Firma John Deere dodała do serii maszyn P-Tier ładowarki o sterowaniu burtowym 330 i 334 P-Tier oraz ładowarki gąsienicowe 331, 333 i 335 P-Tier.

 

Nowe modele P-Tier charakteryzują się większymi, całkowicie przeprojektowanymi kabinami, w których widoczność poprawiła się o 20% w porównaniu do serii G. Nowoczesne stanowiska pracy są też hermetycznie zamykane, uszczelnione i amortyzowane, dzięki czemu komfort pracy zwiększa się diametralnie, poziom hałasu spada, a produktywność rośnie. W ofercie znalazł się też podgrzewany i wentylowany fotel premium i funkcja łączności Bluetooth.

 

Maszyny wyposażono także w 8 calowy ekran dotykowy z przystępnym interfejsem, dostępny w pełnej linii modeli P-Tier, jako wyposażenie standardowe w modelach 334 i 335 P-Tier.

 

Zoptymalizowane joysticki mają łatwo dostępne i regulowane elementy sterujące, co umożliwia dostosowanie konfiguracji do preferencji operatora. Sterowanie funkcjami zostało uproszczone dzięki nowemu 25-przyciskowemu SSM. W ten sposób wyeliminowano przełączniki kołyskowe i ułatwiono szybką regulację pracy maszyny.

 

Wraz z wprowadzeniem na rynek tych modeli zadebiutują dwie nowe możliwości technologiczne. Pierwszym jest manager łączy hydraulicznych - opcjonalne wyposażenie w modelach 330, 331 i 333 P-Tier oraz standard w modelach 334 i 335 P-Tier. System umożliwia zaprogramowanie przepływu i ciśnienia dla osprzętów. Kluczowe parametry osprzętu są wyświetlane na ekranie podczas pracy, a operatorzy mogą zapisywać lub wybierać parametry wydajności w zależności od narzędzia.

 

Drugim innowacyjnym rozwiązaniem jest technologia surround View, dostępna we wszystkich modelach P-Tier, która łączy widoki z otoczenia maszyny w celu uzyskania obrazu z lotu ptaka. Widok surround dynamicznie integruje obrazy z dwóch kamer montowanych na wysięgniku oraz z kamery tylnej na dedykowanym monitorze, co przekłąda się na widok 270° na boki i tył maszyny.

 

Wbudowany wskaźnik nachylenia, będący standardem w nowym wyświetlaczu dotykowym klasy premium, pokazuje nachylenie poprzeczne i spadek główny maszyny w stopniach lub procentach oraz umożliwia operatorom wykorzystanie względnego punktu odniesienia, aby pomóc w utrzymaniu właściwego nachylenia. Aby uzyskać jeszcze większą wydajność, maszyny CTL 333 i 335 P-Tier można wyposażyć w funkcję SmartGrade Ready obejmującą kontrolę nachylenia 2D lub 3D SmartGrade z Topcon.

 

Już wkrótce dla całej gamy ładowarek ze sterowaniem burtowym oraz kompaktowych ładowarek gąsienicowych CAT dostępne będzie innowacyjne oprogramowanie określane mianem "smart creep", czyli inteligentna jazda. Ma służyć optymalizacji pracy z frezarką do asfaltu oraz piłą tarczową. System będzie wykrywał obciążenie robocze osprzętu i odpowiednio dostosowywał prędkość poruszania się ładowarki.

 

Na "smart creep" składa się zestaw sensorów w osprzętach oraz oprogramowanie. Kiedy frezarka czy piła natrafiają na mniejszy opór, maszyna automatycznie przyspieszy, i, analogicznie, zwolni kiedy opór stanie się większy. Obciążenie silnika pozostaje niezmienne, a operator może monitorować ciśnienie w układzie hydraulicznym za pośrednictwem wyświetlacza w kabinie.

 

System smart creep wyłącza element niepewności z ustawiania prędkości dla osprzętu. Bez niego zbyt duża prędkość mogła doprowadzić do zatrzymania pracy frezarki czy piły, a zbyt mała - do spowolnionej pracy.

 

System będzie dostępny w trzecim kwartale 2022 roku dla modeli z gamy D3. Będzie można się również zaopatrzyć w zestaw do instalacji w terenie, dla już wyprodukowanych i pracujących ładowarek i osprzętów. Od momentu wprowadzenia na rynek, nowe frezarki i piły będą dostarczane z fabrycznie montowanym zestawem sensorów, a modele ładowarek D3 będą przygotowane do uruchomienia systemu.

