+48 22 731 70 88
Ekspertka BHP wskazuje pięć najgroźniejszych błędów na budowach.
Na scenie eRobocze SHOW w Lubieniu Kujawskim Dorota Sadowska, prezes oddziału Warszawa-Wola Stowarzyszenia Służb BHP, opowiadała o najczęstszych błędach prowadzących do ciężkich i śmiertelnych wypadków, kulturze bezpieczeństwa oraz odpowiedzialności pracodawców i pracowników.
Zdaniem ekspertki najgroźniejszym przeciwnikiem bezpieczeństwa na budowie nie są wcale maszyny czy wysokości, ale rutyna.
– Bardzo często słyszę: „U nas wypadków nie ma”, „Pracujemy bezpiecznie”, „Wiemy, co robimy”. I właśnie takie przekonanie bywa najbardziej niebezpieczne. Kiedy przestajemy zwracać uwagę na zagrożenia, zaczynamy wierzyć, że nic złego nie może się wydarzyć – podkreślała specjalistka BHP.
Jak mówiła, problem dotyczy zarówno pracowników, jak i kadry zarządzającej. Przekonanie, że „u nas wszystko działa dobrze”, często prowadzi do osłabienia czujności i lekceważenia procedur.
Na podstawie wieloletnich doświadczeń zawodowych Dorota Sadowska wskazała pięć najczęstszych błędów prowadzących do najpoważniejszych wypadków.
Wieloletnie doświadczenie nie zawsze działa na korzyść pracownika. Osoby, które przez lata wykonywały te same czynności bez wypadku, często zaczynają pomijać podstawowe zasady bezpieczeństwa.
– To właśnie wtedy pojawia się myślenie: „Przecież robiłem to już setki razy”. Niestety, wystarczy jeden błąd, aby doszło do tragedii – mówiła ekspertka.
Kolejnym problemem jest nieświadomość ograniczonej widoczności operatorów.
Pracownicy często zakładają, że skoro widzą koparkę, walec czy ładowarkę, to operator również ich widzi. Tymczasem maszyny budowlane posiadają tzw. martwe pola, w których człowiek może pozostać całkowicie niewidoczny.
– Operator nie zawsze ma możliwość zauważenia osoby znajdującej się w pobliżu maszyny. To jeden z najczęstszych powodów ciężkich wypadków – podkreślała Sadowska.
Ekspertka określa ten problem mianem „hazardu wykopowego”. Pracownicy często schodzą do niezabezpieczonych wykopów tylko na moment, przekonani, że nic złego nie zdąży się wydarzyć.
– Najczęściej słyszymy: „Tylko na chwilę”, „Tylko coś sprawdzę”. Tymczasem osunięcie gruntu może nastąpić natychmiast. W takich sytuacjach bardzo często dochodzi do wypadków śmiertelnych – ostrzega.
To określenie Dorota Sadowska stosuje wobec wykorzystywania sprzętu niezgodnie z jego przeznaczeniem. Przykładem jest podnoszenie ludzi na łyżkach koparek, prowizorycznych platformach czy innych konstrukcjach, które nie zostały zaprojektowane do transportu osób.
– Takie praktyki niestety wciąż się zdarzają. Są niezwykle niebezpieczne i mogą skończyć się tragicznie – zaznaczyła.
Ostatnim z najczęściej spotykanych błędów jest próba usuwania usterek bez wyłączania urządzeń.
– Kiedy maszyna pracuje, a ktoś próbuje ją naprawić „na szybko”, ryzyko ciężkiego wypadku gwałtownie rośnie. Tego typu sytuacje regularnie pojawiają się w statystykach wypadkowych – wyjaśniła ekspertka.
W pamięci Doroty Sadowskiej szczególnie zapisał się wypadek młodego pracownika podczas budowy drogowej. Mężczyzna chciał jedynie zawiązać rozwiązującą się sznurówkę. Schylił się przed walcem drogowym, znajdując się w miejscu niewidocznym dla operatora.
– To był odruch. Chciał poprawić but i w ułamku sekundy doszło do tragedii. Zginął młody człowiek, który miał całe życie przed sobą – wspomina.
Dramat dotknął nie tylko rodzinę ofiary, ale również samego operatora maszyny, który przez lata musiał mierzyć się z konsekwencjami psychicznymi i prawnymi tego zdarzenia.
Dlaczego doświadczeni pracownicy popełniają błędy?
Zdaniem ekspertki większość pracowników zna zasady BHP. Problem polega na tym, że wraz z upływem czasu przestają traktować je poważnie.
Dochodzi do tego presja terminów, oczekiwania inwestorów oraz chęć szybszego wykonania pracy.
– Raz się uda, drugi raz się uda, trzeci raz też. W końcu pojawia się przekonanie, że można iść na skróty. Niestety, wcześniej czy później przychodzi moment, kiedy ten skrót kończy się tragedią – mówi.
Po każdym ciężkim wypadku pojawiają się te same pytania: „Po co to zrobiłem?”, „Dlaczego zaryzykowałem?”, „Czy naprawdę warto było się spieszyć?”.
Dorota Sadowska podkreśliła, że skuteczne budowanie bezpieczeństwa zaczyna się w gabinetach zarządów.
– Jeśli najwyższe kierownictwo nie wierzy w znaczenie bezpieczeństwa, nie będzie ono traktowane poważnie na niższych szczeblach organizacji.
Jej zdaniem kultura BHP to znacznie więcej niż obowiązkowe szkolenia czy dokumentacja.
To codzienne działania, odpowiednie wyposażenie pracowników, reagowanie na zagrożenia oraz budowanie przekonania, że bezpieczeństwo jest równie ważne jak termin realizacji inwestycji.
Ekspertka przypomniała również o często pomijanym prawie pracownika do powstrzymania się od wykonywania pracy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.
– To nie oznacza porzucenia obowiązków. Chodzi o zgłoszenie problemu i wspólne znalezienie bezpiecznego rozwiązania. Każdy pracownik powinien mieć świadomość, że jego zdrowie i życie są najważniejsze.
Zdaniem Doroty Sadowskiej poziom bezpieczeństwa w budownictwie systematycznie rośnie, szczególnie na dużych inwestycjach realizowanych przez największych generalnych wykonawców.
Coraz częściej od podwykonawców wymaga się nie tylko aktualnych badań, szkoleń i dokumentacji, ale także przestrzegania wysokich standardów organizacyjnych oraz stosowania odpowiednio dobranych środków ochrony indywidualnej.
Choć dla mniejszych firm bywa to początkowo trudne, z czasem staje się naturalnym elementem pracy.
– Kiedy pracownicy dostają odpowiedni sprzęt, wiedzą, jak z niego korzystać i rozumieją, po co to wszystko jest, zaczynają sami dbać o bezpieczeństwo. Wtedy BHP przestaje być obowiązkiem, a staje się codziennym nawykiem – mówiła ekspertka.
Według niej najlepszym dowodem skutecznej kultury bezpieczeństwa są odpowiedzi samych pracowników podczas szkoleń.
– Kiedy pytam ich, co daje im dobrze zorganizowane BHP, najczęściej odpowiadają: „Pewność, że wrócę do domu”. I właśnie o to chodzi – podsumowała Dorota Sadowska.
Bo za każdym przepisem, procedurą czy szkoleniem stoi człowiek, jego zdrowie, życie i rodzina czekająca na jego bezpieczny powrót po zakończonym dniu pracy.
Przez dwa dni Lubień Kujawski ponownie zamienił się w miejsce, gdzie spotykają się ludzie budownictwa, najnowsze technologie i setki maszyn pracujących na żywo.

