+48 22 731 70 88
Chińscy producenci maszyn budowlanych zwiększają swoją obecność na europejskim, w tym polskim, rynku. Według danych przytoczonych przez Money.pl udział chińskich firm w europejskim rynku maszyn budowlanych wzrósł z mniej niż 1 proc. w 2015 roku do 3 proc. w 2021 roku oraz 5–6 proc. trzy lata później. Prognozy zakładają, że w 2030 roku może on wynosić od 10 do 15 proc.
Rafał Jajor, dyrektor biura Związku Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, wydawca magazynu „Robocze News” i organizator targów e-robocze show, zwraca uwagę, że wzrost obecności chińskich producentów w Polsce nie jest zjawiskiem nowym.
„Nie nazwałbym tego skokiem. To raczej ciągły rozwój trwający od około 10 lat. Na polskim rynku wygląda to tak, że pojawia się jedna chińska firma, która mocniej zdobywa pozycję, potem jej rola nieco maleje, a na jej miejsce wchodzi kolejna. Do tego dochodzi wewnętrzna konkurencja między nimi. Z roku na rok widzimy coraz więcej marek, a nawet jeśli nie przybywa marek, to duże koncerny produkują niemal wszystko i wchodzą z kolejnymi segmentami maszyn na rynek polski i europejski” - mówi Jajor.
Według eksperta pierwsze chińskie firmy pojawiały się w Polsce z zamiarem wykorzystania kraju jako wejścia na rynek europejski. Przykładem była firma LiuGong, która przejęła zakłady w Stalowej Woli. Później przedsiębiorstwo sprzedało te zakłady, jednak kierunek ekspansji chińskich producentów pozostał niezmieniony.
„Jedna firma zwalniała, druga przyspieszała, ale całościowo udział chińskich firm w polskim rynku stale rósł, rośnie i myślę, że nadal będzie rósł” - ocenia Rafał Jajor.
Problemem, na który zwraca uwagę Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych, nie jest sama obecność chińskich producentów, ale przestrzeganie wymagań obowiązujących na europejskim rynku. Jajor podkreśla, że część chińskich koncernów oferuje maszyny spełniające wymagane przepisy, a konkurencja sama w sobie nie jest traktowana przez branżę jako zagrożenie.
„Z naszego punktu widzenia pojawienie się wielu firm z Chin nie jest problemem - konkurencja jest dobra dla rynku, ale tylko wtedy, gdy jest uczciwa i wszyscy gracze spełniają te same normy. Nie mamy uwag do wielu chińskich koncernów, które produkują maszyny spełniające przepisy” - mówi.
Jednocześnie na polskim rynku pojawiają się także maszyny, których zgodność z obowiązującymi wymaganiami budzi zastrzeżenia. Jajor wskazuje, że w branży spotykane są bardzo tanie maszyny kierowane przede wszystkim do małych przedsiębiorstw. „Rynek zalany jest wieloma małymi i tanimi maszynami, skierowanymi głównie do małych firm. W branży mówi się o »jakości z AliExpress«. Spotkaliśmy się nawet z sytuacją, że dystrybutor, któremu zarzucono brak norm, tłumaczył, że sprzedaje maszyny w celach kolekcjonerskich, a nie do pracy” - powiedział.
Według Jajora różnice cenowe między maszynami oferowanymi przez chińskich producentów a sprzętem europejskich czy amerykańskich konkurentów mogą być znaczące. Część różnicy wynika z subsydiowania chińskiego przemysłu przez państwo, ale ekspert wskazuje również na przypadki, w których niższa cena jest związana z niespełnianiem wymagań obowiązujących producentów oferujących maszyny na rynku europejskim.
Dotyczy to między innymi wyposażenia i wymagań technicznych. Jajor wymienia przepisy dotyczące takich elementów jak oświetlenie czy amortyzowany fotel operatora.
Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych podejmuje działania mające na celu wykrywanie takich przypadków. Jajor wskazuje jednak, że obecnie działania te mają przede wszystkim charakter interwencyjny.
„My, jako związek, staramy się pilnować przepisów” - mówi ekspert. Jak wyjaśnia, związek wyszukuje maszyny i ich dystrybutorów, którzy mogą nie spełniać wymagań, i podejmuje działania mające doprowadzić do przestrzegania prawa.
Problem może pojawiać się również przy zamówieniach publicznych. Jajor przywołuje przetargi organizowane przez samorządy w ramach środków przeznaczonych na zwiększenie obronności. W ich ramach kupowane były między innymi agregaty prądotwórcze i maszyny budowlane. Według jego relacji w części przetargów oferowano maszyny z Chin, które były tańsze od zachodniej konkurencji nawet o 40 proc.