Materiał promocyjny

 

4560 kilogramów masy, ładowność 1500 kilogramów, łyżka o szerokości ponad dwóch metrów - oto największa miniładowarka marki Sunward w skrócie. Maszynę napędza czterocylindrowy silnik chłodzony cieczą z bezpośrednim wtryskiem, generujący 74 kilowaty mocy. Zgodnie z danymi udostępnionymi przez producenta, siła łyżki wynosi 4500 kilogramów, a siła unoszenia - 3000 kilogramów.

 

Mniejszi bracia ładowarki SWTL 4518 to SWL 3220 oraz SWL 2820. SWL 3220 waży 3250 kilogramów i posiada ładowność operacyjną 950 kilogramów przy szerokosci łyżki przekraczającej 1,8 metra. Siła łyżki wynosi 2480 kilogramów, a siła unoszenia - 2430 kilogramów. Model ten jest szybszy od "większego brata" - porusza się z maksymalną prędkością 12,6 kilometra na godzinę, podczas, gdy SWTL 4518 - 11 lub 7 kilometrów na godzinę. Maszyna dysponuje jednak mniejszą mocą - silnik Kuboty generuje 55,4 kilowaty.

 

2810

SWL 2820 waży 2780 kilogramów, jej ładowność operacyjna to 725 kilogramów. Łyżka ma 1,6 metra szerokości, a maszyna jest w stanie pojechać z prędkością 13,6 kilometra na godzinę. Siła unoszenia to 1900 kilogramów, a siła łyżki - 2000 kilogramów.

 

Więcej informacji na temat tych miniładowarek jest dostępne na stronie producenta.

Ładowarki Bobcat serii M Stage V zapewniają operatorom większą wydajność, większy komfort i optymalizację w zakresie konserwacji. Dzięki temu możesz zmaksymalizować wydajność w miejscu pracy.

Jak podkreślają fachowcy firmy Bobcat, modele z serii M są jednymi z najlepiej sprzedających się w Europie. - Klienci korzystają na kompaktowych rozmiarach w połączeniu z wysokim momentem obrotowym i wydajnością nowych silników. Silniki Stage V pozwalają nam również dodać popularne opcje klimatyzacji i hydrauliki wysokoprzepływowej do modeli z serii 500, co dodatkowo zwiększa komfort i wydajność operatora – informuje firma Bobcat.

Ładowarki mają kompaktowy wymiar i niewielką masę, gwarantując wydajną i komfortową pracę w ciasnych oraz trudnodostępnych miejscach, jak również mogą być łatwo transportowane.  Nowy silnik zapewnia o 37% większy moment obrotowy i szybkie odzyskiwanie po przeciążeniu w porównaniu z poprzednimi maszynami, co zapewnia operatorowi większy komfort - ładowarki mogą pracować z taką samą mocą przy niższych obrotach, niższym poziomie hałasu i niższym zużyciu paliwa wykonując te same prace, co większe maszyny tego typu.

Nowe ładowarki S510 i S530 z silnikami V są teraz oferowane z opcją High-Flow, dzięki temu umożliwiają zamontowanie bardziej wymagającego mocowania na maszynie, np. piła koła, rębak do drewna czy grabie.

 

(fot. Bobcat)

Dział: Plac budowy

 

Dziś kompaktowe ładowarki gąsienicowe sukcesywnie i w dużym tempie odbierają tym o sterowaniu burtowym udział w rynku. Prawda jest taka, że istnieje przepaść jeśli chodzi o koszta utrzymania i pracy tymi rodzajami maszyn. Ponadto, gąsienicówki są lepiej przystosowane do większości prac i oferują więcej modeli do wyboru.

 

Trzeba na początku zaznaczyć, że istnieją zadania, w których "burtówki" będą zawsze dominujące. Przykładem są sytuacje, w których kluczowa jest prędkość działania. Praca na twardych powierzchniach, włączając w to asfalt i beton, jest trudna zarówno na oponach jak na gąsienicach, ale wymiana opon zawsze będzie tańsza niż wymiana gąsienic. W tej kwestii "burtówki" wygrywają, podobnie w pracy przy wyburzeniach i innych "brudnych" robotach. Wszystkie pozostałe prace lepiej zostawić ładowarkom kompaktowym.