Przez lata eRobocze SHOW wypracowało sobie pozycję najważniejszego wydarzenia dla sektora maszyn budowlanych w Polsce, łącząc prezentację nowości technologicznych z praktycznym podejściem do pracy sprzętu.
Tym razem Centralne Targi Maszyn, Urządzeń i Sprzętu Roboczego eRobocze SHOW odbyły się w dniach 29–30 maja 2026 r. W Lubieniu Kujawskim na odwiedzających czekało ponad 120 wystawców, około 800 maszyn oraz dziesiątki pokazów roboczych rozlokowanych na terenie liczącym 8 hektarów.
Skala wydarzenia robiła wrażenie już od pierwszego kroku. Ponad 2 kilometry alejek targowych, strefy pokazowe, place testowe i nieustanny dźwięk pracujących silników tworzyły atmosferę przypominającą ogromny plac budowy. Tylko tutaj w jednym miejscu można porównać maszyny różnych producentów, porozmawiać z operatorami, usiąść za sterami sprzętu i zobaczyć go podczas pracy w rzeczywistych warunkach.
Organizatorem targów jest wydawnictwo Lasmedia, wydawca magazynu „Robocze News” i portalu eROBOCZE.pl.
Równolegle z eRobocze SHOW odbyły się również po raz pierwszy Targi Transportu Budowlanego TransBud SHOW. Podczas tego wydarzenia prezentowany był transport budowlany: pojazdy ciężarowe, naczepy, systemy załadunku, logistyka placów budowy oraz technologie wspierające mobilność w sektorze budownictwa. W Lubieniu Kujawskim szczególną uwagę przykuła spora liczba prezentowanych podnośników budowlanych.
Coraz ważniejszą częścią wydarzenia jest scena ekspercka, gdzie o budownictwie rozmawia się bez marketingowych sloganów – za to o realnych problemach, z którymi firmy mierzą się każdego dnia na budowach i biurach.
Podczas tegorocznej edycji nie zabrakło tematów związanych z bezpieczeństwem pracy, prawem budowlanym, zakupem maszyn czy wyzwaniami kadrowymi. W centrum uwagi znalazł się przede wszystkim człowiek – operator, kierownik budowy, przedsiębiorca i pracownik.

Jednym z poruszanych tematów była rękojmia przy zakupie maszyn budowlanych. Jan Kot z kancelarii JDP zwracał uwagę, że wielu przedsiębiorców zapomina o prawach wynikających bezpośrednio z przepisów.
– Rękojmia jest mechanizmem ustawowym. Oznacza to, że działa niezależnie od tego, czy została wpisana do umowy – podkreślał ekspert. Prawnik tłumaczył, że wadą nie musi być wyłącznie awaria maszyny. Problem pojawia się również wtedy, gdy sprzęt nie realizuje celu, do którego został kupiony.
– Maszyna może działać, a mimo to posiadać wadę w rozumieniu przepisów o rękojmi. Kluczowe jest to, czy spełnia funkcję, do której została zakupiona – wyjaśniał Jan Kot.
Duże zainteresowanie publiczności wzbudziła także rozmowa poświęcona bezpieczeństwu pracy i transportowi na budowie. Bernard Kowalewski, starszy inspektor pracy z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Bydgoszczy, przypominał, że nawet podstawowe zaniedbania mogą prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji.
– To, że pracownik widzi cofającą koparkę, nie oznacza jeszcze, że operator widzi pracownika – mówił inspektor. Ekspert zwracał uwagę, że na place budowy coraz częściej trafiają osoby spoza branży budowlanej, przede wszystkim kierowcy dostarczający materiały. To właśnie oni często nie znają zasad obowiązujących na danej inwestycji.
– Pracownik musi wysiąść z kabiny, pomóc przy rozładunku czy podpięciu ładunku. Jeśli nie posiada odpowiedniego wyposażenia, stwarza zagrożenie zarówno dla siebie, jak i dla innych osób znajdujących się na budowie – podkreślał Kowalewski.
Wiele emocji wzbudziła również rozmowa z Dorotą Sadowską, prezes oddziału Warszawa-Wola Stowarzyszenia Służb BHP. Ekspertka przekonywała, że największym zagrożeniem na budowach nie są wcale maszyny, lecz rutyna.
– Bardzo często słyszę: »U nas wypadków nie ma«, »Pracujemy bezpiecznie«, »Wiemy, co robimy«. I właśnie takie przekonanie bywa najbardziej niebezpieczne – mówiła.

Dorota Sadowska przedstawiła także swoją listę pięciu najczęstszych błędów prowadzących do ciężkich i śmiertelnych wypadków. Wśród nich znalazły się m.in. wchodzenie w strefy pracy maszyn, schodzenie do niezabezpieczonych wykopów czy wykorzystywanie sprzętu niezgodnie z jego przeznaczeniem.
Nie zabrakło również tematów związanych z kadrami i zmieniającym się obliczem współczesnego budownictwa. Anna Popławska-Proskień, inżynier budownictwa z wieloletnim doświadczeniem, mówiła o coraz bardziej międzynarodowych zespołach pracujących na polskich budowach.
Jak zauważyła, na wielu inwestycjach spotykają się dziś pracownicy z różnych części świata, a znajomość języków obcych staje się nie dodatkiem, lecz niezbędnym narzędziem pracy.
– Istotą budownictwa jest skuteczna komunikacja. Chodzi o to, by każdy wiedział, co ma zrobić i jak zrobić to bezpiecznie – mówiła.

Kto choć raz był na eRobocze SHOW, ten wie, że nie są to zwykłe targi. Tutaj maszyny nie błyszczą jedynie na ekspozycji i nie czekają na zdjęcia. Tutaj pracują. Kopią, przesiewają, kruszą, wyburzają, układają i pokazują, do czego naprawdę zostały stworzone.
Maszyny mogli testować operatorzy z uprawnieniami, po dokonaniu wcześniejszej rejestracji. W tym roku w Lubieniu pojawiło się ich wyjątkowo dużo, dotarli na wydarzenie z najdalszych miejsc w Polsce. Artur Ostrowski przyjechał z Łukowa w województwie lubelskim, wraz z synem.
– Pracujemy razem we własnej firmie rodzinnej. Operujemy różnymi maszynami budowlanymi, a także samochodami ciężarowymi. Jesteśmy pierwszy raz na eRobocze SHOW, chcemy testować koparki, spycharki i nowe osprzęty wchodzące na rynek: głowice, czy łyżki przesiewające – powiedział Pan Artur.
Z kolei Bartłomiej Kamiński, żeby dotrzeć na imprezę, miał do pokonania ponad 300 z Białegostoku. – Prowadzę własną firmę budowlaną, na co dzień operuję koparką i również tutaj chcę je testować – mówił operator.
Piotr Podoniec, operator koparki Case WX 125 poszukiwał w Lubieniu wiertnicy do przewiertów, które wykonuje firma, w której pracuje, a Pan Kamil z Warszawy zamierzał testować 3-tonową minikoparkę do swojej firmy. – Byłem już na eRobocze SHOW w Chorzelach i podoba mi się to, że można testować maszyny – zaznaczył.