Ekspert wskazuje również na przypadek wykorzystania certyfikatu CE wydanego przez włoską instytucję, która - jak ustalono - nie miała uprawnień do jego wystawienia. Według Jajora problemem jest także ograniczona możliwość oceny dokumentacji przez część zamawiających.
Kwestia zgodności maszyn z przepisami ma znaczenie również dla bezpieczeństwa użytkowników. W rozmowie z Money.pl Jajor zwraca uwagę, że w przypadku wypadku przy pracy na maszynie bez legalnego oznakowania CE odpowiedzialność może ponosić właściciel, który dopuścił pracownika do pracy na sprzęcie niespełniającym wymagań. Podobnie wygląda kwestia norm emisji spalin - ich niespełnienie oznacza użytkowanie maszyny niezgodnej z obowiązującymi wymaganiami środowiskowymi.
Jajor wskazuje przy tym, że obecny system kontroli maszyn w Polsce nie jest wystarczająco szczelny. W jego ocenie potrzebny byłby system przypominający obowiązkowe okresowe badania techniczne samochodów.
„W Polsce brakuje jasnego systemu kontroli maszyn, na wzór tego, który mamy w przypadku samochodów, czyli obowiązkowych, corocznych przeglądów technicznych. Obecnie takie przeglądy przechodzą tylko maszyny objęte nadzorem Urzędu Dozoru Technicznego, jak dźwigi czy windy. Pozostałe nie” - wskazuje.
Według niego okresowa kontrola pozwalałaby sprawdzać zarówno stan techniczny maszyny, jak i jej dokumentację. „Możemy wiele zrobić, by uszczelnić rynek” - ocenia Jajor.
Ekspansja chińskich producentów nie ogranicza się przy tym do najtańszych maszyn. W Europie rośnie obecność dużych koncernów, których produkty są wykorzystywane również przy dużych inwestycjach infrastrukturalnych. Chińskie maszyny pracują między innymi przy budowie tuneli w ramach projektu Podłęże-Piekiełko.
Według danych przytoczonych przez Money.pl rośnie również liczba chińskich producentów obecnych w zestawieniu największych światowych producentów maszyn budowlanych Yellow Table. W 2020 roku było ich dziewięciu, w latach 2021-2023 dziesięciu, a w latach 2024-2025 już trzynastu. W 2025 roku chiński XCMG zajmował czwarte miejsce w zestawieniu.
Równolegle chińscy producenci rozwijają ofertę maszyn elektrycznych. W tym segmencie ich produkty są konkurencyjne cenowo, jednak możliwość ich wykorzystania jest ograniczana między innymi w części kontraktów realizowanych dla Wojska Polskiego ze względów bezpieczeństwa narodowego.
Dla polskiego rynku kluczowe pozostaje więc nie tyle samo pochodzenie maszyny, ile spełnienie przez nią obowiązujących wymagań. Rafał Jajor podkreśla, że Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczych nie postuluje blokowania chińskich producentów.
„Konkurencja nie jest problemem, dopóki nie jest nieuczciwa” - podkreśla. W jego ocenie zapewnienie równych warunków działania wszystkim producentom powinno być podstawą funkcjonowania rynku. Jeżeli chińskie maszyny spełniają wymagania i konkurują jakością oraz ceną, ich obecność nie powinna być traktowana jako problem.
Fot.: TY
W Chinach zbudowano most nad torami kolejowymi, nie zakłócając ruchu pociągów. W prowincji Hebei w północnych Chinach gotowy odcinek mostu o długości ponad 263 metrów i wadze około 46 000 ton został ustawiony na filarach nad czynną linią kolejową Beijing-Guangzhou bez wstrzymywania ruchu pociągów. Operacja zajęła nieco ponad godzinę i polegała na obrocie prefabrykowanego segmentu wokół pionowej osi, zamiast montażu tradycyjnymi metodami bezpośrednio nad torami, co zwykle wymagałoby długotrwałego wstrzymania ruchu pociągów.
Proces budowlany rozpoczął się od wstępnego przygotowania i zmontowania całego mostu poza przestrzenią nad torami kolejowymi. Sekcja mostu została skompletowana obok linii kolejowej, co pozwoliło uniknąć pracy bezpośrednio nad torami i zminimalizowało ryzyko zakłóceń ruchu. Gdy konstrukcja była gotowa, na jednym z filarów zamontowano oś obrotową w postaci dużego łożyska kulistego o średnicy przekraczającej 6 metrów, która pełniła funkcję punktu obrotu całej struktury. Ten element techniczny był kluczowy dla całej operacji, gdyż umożliwia precyzyjne i kontrolowane obracanie ciężkiego segmentu mostu bez nadmiernych naprężeń w konstrukcji.