 

Wiadomo również, że ładowarki kompaktowe są droższe od tych o sterowaniu burtowym. Mimo to wielu przedsiębiorców zaczyna brać pod uwagę inne czynniki - jak na przykład użyteczność we wszystkich warunkach. Przykład: maszyny na gąsienicach doskonale radzą sobie na miękkim podłożu, które zatrzymałoby pojazd kołowy. Nie ma znaczenia czy ciężarówka może wjechać na plac budowy - ładowarka gąsienicowa będzie zawsze produktywna i może działać niezależnie. Co więcej, maszyny kompaktowe okazują się w wielu przypadkach lepsze od swoich burtowych kuzynów. Mają większe możliwości uciągu czy pchania, większą stabilność dzięki obniżonemu środkowi ciężkości, większą wysokość unoszenia. Często "gąsienicówki" mają też lepszy układ hydrauliczny, a więc lepiej radzą sobie z narzędziami wymagającymi wysokich przepływów. Do tego dochodzi bardzo dobra zdolność do równiania u ładowarek kompaktowych - a przecież mogą wykonywać o wiele więcej zadań niz równiarki!

 

Duże ładowarki burtowe i kompaktowe ładowarki gąsienicowe John Deere będzie teraz można kupić z fabrycznie zainstalowanym systemem JDLink. Przypominamy - JDLink pozwala na zdalne obserwowanie maszyny oraz kluczowych parametrów jej pracy. Taka opcja będzie dostępna dla modeli ładowarek o sterowaniu burtowym 330G i 332G oraz kompaktowych ładowarek 331G i 333G.

 

"Naszym celem jest zapewnienie rozwiązań, nie tylko danych. Nasz autorski system JDLink oferuje zwiększenie produktywności, centralną pomoc i mądre zarządzanie flotą maszyn." - mówił Paul Garcia, manager produktu John Deere WorkSight - "Nasi klienci pytali o telematykę, teraz otrzymają ją zainstalowaną fabrycznie."

 

Największą korzyścią z JDLink jest bezpieczeństwo - w każdej chwili znamy lokalizację maszyny. Trzeba przy tym zaznaczyć, że ładowarki o sterowaniu burtowym "cieszą się" jednym z największych współczynników kradzieży wśród maszyn budowlanych. Właściciele mogą dzięki JDLink wyznaczać wirtualne "płoty" oraz "godziny policyjne", po których przekroczeniu zostaną natychmiast zaalarmowani.

 

Klienci korzystający z ładowarek marki John Deere chcieli większej mocy, większych możliwości. Nowe modele 330 i 332G mają zwiększoną moc, która obecnie przewyższa tę uzyskiwaną w małych koparko ładowarkach czy mnikoparkach. Można zrobić więcej, używając jednej ładowarki o sterowaniu burtowym.

 

Najważniejsze zalety maszyn to prędkość przejazdowa do 12 km/h, znacznie zwiększona siła i całoroczna kabina z klimatyzacją. Do wyboru mamy dwie różne konstrukcje podnośnika: przeznaczona do cięższych zadań związanych z architekturą krajobrazu oraz druga, do prac budowlanych i rolniczych.

 

Producent Ditch Witch wprowadził na rynek niewielki model ładowarki gąsienicowej o sterowaniu burtowym, przeznaczony do prac związanych z utrzymaniem zieleni miejskiej. Maszyna nie posiada kabiny - operator stoi na specjalnym podeście za konstrukcją. Dzięki temu nie ma potrzeby ciągłego wychodzenia i wchodzenia do zamykanej kabiny.

 

Model SK600 napędza silnik Kubota o mocy 24,8 KM. Maksymalne obciążenie narzędzia to 270 kg. Jak mówi producent, maszyna nadaje się idealnie do prac w ograniczonej przestrzeni, na przykład w ogrodach. "Dzisiejsi operatorzy pracujący przy utrzymaniu zieleni są wielozadaniowi, często zmieniają miejsce prowadzenia prac. Większe maszyny mają tu coraz mniejsze zastosowanie. SK600 zaprojektowano specjalnie jako odpowiedź na takie warunki pracy: maszyna jest nieco 'słabsza', ale wszędzie można się nią dostać."

 

Pedał kontrolujący dodatkowy obwód hydrauliczny pomaga w zarządzaniu pracą narzędzia roboczego. Zoptymalizowana praca hydrauliki pozwala na łagodną i przyjemną pracę.

Dział: Roboty ziemne

 

Bobcat pochwalił się ulepszeniami, jakie są dostępne w najnowszej serii kompaktowych ładowarek o sterowaniu burtowym M2. Główny nacisk położono na komfort operatora.