W czasach, gdy wiele wydarzeń branżowych przenosi się do internetu, eRobocze SHOW przypomina, że budownictwo najlepiej poznaje się w terenie – tam, gdzie słychać pracujące silniki, czuć zapach świeżo poruszonej ziemi i można zobaczyć maszyny w akcji.
I właśnie dlatego co roku do Lubienia Kujawskiego wracają tysiące osób związanych z branżą. Bo trudno znaleźć drugie takie miejsce, gdzie budownictwo pokazuje swoje możliwości w tak praktyczny, dynamiczny i widowiskowy sposób.
Na placach demonstracyjnych prezentowano maszyny wykorzystywane przy robotach ziemnych, drogowych, wyburzeniowych, brukarskich, wodno-kanalizacyjnych, energetycznych czy kolejowych. Nie zabrakło również sprzętu dla firm zajmujących się wydobyciem kruszyw i specjalistycznymi robotami infrastrukturalnymi. Było kilka polskich premier, wiele firm pokazywało te z swoje maszyny z systemem zdalnego sterowania.
Odbywały się dynamiczne pokazy specjalne eRobocze Arena z udziałem najlepszych demo operatorów firm Mecalac Polska i Bergerat Monnoyeur (CAT). Swoje pokazy miały również firmy: PJC Machinery Group, Broker Maszyny, BH Ruda, XCMG, DT-Automatyzacja (Oilquick MTS), Kubota, Interhandler (JCB), Liebherr Polska, Yanmar Construction.
W programie odbywających się na targach Mistrzostw Operatorów eRobocze SHOW znalazły się 3 konkurencje: koparko-ładowarka JCB – maszyna przygotowana przez Interhandler, koparka Takeuchi – dostarczona przez Wilhelm Schaefer oraz ładowarka Kramer od Wacker Neuson.
W konkurencji na koparko-ładowarce JCB pierwsze miejsce zajął: Marcin Śpiewak, drugie: Adam Kaczor, trzecie: Łukasz Komorzycki.
W zawodach na koparce Takeuchi wygrał Łukasz Cylwik, drugi był Łukasz Tominiak, a trzeci Tomasz Dziewit.
Na ładowarce Kramer zatriumfował Paweł Andrzejewski, drugi był Artur Lasoń, a trzecie miejsce zajął Błażej Wesołek.
Mistrzostwa w Lubieniu Kujawskim wspierały: Interhandler (JCB), Takeuchi (Wilhelm Schaefer), Wacker Neuson (Kramer), a także: Pekao Leasing, Serwis-Kop, IDG Tools, LASMEDIA (portal eRobocze.pl i magazyn Robocze NEWS), Łukasiewicz-Warszawski Instytut Technologiczny oraz Gmina Lubień Kujawski.

Targi eRobocze SHOW kojarzą się ze świętem operatorów, ale to również miejsce spotkań wszystkich ludzi branży w tym oczywiście przedsiębiorców. W tym roku nowością była osobna rejestracja właśnie dla przedsiębiorców, którzy otrzymywali specjalny branżowy identyfikator. Poruszające się po targach zwarte grupki zwiedzających wyraźnie stanowiły zespoły: pracodawca i jego pracownicy.
Dla wielu uczestników to właśnie możliwość bezpośredniej rozmowy i wymiany doświadczeń jest największą wartością wydarzenia.
Organizator targów zadbał też o budowlany „narybek”; zaprosił i sfinansował pobyt na targach ok. 100 uczniów z Zespołu Szkół Budowlanych z Włocławka.

Na eRobocze SHOW nie można się było nudzić. Widowiskowe pokazy pracy różnych maszyn co 5 minut, rozmowy na scenie, mistrzostwa dla operatorów. A do tego konkursy i zabawy na scenie z gadżetami eRobocze SHOW do wygrania i bezpłatna strefa dzieci.
Miłym tegorocznym akcentem było odśpiewanie na scenie eRobocze SHOW „sto lat” chłopcu, którego urodziny przypadły akurat w dniu targów. Jako prezent urodzinowy nie chciał tortu ani przyjęcia, ale zażyczył sobie właśnie przyjazdu na targi!
Patronat honorowy nad eRobocze SHOW sprawowali: Krajowe Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast, Łukasiewicz – Warszawski Instytut Technologiczny, Państwowa Inspekcja Pracy - Główny Inspektor Pracy, Polski Związek Pracodawców Budownictwa, Stowarzyszenie BIM, Urząd Miasta Lubień Kujawski, Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, Polski Związek Pracodawców Budownictwa Krajowe Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast, Powiat Włocławski, Polski Kongres Drogowy, Polskie Stowarzyszenie Wykonawców Nawierzchni Asfaltowych.
Patronat medialny: drogowo-mostowy.pl, eRobocze.pl, Kruszywa, Robocze News, Technika Komunalna, Truck&Machines, Truck.pl, Machineryline, Opony.media, Kruszywa.
Zapraszamy!
Również raz w roku można będzie uczestniczyć w jednodniowych Regionalnych Targach eRobocze SHOW, które goszczą w różnych miejscach w Polsce. Najbliższa edycja tego wydarzenia odbędzie się 3 października 2026 w Mielcu.
A kolejna, Centralna edycja eRobocze SHOW w Lubieniu Kujawskim w dniach 4-5 czerwca 2027 r.

Magdalena Bodziak
Bobcat Demo Days 2026: nowe ładowarki i ambitne plany na europejskim rynku.
Tegoroczne wydarzenie Bobcat Demo Days 2026, które odbyło się w dniach od 26 maja do 4 czerwca w czeskim Dobříš pod Pragą, stało się okazją do prezentacji najnowszych maszyn i technologii amerykańskiego producenta.

Bobcat, którego nazwa oznacza rysia rudego – charakterystycznego drapieżnika Ameryki Północnej – od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek w segmencie maszyn kompaktowych. Dla wielu wykonawców nazwa Bobcat stała się wręcz synonimem miniładowarki, podobnie jak niektóre marki na stałe wpisały się do języka potocznego.
Firma ma za sobą blisko siedem dekad historii. Powstała w Stanach Zjednoczonych w latach 50. XX wieku i zasłynęła stworzeniem jednej z pierwszych kompaktowych ładowarek o sterowaniu burtowym, zwanymi skid-steerami.
Dziś marka, należąca do grupy Doosan Bobcat, jest globalnym graczem, a jednocześnie coraz mocniej podkreśla swoje ambicje na rynkach europejskich, w tym także w Polsce, gdzie chce być jeszcze bardziej aktywna i bliższa klientom.
W centrum uwagi podczas Demo Days 2026 znalazła się rozbudowana oferta ładowarek. Wśród najważniejszych nowości zaprezentowano przedpremierowo zmodernizowany model L85 oraz całkowicie nową kompaktową ładowarkę kołową L100. Producent przygotował dwa warianty dopasowane do różnych zastosowań – model przeznaczony do pracy z łyżką o pojemności 0,8 m³ oraz większą maszynę współpracującą z łyżką o pojemności 1 m³.
Nowe ładowarki oferują większą wydajność hydrauliki, wyższy komfort pracy operatora i szerszą kompatybilność z osprzętem. Bobcat postawił również na poprawę ergonomii. W kabinie znalazły się m.in. joystick zintegrowany z fotelem, regulowana kolumna kierownicy oraz intuicyjny wyświetlacz pozwalający na szybki dostęp do najważniejszych parametrów maszyny. Wśród zmian technicznych producent wymienia zwiększenie ciśnienia w pomocniczym układzie hydraulicznym do 235 barów, lepszą responsywność joysticka oraz bardziej ergonomiczne rozmieszczenie elementów sterujących.
Dużą część ekspozycji poświęcono również najnowszej generacji ładowarek kompaktowych R-Series. Nowe modele – zarówno o sterowaniu burtowym, jak i gąsienicowe – mają oferować większy komfort, wydajność i trwałość. W topowych modelach S86-2 i T86-2 zastosowano silnik o mocy 115 KM. Pojawił się także nowy, 8-calowy ekran dotykowy z rozbudowanym systemem multimedialnym oraz możliwość wyboru jednego z czterech trybów jazdy. Dodatkowo Bobcat zapowiedział 36-miesięczną pełną ochronę gwarancyjną dla maszyn serii R na wybranych rynkach.
Kolejną premierą była kompaktowa ładowarka gąsienicowa T650 Stage V. Maszyna została opracowana z myślą o rynkach objętych restrykcyjnymi normami emisji spalin i wyposażona w silnik o mocy 74 KM, który nie wymaga stosowania płynu AdBlue. Mimo kompaktowych wymiarów T650 oferuje udźwig operacyjny wynoszący 1192 kg, co pozwala wykorzystywać ją przy załadunku ciężarówek, transporcie materiałów czy robotach ziemnych prowadzonych na ograniczonej przestrzeni.