Przebieg rotacji wymagał precyzyjnego sterowania momentami sił oraz ciągłej kontroli pozycji elementu konstrukcyjnego. Most został ustawiany na osi obrotu, a następnie - korzystając z układów siłowników hydraulicznych lub specjalnych mechanizmów napędowych - segment został obrócony o właściwy kąt aż do momentu, gdy znalazł się na swoim miejscu nad filarami. Cała operacja na przykładzie mostu w Hebei trwała 68 minut i obejmowała obrót o około 52,4 stopnia, co umożliwiło precyzyjne dopasowanie segmentu do istniejących podpór.
Takie podejście wymaga również zaawansowanych systemów pomiarowych, które monitorują pozycjonowanie segmentu w czasie rzeczywistym z dokładnością milimetrową. Pracownicy nadzorują każdy etap rotacji za pomocą czujników i kamer, co pozwala na bieżącą korektę parametrów obrotu i zapewnia zgodność z projektem inżynieryjnym. Po zakończeniu rotacji następuje ostateczne osadzenie segmentu na filarach, integracja z konstrukcją przyczółków oraz prace wykończeniowe, w tym montaż nawierzchni, barier bezpieczeństwa oraz instalacji technicznych.
Technologia ta ma szczególne znaczenie w przypadku intensywnie eksploatowanych tras, takich jak linia Beijing-Guangzhou, na której pociągi przejeżdżają niemal co kilka minut. Tradycyjne metody budowy mostów nad czynącymi liniami kolejowymi wymagałyby przynajmniej czasowych przerw w ruchu, co generuje poważne zakłócenia w ruchu regionalnym i dalekobieżnym. Zastosowanie metody obrotu prefabrykowanego segmentu eliminuje ten problem oraz znacznie skraca czas realizacji inwestycji, jednocześnie minimalizując wpływ na istniejącą sieć transportową.
Chińscy inżynierowie stosują podobne techniki rotacji mostów również w innych projektach infrastrukturalnych, co świadczy o rosnącej dojrzałości i elastyczności tej metody w realizacji skomplikowanych kontraktów budowlanych przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów bezpieczeństwa i efektywności.
Fot.: Youtube
W całym kraju mają miejsce przetargi w ramach programu „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna na lata 2025-2026". Część samorządów kupuje za te środki maszyny budowlane.
Ponieważ zakupy odbywają się w procedurze zamówień publicznych, gdzie liczy się przed wszystkim cena, w przetargach tych startują i wygrywają sprzedawcy tanich maszyn z Chin.
Związek Producentów i Dystrybutorów Maszyn Roboczy (ZPDMR) alarmuje, że część tych maszyn budzi wątpliwości co do posiadania przez nie obowiązkowego znaku CE oraz spełniania europejskich norm emisji spalin.
– Warto tu zadać sobie pytanie: czy tanie maszyny z Chin, często dopiero co pojawiające się na polskim rynku, bez historii serwisu, co do których dodatkowo są wątpliwości co do ich legalności, to na pewno dobry wybór na zakupy z programu mającego nas chronić przed ewentualnymi zagrożeniami? – mówi Rafał Jajor, dyrektor biura ZPDMR.
Związek zwrócił się do kilku gmin procedujących postępowania przetargowe na maszyny budowlane z pismami przestrzegającymi przed zakupem nielegalnych maszyn.
Przypomniał, że użytkowanie maszyn nieposiadających certyfikatu CE jak również nie spełniających norm emisji spalin jest Polsce nielegalne.
Poważne wątpliwości Związku budzi też finansowane takich zakupów ze środków pochodzących z rządowego programu.
ZPDMR zwraca też uwagę, że jakikolwiek wypadek z udziałem takiej maszyny może obarczać winą jej właściciela, gdyż dopuszczenie pracowników do pracy na takich maszynach wiążę się z dużym ryzykiem w zakresie bhp, jak i z ryzykiem prawnym.
W toku korespondencji z samorządami Związek otrzymał w sprawie jednego z przetargów dokument mający potwierdzać posiadanie przez oferowaną maszynę znaku CE. Ale nie tylko nie rozwiał on wątpliwości, lecz wzbudził jeszcze większe.
Związek poinformował o tej sprawie Głównego Inspektora Pracy i odpowiednie Okręgowe Inspekcje Pracy, a także Transportowy Dozór Techniczny.
Spośród przetargów, w których interweniował ZPDMR większość została unieważniona.