 

Na nową linię (która zastąpiła znaną już serię M) składają się aż 24 modele w rozmiarach od 400 do 800, zasilane silnikiem diesla. Projekt motoru wyklucza konieczność używania filtra DPF i zapewnia łatwiejszą obsługę maszyny, dostępność serwisową i mniej hałasu. A to już przynajmniej trzy punkty na plus w stronę łatwej i przyjemnej eksploatacji.

 

Skoro już mowa o silnikach, w modelu S850 zainstalowano nowy, ulepszony silnik o mocy 100 KM (co stanowi 9% powyżkę w stosunku do poprzednika). To oczywiście przekłada się na większe możliwości związane z narzędziami roboczymi oraz większą prędkość poruszania. Sprawniejsze w użyciu stają się urządzenia wymagające większych przepływów, jak na przykład głowice tnące do drewna, dmuchawy do śniegu czy równiarki.

 

Każdy z modeli serii M2 posiada zmenioną kabinę zapewniającą większy komfort dzięki izolacji, szczelnie zamykanym drzwiom i wytłumieniu bocznych szyb. Nowe zawieszenie tłoka zapewnia bardziej płynną pracę przez spowolnienie ramienia przed osiągnięciem granic zakresu ruchu.

 

Lepsza jest też widoczność - górne okno zwiększyło pole widzenia o 34%, co przydaje się podczas załadunku na wysoką ciężarówkę.

 

Nowe pompy hydrostatyczne, standardowe w modelach 600 i 700 redukują o 25% nacisk na dźwignię gazu i w ten sposób również wpływają na zmęczenie operatora. Łatwiejsza jest też deaktywacja automatycznej kontroli jazdy. Ta opcja służyła do łagodniejszej jazdy bez rozrzucania materiału kiedy było wykryte obciążenie na ramieniu ładowarki. Dawniej można było wyłączyć tę opcję używając zaworu umieszczonego z tyłu maszyny. Teraz operator może po prostu użyć odpowiedniego przełącznika w kabinie.

 

Warto wspomnieć również o opcji odwrócenia ciągu wentylatora by usunąć drobne zanieczyszczenia z radiatora.

 

John Deere dodał trzy nowe pługi śnieżne do linii akcesoriów Worksite Pro. Narzędzia mogą być również wykorzystywane przy pracy z niewielkimi ilościami sypkiej gleby.

Pługi BV6, BV8 i BV9 współpracują z ładowarkami o sterowaniu burtowym. Mogą być używane w czterech różnych pozycjach:

- prostej, by zmaksymalizować powierzchnię przy pojedynczym przejeździe

- konfiguracji V, do przejazdów przez wyjątkowo duże zaspy

- szufli, w której dwie tarcze skierowane są do środka, co służy do układania materiału

- 30 stopni w lewą lub prawą stronę, do bardziej precyzyjnego układania materiału

Zawór elektrohydrauliczny pozwala na niezależne ruchy dwóch tarcz, a sprężyny udarowe chronią maszynę przed uderzeniami w twarde obiekty znajdujące się pod śniegiem. Dostępne są także gumowe krawędzie spychacza, do wykorzystania na delikatnych powierzchniach.

 

Zgodnie z informacjami podanymi przez LiuGong Machinery, światowa sprzedaż ładowarek o sterowaniu burtowym wzrośnie i ustali się na poziomie 65 000 maszyn w roku 2016. Udział Chin i Japonii w tych szacunkach jest znikomy, Europa ma ponoć osiągnąć wynik 5 000 jednostek. Reszta świata, poza Ameryką Południową, ma zakupić 15 000 ładowarek, a całą resztę - 40 000 sztuk - znajdzie się właśnie w Ameryce Południowej.

 

Ładowarki o sterowaniu burtowym pozostają bardzo popularne mimo silniej konkurencji ze strony ładowarek kompaktowych i gąsienicowych. Jedną z głównych zalet jest możliwość używania setek różnych narzędzi roboczych, ale także stosunkowo niska cena kupna i szeroki zakres rozmiarów.

 

Na co najbardziej zwracają uwagę kupcy i użytkownicy ładowarek? Na pierwszym miejscu plasuje się marka. Następna jest cena, możliwości transportowe oraz bliskość dealera maszyn. Niewiele osób zwraca uwagę na dodatkowe układy hydrauliczne, łatwość serwisowania i konfiguracji maszyny, i ostatecznie - moc silnika.

© Wszelkie Prawa Zastrzeżone - 2015
Projekt i wykonanie SYLOGIC.PL