Jak co roku uczestnicy wydarzenia mogli nie tylko oglądać nowości, ale także samodzielnie sprawdzić je w praktyce. Organizator przygotował ponad 90 maszyn oraz około 250 rodzajów osprzętu i akcesoriów wykorzystywanych w budownictwie, rolnictwie, leśnictwie, rozbiórkach, pracach ziemnych i kształtowaniu terenu.
– Minęło 15 lat, odkąd zorganizowaliśmy pierwsze Demo Days, a wydarzenia te udowodniły, że są obowiązkowym punktem dla naszych dealerów Bobcat i ich klientów – podkreśliła Katinka Kincses, menedżer produktu ds. ładowarek.
Przedpremierowy pokaz nowych modeli L85 i L100 był dostępny wyłącznie dla uczestników Demo Days. Oficjalna światowa premiera obu maszyn odbędzie się we wrześniu podczas targów GaLaBau w Niemczech.
Już za 5 dni ruszają Centralne Targi Maszyn, Urządzeń i Sprzętu Roboczego eRobocze SHOW w Lubieniu Kujawskim, a wraz z nimi niepowtarzalna okazja do przetestowania najnowszych modeli maszyn roboczych w realistycznych warunkach! Na specjalnie wyznaczonych placach testowych znajdziecie mnóstwo sprzętów, którymi będziecie mogli kopać, spychać, równać, wiercić i co tylko jeszcze przyjdzie Wam do głowy.
Co trzeba zrobić, żeby móc wchodzić do maszyn? Właściwie nic, poza zapisaniem się przy pomocy specjalnego formularza, który znajdziecie na stronie organizatora:
https://eroboczeshow.pl/dla uczestników/rejestracja-na-targi/
Po zarejestrowaniu wystarczy odebrać specjalną opaskę przy stoisku organizatora w centralnej części targów, i... Ruszać do zabawy! Kto wie, może właśnie dzięki doświadczeniom z eRobocze SHOW uda się wybrać najlepszą maszynę do firmy?
Pamiętajcie: eRobocze SHOW, Lubień Kujawski, 29 i 30 maja 2026 - czekamy na Was!
Nowe minikoparki Yanmar – SV26-7 i ViO27-7 – zostały opracowane z myślą o pracy w najbardziej wymagających warunkach miejskich oraz wszędzie tam, gdzie kluczowe znaczenie mają kompaktowe gabaryty, precyzja ruchów i wysoka stabilność maszyny. Producent pozycjonuje oba modele jako nową generację maszyn w segmencie 2–3 ton, który pozostaje jednym z najbardziej konkurencyjnych obszarów europejskiego rynku sprzętu kompaktowego.