Przetargi w ramach programu „Ochrona Ludności i Obrona Cywilna na lata 2025-2026" są ciągle procedowane. W jednym z ostatnich, na północy Polski, na zakup fabrycznie nowej koparko-ładowarki zaoferowana została maszyna z Chin za cenę... poniżej 300 tys. zł brutto. Druga oferta opiewała na kwotę 2,5 raza wyższą...
– Trzeba w tym miejscu zaapelować do samorządów, aby baczniej zwracały uwagę na spełnianie przez kupowane maszyny prawnych wymogów. A urzędy takie jak PIP czy TDT prosić o wsparcie w tym samorządowców, bo przecież nie każdy musi się znać na maszynach – mówi Rafał Jajor z ZPDMR.
W najnowszym rankingu „Top 50 producentów maszyn budowlanych” za rok 2025 aż trzynaście chińskich firm znalazło się w zestawieniu, co czyni Chiny najliczniej reprezentowanym krajem wśród producentów ciężkiego sprzętu. W gronie tym trzy producenci: XCMG Machinery, Sany Heavy Industry i Zoomlion zajęły miejsca w pierwszej dziesiątce, umacniając swoją pozycję na globalnej scenie. Tak silna obecność pokazuje, że chiński przemysł budowlany to już nie tylko lokalny gigant, lecz aktywny gracz o światowym zasięgu.
Choć przedsiębiorstwa z USA i Japonii wciąż prowadzą pod względem sumarycznych przychodów ze sprzedaży, chińskie firmy wykazują największy wzrost sprzedaży w zestawieniu 50 najbardziej znaczących producentów. Jednocześnie Chiny utrzymują trzecie miejsce pod względem rentowności sektora, co wskazuje, że ekspansja nie odbywa się kosztem efektywności operacyjnej.
Za spektakularny wzrost chińskich marek odpowiada ich strategia internacjonalizacji oraz silny nacisk na badania i rozwój. Firmy te poszerzają ofertę o zaawansowane technologicznie maszyny dużej skali i wysokiej klasy, które trafiają do rynków zagranicznych. Co istotne, przeciętnie około 41,94% przychodów chińskich producentów pochodzi dziś z eksportu — praktycznie połowa działalności prowadzona jest poza granicami kraju.
Fenomen obecnego zwycięstwa Chin w tej branży wykracza poza klasyczne statystyki: to sygnał przesunięcia w globalnym układzie sił przemysłowych. Dzięki kapitałowi, innowacjom oraz konsekwentnemu wejściu na rynki światowe, chińskie firmy nie tylko dorównują tradycyjnym liderom z Japonii, Europy czy USA, ale coraz częściej stają się konkurencyjnym wyznacznikiem standardów w sektorze maszyn budowlanych.
Fot.: Thomas Konto (unsplash)
Źródło: chiny24.com
W Chinach 29 grudnia zeszłego roku otwarto najwyżej położony most na świecie. Konstrukcja o nazwie Beipanjing znajduje się w prowincji Guizhou w południowo zachodniej części kraju. Ma długość 1 341 metrów i w najwyższym punkcie przebiega 565 metrów nad poziomem gruntu (nad doliną Beipanjing).
Budowę mostu zaczęto w roku 2013, kosztowała około 143 miliony dolarów. Most łączy górskie prowincje Guizhou oraz Yunnan - teraz podróż samochodem przez dolinę zamiast pięciu godzin potrwa jedynie półtorej. Budowla jest częścią rozbudowanego systemu drogowego łączącego miasto Hangzhou we wschodnich Chinach z miastem Ruili na południowym zachodzie.
Poniżej materiał wideo nagrany dla stacji CCTV:
Tegoroczna edycja targów Bauma w Chinach przyciągnęła 2 953 wystawców z 41 krajów, którzy zaprezentowali swoje produkty ponad 170 tysiącom zwiedzających. Oszałamiające liczby najlepiej zobrazować zdjęciami (poniżej). Czekamy na nowinki sprzętowe z targów na wschodzie!





Zdjęcia: www.equipmentworld.com
Photos: www.equipmentworld.com
Chińczycy zawsze byli w czołowce jeśli chodzi o wydajność pracy. Kolejnym dowodem na to jest rekordowo szybkie wyburzenie wiaduktu, które zajęło zaledwie 12 godzin.
Do wyburzenia 24-letniej konstrukcji zebrano drużynę 116 koparek wyposażonych w młoty wyburzeniowe. Wiadukt całkowicie zniszczono w ciągu 12 godzin, co zredukowało w znacznym stopniu problemy logistyczne - cały proces niszczenia zamknął się w bardzo niewielkim czasie. O rozpoczęcia prac do całkowitego uprzątnięcia minęło więc zaledwie 56 godzin. Warto zobaczyć pracę chińskich maszyn i ich operatorów na wideo poniżej: