Bełchatowie, koparka K-42 odchodzi na "emeryturę". W odkrywce pracowała prawie 50 lat, później została na pewien czas przeniesiona na pole Szczerców.
Jak pisze portal radiolodz.pl, decyzja o wyłączeniu maszyny z użytkowania była poprzedzona szczegółową analizą jej stanu technicznego, historii remontów i aktualnymi potrzebami zakładu.
Jeszcze cztery lata temu mieliśmy okazję odwiedzić zakład w Bełchatowie i dowiedzieć się nieco więcej na temat ogromnej maszyny. Naszym gospodarzem był wówczas jej operator, Tomasz Mazurek. Całość reportażu z Bełchatowa można przeczytać w archiwalnym numerze Robocze NEWS, a na portalu erobocze.pl znajdziecie jego fragment:
Czytaj: Dom na gąsienicach
Koparka odchodzi na "emeryturę" po 47 latach pracy. Oficjalnie wycofano ją z użytku 30 października 2025 roku.