Obie minikoparki zaprojektowano z uwzględnieniem prac prowadzonych w ograniczonej przestrzeni – od wąskich ulic miejskich, przez przydomowe ogrody, po place modernizacji infrastruktury. Model ViO27-7 wykorzystuje charakterystyczną dla marki Yanmar konstrukcję typu zero tail swing, czyli bez tylnego zwisu. Promień obrotu tylnej części nadwozia wynosi w tym przypadku jedynie 750 mm, co pozwala operatorowi pracować bezpiecznie w pobliżu ścian, budynków lub ruchu drogowego bez ryzyka kolizji przeciwwagi z otoczeniem.
SV26-7 wykorzystuje z kolei konstrukcję z krótkim tylnym zwisem oraz zoptymalizowaną przeciwwagą. Rozwiązanie to ma zapewniać wyższą stabilność podczas podnoszenia cięższych ładunków i pracy z bardziej wymagającym osprzętem. Promień obrotu tylnej części maszyny wynosi 1 165 mm, a z przeciwwagą 1 240 mm. Producent podkreśla, że model ten został zoptymalizowany pod kątem prac wymagających większej siły podnoszenia i stabilności w trudniejszym terenie.
Pomimo różnic konstrukcyjnych obie maszyny zachowują bardzo kompaktowe wymiary transportowe. Szerokość całkowita SV26-7 wynosi 1 500 mm, natomiast ViO27-7 – 1 550 mm przy zastosowaniu kabiny i gumowych gąsienic. Takie parametry mają umożliwiać łatwy transport i pracę w ograniczonych przestrzeniach bez pogarszania stabilności podczas operowania wysięgnikiem.
Napęd obu modeli stanowi trzycylindrowy silnik Yanmar 3TNV80F. Jednostka rozwija moc netto 17,7 kW oraz moc brutto 18,4 kW przy 2 800 obr./min. Konstrukcja została zoptymalizowana pod kątem niskiego zużycia paliwa przy zachowaniu stabilnych parametrów roboczych podczas intensywnej eksploatacji.
Nowe maszyny oferują siłę kopania na łyżce do 21,4 kN oraz siłę kopania ramienia do 16,5 kN. Maksymalna głębokość kopania wynosi 3 025 mm, co pozwala wykorzystywać koparki zarówno przy pracach instalacyjnych i zagospodarowaniu terenu, jak i podczas robót budowlanych. Producent deklaruje także siłę uciągu na poziomie do 23,5 kN, co ma poprawiać możliwości pracy w trudniejszych warunkach gruntowych.
Istotnym elementem konstrukcji pozostaje hydrauliczny układ ViPPS opracowany przez Yanmar. System odpowiada za płynną koordynację ruchów roboczych i umożliwia jednoczesne wykonywanie kilku operacji, również podczas jazdy maszyny. Rozwiązanie to ma poprawiać precyzję sterowania oraz płynność pracy operatora podczas wykonywania bardziej złożonych manewrów.
Obie minikoparki wyposażono również w wysięgnik o dużym zakresie wychylenia. Kąt odchylenia wynosi 75 stopni w lewo oraz 60 stopni w prawo, co zwiększa możliwości pracy wzdłuż ścian, ogrodzeń oraz innych przeszkód terenowych bez konieczności częstego przestawiania maszyny.
Producent zwraca uwagę także na poprawę parametrów udźwigu. W nowych modelach zdolność podnoszenia z przodu zwiększono maksymalnie o 11 proc., co ma przełożyć się na większą uniwersalność podczas pracy z osprzętem hydraulicznym i materiałami budowlanymi.
Kabiny obu modeli zostały zaprojektowane z naciskiem na ergonomię i łatwość obsługi. Operator otrzymuje przestronne stanowisko pracy, dobrą widoczność oraz intuicyjny układ sterowania. Rozwiązania te mają ograniczać zmęczenie podczas wielogodzinnej pracy i jednocześnie ułatwiać obsługę mniej doświadczonym operatorom, co jest szczególnie istotne w segmencie wynajmu maszyn.
Ważnym aspektem konstrukcji pozostaje również transport i obsługa serwisowa. Obie maszyny mogą być przewożone zgodnie z limitem 3,5 tony przy standardowej konfiguracji obejmującej szybkozłącze oraz trzy łyżki. Producent zastosował również szerokie punkty dostępowe do podzespołów serwisowych, co ma uprościć codzienne przeglądy i skrócić czas obsługi technicznej.
Już 29 i 30 maja Lubień Kujawski ponownie stanie się centrum branży maszyn roboczych i budowlanych. Podczas centralnej edycji eRobocze SHOW 2026 odwiedzający będą mogli nie tylko testować setki maszyn i oglądać dynamiczne pokazy sprzętu, ale również wziąć udział w rozmowach i panelach eksperckich organizowanych na scenie targowej.
W piątek 29 maja, o godzinie 12:35 na scenie eRobocze SHOW będzie można posłuchać rozmów z przedstawicielami Państwowej Inspekcji Pracy na temat bezpieczeństwa w transporcie budowlanym.
Eksperci Sieci Badawczej Łukasiewicz porozmawiają z redaktorką prowadzącą czasopisma Robocze NEWS na temat uprawnień dla operatorów. Ta dyskusja odbędzie się zarówno 29 jak 30 maja, o godzinie 13:40.
Bohaterka reportażu z najnowszego wydania Robocze NEWS, Anna Popławska-Proskień opowie o swoich doświadczeniach jako inżynierki budownictwa: realiach pracy, stresie i komunikacji z ludźmi na budowie. Rozmowy będzie można posłuchać w obu dniach targów - 29 i 30 maja, o godzinie 14:15.
Na scenie - w piątek 29 maja i w sobotę 30 maja o godzinie 11:25 - pojawi się również dyskusja dotycząca finansowania sprzętu, leasingu oraz aktualnej sytuacji rynku budowlanego - rozmowa z Janem Kotem z kancelarii prawnej JDP, działającej w sektorze budowlanym.
W sobotę 30 maja o godzinie 12:35 z przedstawicielkami Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Pracowników Służby BHP - Dorotą Sadowską i Katarzyną Krzemińską - redaktorka prowadząca Robocze NEWS porozmawia o kulturze BHP w firmie i jej znaczeniu.
Organizatorzy targów podkreślają, że scena ekspercka ma być miejscem wymiany doświadczeń pomiędzy producentami, operatorami, wykonawcami i specjalistami technicznymi. Tegoroczna edycja dodatkowo rozszerza tematykę wydarzenia o sektor transportu budowlanego w ramach nowego projektu TransBud SHOW.
Pamiętajcie: 29 i 30 maja, Lubień Kujawski, eRobocze SHOW! Wszystkie istotne informacje o wydarzeniu znajdziecie na stronie organizatora. Czekamy na Was!
Odzież roboczą można nie tylko kupić i zużyć - porządny zestaw ubrań do pracy nadaje się do regularnego serwisowania, można go też... wynająć!
Odzież robocza jest jednym z podstawowych elementów wyposażenia pracowników w branży budowlanej, przemysłowej, logistycznej czy produkcyjnej. Jej zadaniem nie jest wyłącznie zapewnienie jednolitego wyglądu załogi, ale przede wszystkim ochrona pracownika przed czynnikami występującymi w środowisku pracy. W praktyce odpowiednio dobrana odzież wpływa na bezpieczeństwo, komfort wykonywania obowiązków oraz trwałość wyposażenia wykorzystywanego na stanowisku pracy.
Dobór odzieży roboczej powinien być uzależniony przede wszystkim od charakteru wykonywanych prac oraz zagrożeń występujących w danym środowisku. Inne wymagania będą dotyczyły pracowników budowlanych pracujących na otwartej przestrzeni, inne operatorów maszyn przemysłowych, a jeszcze inne personelu magazynowego lub pracowników zakładów przetwórczych.
Kluczowe znaczenie mają odporność materiału na uszkodzenia mechaniczne, warunki atmosferyczne, kontakt z substancjami chemicznymi czy wysoka temperatura.
W branży budowlanej szczególnie istotna jest trwałość odzieży. Ubrania robocze są codziennie narażone na kontakt z pyłem, betonem, smarami, ostrymi elementami konstrukcyjnymi oraz intensywną eksploatację mechaniczną. Dlatego coraz częściej wykorzystywane są tkaniny o podwyższonej odporności na przetarcia, wyposażone we wzmocnienia z materiałów syntetycznych w okolicach kolan, łokci i kieszeni narzędziowych. Popularne stają się również materiały z dodatkiem elastanu poprawiającego swobodę ruchu operatorów i monterów.

Coraz większą rolę odgrywa również ergonomia odzieży roboczej. Współczesne ubrania projektowane są w taki sposób, aby ograniczać zmęczenie pracownika podczas wielogodzinnej pracy fizycznej. Znaczenie mają rozmieszczenie kieszeni, możliwość regulacji elementów odzieży, wentylacja materiału oraz kompatybilność z szelkami bezpieczeństwa lub uprzężami wykorzystywanymi przy pracach wysokościowych.
Od odpowiedniego doboru odzieży roboczej zależy bardzo duża część samopoczucia, a więc i wydajności pracownika. Dlatego warto szukać odpowiednich produktów u sprawdzonych, renomowanych producentów.
Podstawowy zestaw odzieży roboczej obejmuje zazwyczaj spodnie robocze, kurtkę lub bluzę, koszulki techniczne oraz odzież przeciwdeszczową i ocieplaną przeznaczoną do pracy w niskich temperaturach. W wielu branżach obowiązkowym elementem są również ubrania ostrzegawcze o wysokiej widzialności zgodne z normami dotyczącymi odzieży fluorescencyjnej i odblaskowej. W przypadku prac prowadzonych przy drogach, na placach budowy lub w strefach przemysłowych odpowiednia widzialność pracownika ma bezpośredni wpływ na poziom bezpieczeństwa.
Integralnym elementem wyposażenia pozostaje również obuwie robocze. W zależności od rodzaju wykonywanej pracy stosowane są modele wyposażone w podnoski kompozytowe lub stalowe, wkładki antyprzebiciowe, podeszwy odporne na oleje i poślizg oraz systemy amortyzacji. W środowiskach o podwyższonym ryzyku stosuje się także rękawice ochronne, okulary, kaski oraz środki ochrony słuchu i dróg oddechowych.

Wraz ze wzrostem wymagań dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy rośnie także znaczenie profesjonalnego serwisu odzieży roboczej. W wielu przedsiębiorstwach samodzielne zarządzanie dużą liczbą kompletów ubrań staje się problematyczne organizacyjnie i kosztowne. Dotyczy to szczególnie firm zatrudniających kilkudziesięciu lub kilkuset pracowników pracujących w systemie zmianowym.
Serwis odzieży roboczej obejmuje zazwyczaj dostarczanie ubrań, ich regularne pranie, dezynfekcję, naprawy, wymianę uszkodzonych elementów oraz kontrolę stanu technicznego odzieży. Dzięki temu przedsiębiorstwo może utrzymywać stały standard wyposażenia pracowników bez konieczności organizowania własnego zaplecza pralniczego i magazynowego.
Znaczenie serwisu rośnie szczególnie w branżach, w których odzież podlega intensywnemu zabrudzeniu lub musi spełniać określone normy higieniczne. Dotyczy to między innymi przemysłu spożywczego, chemicznego, automotive czy sektora energetycznego. Regularne profesjonalne czyszczenie pozwala utrzymać właściwości ochronne materiałów, w tym odporność ogniową, właściwości antystatyczne czy parametry odblaskowe.
Istotnym aspektem jest również kontrola zużycia odzieży. Profesjonalne firmy serwisowe często wykorzystują systemy znakowania RFID lub kody kreskowe umożliwiające identyfikację każdego kompletu ubrań oraz monitorowanie cykli prania i eksploatacji. Pozwala to ograniczyć straty, poprawić logistykę oraz planować wymianę wyposażenia zanim jego stan zacznie wpływać na bezpieczeństwo pracowników.
Dla wielu przedsiębiorstw outsourcing odzieży roboczej staje się także sposobem na optymalizację kosztów. Model abonamentowy pozwala przewidywać wydatki związane z wyposażeniem pracowników, eliminując konieczność jednorazowych dużych zakupów oraz utrzymywania zapasów magazynowych. Jednocześnie firmy zyskują pewność, że stosowana odzież spełnia aktualne wymagania norm i przepisów BHP.
Coraz większą popularność zdobywa również wynajem odzieży roboczej jako alternatywa dla jej zakupu. Model ten polega na udostępnianiu pracownikom kompletów ubrań w ramach stałej miesięcznej opłaty obejmującej najczęściej dostawę, serwis, pranie, naprawy oraz wymianę zużytych elementów. Rozwiązanie takie pozwala przedsiębiorstwom ograniczyć koszty początkowe związane z zakupem dużej liczby kompletów odzieży oraz uprościć zarządzanie wyposażeniem pracowników. Wynajem szczególnie dobrze sprawdza się w firmach o dużej rotacji zatrudnienia, sezonowym wzroście liczby pracowników lub w branżach wymagających częstej wymiany odzieży ze względu na intensywną eksploatację. Dodatkową zaletą jest możliwość łatwego dostosowywania liczby i rodzaju kompletów do aktualnych potrzeb przedsiębiorstwa bez konieczności utrzymywania własnych zapasów magazynowych. W praktyce model rentalowy staje się coraz częściej elementem kompleksowego outsourcingu usług związanych z bezpieczeństwem i higieną pracy.
Mimo wysokich cen usług budowlanych coraz więcej polskich firm z branży traci płynność finansową, wchodzi w restrukturyzację lub ogłasza niewypłacalność. Zjawisko, które jeszcze kilka lat temu wydawało się paradoksalne, dziś staje się jednym z największych problemów krajowego budownictwa. Firmy działają w warunkach drogich materiałów, wysokich kosztów pracy, niestabilnych inwestycji i coraz trudniejszego finansowania. W efekcie nawet przedsiębiorstwa posiadające portfel zamówień nie zawsze są w stanie utrzymać rentowność.
Według danych Coface w 2025 roku niewypłacalność ogłosiło ponad 1150 przedsiębiorstw budowlanych, a sektor budowlany należał do branż o najwyższej dynamice wzrostu problemów finansowych. Branża odpowiadała za około 18 proc. wszystkich niewypłacalności przedsiębiorstw w Polsce.
Jednocześnie oficjalne statystyki upadłości nie pokazują pełnej skali problemu. Coraz więcej przedsiębiorstw wybiera postępowania restrukturyzacyjne zamiast klasycznej upadłości. Według raportu MGBI w 2025 roku rozpoczęto aż 910 restrukturyzacji w sektorze budowlanym, co oznacza wzrost o ponad 30 proc. rok do roku.
Jednym z głównych powodów kryzysu są bardzo niskie marże osiągane przez wykonawców. Wysokie ceny usług nie oznaczają automatycznie wysokich zysków. Znaczna część kontraktów była podpisywana jeszcze przed wzrostami kosztów materiałów i energii. Firmy realizujące wieloletnie inwestycje infrastrukturalne lub mieszkaniowe często pracują dziś na granicy opłacalności, ponieważ koszty stali, cementu, paliwa, transportu i wynagrodzeń wzrosły znacznie szybciej niż wartości kontraktów.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy podwykonawców. Duże firmy generalnego wykonawstwa często przerzucają ryzyko kosztowe na mniejsze przedsiębiorstwa. W praktyce oznacza to presję na obniżanie cen usług przy jednoczesnym wydłużaniu terminów płatności. W branży budowlanej normą pozostają faktury z terminami 60- lub nawet 90-dniowymi, podczas gdy wynagrodzenia i koszty materiałów trzeba pokrywać natychmiast. Nawet krótkotrwałe problemy z płynnością mogą więc doprowadzić do zatorów finansowych i utraty zdolności operacyjnej.
Dodatkowym problemem jest spowolnienie części inwestycji mieszkaniowych. Wysokie stopy procentowe i drogie kredyty hipoteczne ograniczyły popyt na nowe mieszkania. Wielu deweloperów zmniejszyło skalę nowych projektów lub opóźnia rozpoczęcie budów. Dla firm wykonawczych oznacza to mniejszą liczbę nowych kontraktów i coraz ostrzejszą konkurencję cenową.
Coraz większe znaczenie mają również koszty pracy. Branża budowlana od lat zmaga się z niedoborem pracowników fizycznych i wykwalifikowanych operatorów. Firmy muszą podnosić wynagrodzenia, aby utrzymać kadry. Jednocześnie rośnie średni wiek pracowników budownictwa, a młodsze osoby coraz rzadziej wybierają zawody związane z pracą na budowie. Dyskusje branżowe pokazują również narastające rozczarowanie warunkami pracy i poziomem wynagrodzeń w sektorze projektowym oraz wykonawczym.
Problemy pogłębia również wysoki koszt finansowania działalności. Firmy budowlane działają w modelu wymagającym dużego kapitału obrotowego. Zakup materiałów, leasing sprzętu, paliwo i koszty zatrudnienia generują ogromne wydatki jeszcze przed otrzymaniem płatności za wykonane prace. W warunkach wysokich stóp procentowych kredyty obrotowe i leasingi stały się znacznie droższe niż przed kilkoma laty.
Branża odczuwa również skutki niestabilności rynku materiałów budowlanych. Europejski sektor stalowy znajduje się obecnie w trudnej sytuacji związanej z wysokimi kosztami energii, konkurencją taniego importu oraz słabszym popytem ze strony budownictwa i przemysłu. Problemy hut i producentów materiałów przekładają się bezpośrednio na koszty inwestycji budowlanych.
Podobne zjawiska występują również w innych krajach Europy. Szczególnie trudna sytuacja panuje obecnie w Niemczech, gdzie liczba bankructw przedsiębiorstw osiąga najwyższe poziomy od ponad dekady. Niemieckie organizacje gospodarcze wskazują na rosnące koszty energii, wysokie obciążenia administracyjne, drogie finansowanie oraz słabnący popyt inwestycyjny.
Kryzys widoczny jest także w sektorze nieruchomości komercyjnych i mieszkaniowych Europy Zachodniej. W Niemczech i Francji pojawiają się kolejne informacje o restrukturyzacjach, ograniczaniu produkcji i niewypłacalnościach firm związanych z budownictwem oraz przemysłem materiałów budowlanych.
Eksperci branżowi podkreślają, że największym problemem polskiego budownictwa nie jest obecnie brak pracy, lecz niska rentowność kontraktów i ogromna niestabilność kosztów. W praktyce oznacza to, że firmy mogą realizować duże inwestycje i jednocześnie generować straty. Wysokie ceny usług budowlanych coraz częściej nie rekompensują bowiem gwałtownie rosnących kosztów prowadzenia działalności.
Źródło: Le Monde, Reuters, LEX, Money.pl
Fot.: Towfiqu Barbhuiya (unsplash)
Organizator eRobocze SHOW - wydawnictwo Lasmedia - opublikował szczegółowy program imprezy, która odbędzie się tradycyjnie w Lubieniu Kujawskim, już 29 i 30 maja 2026!
Na gości czeka moc atrakcji w postaci dynamicznych pokazów maszyn, ciekawych rozmów na scenie, mistrzostw operatorów, prelekcji, zabaw dla dzieci i konkursów dla każdego!
Jeśli bierzesz udział w Mistrzostwach Operatorów, zapoznaj się z programem, by nie przegapić swojej konkurencji! Więcej informacji o zapisach na zawody znajdziesz tutaj!
Już za niespełna dwa tygodnie pusty plac w strefie przemysłowej Lubienia Kujawskiego zmieni się w największy w kraju plac testowy, na którym pojawi się paręset maszyn gotowych do testowania! Zjawią się też specjaliści, przedsiębiorcy, dealerzy maszyn roboczych i przedstawiciele producentów, co stworzy nie tylko okazję do doskonałej zabawy, ale również pole do nawiązywania kontaktów i pozyskiwania unikatowej wiedzy o branży - i to jedyny element eRobocze SHOW, którego nie znajdziecie w programie poniżej:





Koszt budowy domu jednorodzinnego w Polsce w 2026 roku pozostają na wysokim poziomie mimo wyraźnego wyhamowania dynamiki wzrostu cen materiałów budowlanych. Według danych branżowych średni koszt budowy domu w stanie deweloperskim wynosi obecnie od około 5 tys. do 7,5 tys. zł za m², natomiast budowa „pod klucz” przekracza często poziom 7,5–10 tys. zł za m².
W praktyce oznacza to, że budowa domu jednorodzinnego o powierzchni około 100 m² kosztuje obecnie od 500 tys. do 650 tys. zł w standardzie umożliwiającym zamieszkanie. Sam stan surowy zamknięty to wydatek rzędu 350–450 tys. zł.
Największy udział w kosztach inwestycji mają materiały budowlane oraz robocizna. Według analiz branżowych materiały odpowiadają obecnie za około 40–60 proc. całkowitych wydatków, natomiast robocizna za 30–40 proc. budżetu budowy. Coraz większe znaczenie mają również koszty instalacji, w szczególności pomp ciepła, wentylacji mechanicznej i systemów energooszczędnych.
Koszt budowy różni się znacząco w zależności od regionu kraju oraz standardu wykończenia. Dane publikowane przez branżowe portale wskazują, że stan surowy otwarty kosztuje obecnie około 2,5–3,5 tys. zł za m², stan surowy zamknięty około 3,5–4,8 tys. zł za m², a stan deweloperski od 5 tys. do 7,5 tys. zł za m².
Znaczącą pozycję kosztową stanowią instalacje techniczne. Według danych wykonawców komplet instalacji w domu o powierzchni 150 m² kosztuje obecnie od 80 tys. do 140 tys. zł. Sama pompa ciepła to wydatek rzędu 35–60 tys. zł, instalacja elektryczna kosztuje około 15–25 tys. zł, a rekuperacja 15–30 tys. zł.
Istotnym problemem pozostają również koszty dodatkowe, które często nie są uwzględniane w początkowych kalkulacjach inwestorów. Branża wskazuje, że przyłącza mediów mogą kosztować od 15 tys. do 50 tys. zł, ogrodzenie i zagospodarowanie terenu od 20 tys. do 60 tys. zł, a projekt wraz z adaptacją od 5 tys. do 40 tys. zł. Eksperci zalecają także pozostawienie rezerwy finansowej wynoszącej co najmniej 10–15 proc. całego budżetu inwestycji.
Według danych publikowanych przez media branżowe ceny budowy domów nadal rosną. Szacunki rynku wskazują, że w 2025 roku wzrost kosztów wyniósł około 3–3,5 proc. rok do roku, natomiast prognozy na 2026 rok zakładają dalszy wzrost na poziomie 5–8 proc., głównie z powodu rosnących kosztów pracy i wymogów dotyczących efektywności energetycznej budynków.
Dyskusje inwestorów publikowane w serwisach społecznościowych pokazują jednocześnie bardzo duże rozbieżności pomiędzy kosztorysami. Użytkownicy wskazują, że ceny okien potrafią przekraczać 90 tys. zł, drzwi wewnętrznych 40 tys. zł, a wykończenia wnętrz generują wydatki znacznie wyższe od pierwotnych założeń budżetowych.
Źródło: hadex.pl, technologieibudownictwo.pl, adrem.org.pl, trustbud.pl
Fot.: Brett Jordan (unsplash)
Ruszyły zapisy na Mistrzostwa Operatorów eRobocze SHOW 2026! Zawody odbędą się oczywiście podczas targów eRobocze SHOW w Lubieniu Kujawskim, 30 maja 2026 roku! Jeśli czujesz się pewnie za sterami koparko ładowarki, koparki lub ładowarki (albo we wszystkich z tych maszyn) - nie czekaj i zapisz się!
Wystarczy klinknąć poniższy link i wypełnić krótki formularz:
W zawodach operatorzy zasiadają za sterami maszyn dostarczoych przez sponsorów:
Koparko-ładowarka JCB – maszyna od firmy Interhandler
Koparka Takeuchi TB 290 CV – maszyna od firmy Wilhelm Schaefer
Ładowarka Kramer 5085 – maszyna od firmy Wacker Neuson
Mistrzostwa to przede wszystkim rywalizacja o atrakcyjne nagrody, ale również promocja zawodu operatora i zasad bezpieczeństwa podczas pracy.
Zasady zawodów można znaleźć na stronie organizatora.
Pamiętajcie: eRobocze SHOW, Lubień Kujawski, 29 i 30 maja 2026 - czekamy na Was!
Marka Bobcat zaprezentowała podczas targów SaMoTer 2026 w Weronie (6-9 maja) nową generację kompaktowych ładowarek z serii R oraz nową kompaktową ładowarkę gąsienicową T650 Stage V.
Nowa generacja serii R obejmuje kompaktowe ładowarki gąsienicowe T66-2, T76-2 i T86-2 oraz ładowarki o sterowaniu burtowym S66-2, S76-2 i S86-2. Producent wprowadził zmodyfikowaną konstrukcję maszyn, której celem jest zwiększenie trwałości, poprawa ergonomii pracy oraz podniesienie wydajności operacyjnej. W ramach zmian zaktualizowano również system nazewnictwa modeli, aby uprościć identyfikację najnowszych wersji sprzętu.

W modelach S86 i T86-2 wysokość podnoszenia zwiększono do około 3,7 m, wobec wcześniejszych 3,4 m. Jednocześnie moc silnika wzrosła z 77 kW do 85,75 kW, co odpowiada zwiększeniu z 105 do 115 KM. Zmiany mają poprawić możliwości załadunku wywrotek o wysokich burtach oraz zwiększyć efektywność pracy w wymagających warunkach eksploatacyjnych.
Ładowarki serii R wyposażono w nowy 8-calowy ekran dotykowy o rozdzielczości 1280 × 720 pikseli. System umożliwia obsługę w rękawicach roboczych i zapewnia szybki dostęp do parametrów maszyny oraz funkcji sterowania. Producent zastosował także nowy system multimedialny oraz cztery tryby jazdy: Balanced, Agile, Dynamic i Charged. Rozwiązanie zastąpiło wcześniejszy trzystopniowy system konfiguracji pracy maszyny.
Modernizacja objęła również wnętrze kabiny operatora. Wprowadzono nową aranżację przestrzeni roboczej, zmodyfikowane interfejsy sterowania, nowe rozwiązania dotyczące ładowania urządzeń oraz poprawę widoczności i ergonomii wejścia do kabiny.
Producent przeprojektował również elementy związane z trwałością i serwisowaniem maszyn. Zastosowano fabryczne uszczelnienia ramy, dodatkową ochronę wiązek elektrycznych i przewodów, przeniesiono wziernik układu hydraulicznego oraz wprowadzono bardziej trwałe oznakowanie zewnętrzne.
Nowa kompaktowa ładowarka gąsienicowa T650 Stage V została zaprojektowana z myślą o rynkach objętych restrykcyjnymi normami emisji spalin. Model produkowany jest w zakładzie Bobcat w czeskim Dobříš i spełnia wymagania normy Stage V bez konieczności stosowania płynu AdBlue. Maszynę napędza silnik Bobcat o pojemności 2,4 l i mocy 55 kW, czyli 74 KM.
Model T650 oferuje pionową trajektorię podnoszenia oraz znamionowy udźwig operacyjny wynoszący 1192 kg. Konstrukcja została wyposażona w stalową ramę, wydajny układ chłodzenia oraz opatentowany system mocowania osprzętu Bob-Tach. Opcjonalnie dostępny jest układ hydrauliczny High Flow. Standardowym wyposażeniem jest system telematyczny Machine IQ, umożliwiający monitorowanie parametrów maszyny i zarządzanie flotą poprzez przesył danych do chmury i panelu użytkownika.
Kabina T650 została zaprojektowana z przesunięciem do przodu i wyposażona w całkowicie przeszklone drzwi, co poprawia widoczność osprzętu oraz obszaru roboczego. Maszyna otrzymała również oświetlenie LED umożliwiające pracę po zmroku i w warunkach ograniczonej widoczności.
Według przedstawicieli producenta segment kompaktowych ładowarek gąsienicowych pozostaje jednym z kluczowych segmentów rynku europejskiego, szczególnie w obszarach związanych z modernizacją infrastruktury drogowej, budową sieci oraz pracami realizowanymi w ograniczonej przestrzeni.
Podczas DEVELON Open Days zaskakiwała liczba i stopień zaawansowania innowacji wprowadzanych w nowych maszynach, ale to nie wszystko - w kamieniołomie Háje koło Příbramu zaprezentowano również premierowe maszyny, które przedstawiciele marki zapowiadali już od jakiegoś czasu. Wśród nich znalazła się spycharka DD100-7 - kompaktowa maszyna, doskonale nadająca się do precyzyjnych prac wykończeniowych.
Maszyna trafiła na rynek, w którym DEVELON już mocno się zakorzenił dzięki wcześniejszej spycharce DD130-7, którą oglądaliśmy na poprzednich dniach otwartych.
Czytaj: Koparki, ładowarki... czołgi?
Nowa DD100-7 została zaprojektowana z myslą o budownictwie mieszkaniowym, niewielkich projektach komercyjnych i budowie dróg. Specjalnie ścięta maska sprawia, że z perspektywy operatora bardzo łatwo obserwować skraje lemiesza. Konstruktorzy zastosowali takie rozwiązania jak ukryty filtr wstępny, zamontowany z tyłu maszyny układ chłodzenia czy specjalna konstrukcja słupków i drzwi kabiny, by zapewnić doskonałą widoczność z fotela.
A skoro mowa o fotelu: ten posiada pneumatyczne zawieszenie, co bardzo poprawia komfort pracy operatora. Dodatkowo amortyzowana jest cała kabina, w której znajdziemy wydajny system chłodzenia i ogrzewania.
Istotne dla przedsiębiorców budowlanych jest również elektrohydrauliczne sterowanie, które można bez problemu połączyć z systemem pracy 2D lub 3D. Takie rozwiązanie sprawia też, że operator może płynnie dostosowywać charakterystykę działania maszyny do swoich preferencji.
Spycharkę DD100-7 napędza 3,4 litrowy silnik diesla D34, spełniający wymogi normy emisji spalin Stage V. Funkcja obniżenia mocy pompy w sprzyjających warunkach pracy może obniżyć spalanie nawet o 5 proc..
Straty wynikające z kradzieży sprzętu budowlanego stanowią istotny problem finansowy dla wykonawców, jednak największe koszty nie są generowane przez spektakularne kradzieże ciężkich maszyn, lecz przez utratę drobnych narzędzi i wyposażenia.
Z informacji zawartych w anaizach branżowych wynika, że „straty wynikające ze skradzionego i zagubionego sprzętu kosztują dużych wykonawców miliony rocznie”, przy czym to właśnie mniejsze, codziennie używane przedmioty odpowiadają za większą część strat.
Kradzieże ciężkiego sprzętu dominują w przekazie medialnym ze względu na wysoką nominalną wartość, jednak w ujęciu ekonomicznym ich znaczenie jest mniejsze niż skumulowane straty wynikające z częstych zniknięć narzędzi ręcznych, elektronarzędzi oraz drobnego wyposażenia.
W artykule na łamach portalu Construction Briefing wskazano również, że problem obejmuje nie tylko kradzieże, lecz także przypadki zagubienia sprzętu, co dodatkowo zwiększa skalę strat. W praktyce oznacza to, że koszty dla firm budowlanych wynikają zarówno z działań przestępczych, jak i z nieefektywnego zarządzania majątkiem na placach budowy. Według amerykańskich organizacji National Equipment Register oraz National Insurance Crime Bureau roczne straty wynikające z kradzieży sprzętu budowlanego sięgają od kilkuset milionów do około 1 miliarda dolarów, przy czym istotna część zdarzeń – szczególnie dotyczących drobnych narzędzi – nie jest zgłaszana. Dane te potwierdzają, że choć pojedyncze przypadki kradzieży ciężkich maszyn generują wysokie straty jednostkowe, to skumulowany koszt częstych kradzieży mniejszych elementów wyposażenia stanowi dominującą część obciążeń finansowych dla wykonawców.
Według europejskiej organizacji European Rental Association straty wynikające z kradzieży maszyn budowlanych w Europie wynoszą około 1,5 mld euro rocznie. Na przykład w Wielkiej Brytanii całkowity koszt kradzieży sprzętu budowlanego, uwzględniający nie tylko wartość maszyn, ale również koszty pośrednie, przekracza 800 mln funtów rocznie, a w niektórych analizach sięga nawet ponad 1 mld funtów.
Problem nie omija również Polski. Z raportu „Crime Report” firmy BauWatch wynika, że 73,6 proc. polskich firm budowlanych doświadczyło kradzieży na placach budowy, a około 60 proc. aktów wandalizmu. Jednocześnie część przedsiębiorstw wskazuje na powtarzalność zjawiska – kradzieże występują nawet raz na kwartał, a w około 12 proc. przypadków co miesiąc.
Struktura kradzieży w Polsce pokrywa się z obserwacjami globalnymi. Najczęściej znikają drobne elementy wyposażenia, w tym elektronarzędzia, paliwo, miedź i inne metale, czyli przedmioty o wysokiej wartości jednostkowej, łatwe do wyniesienia i sprzedaży. Dane wskazują, że właśnie tego typu sprzęt odpowiada za największą liczbę incydentów, mimo że medialnie większą uwagę przyciągają kradzieże ciężkich maszyn.
Zjawisko to przekłada się bezpośrednio na funkcjonowanie przedsiębiorstw budowlanych, generując koszty związane z koniecznością odtworzenia wyposażenia, przestojami oraz zakłóceniami w realizacji projektów.